REKLAMA

Dekada niskich stóp procentowych dobiega końca

Krzysztof Kolany2017-05-29 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2017-05-29 06:00
fot. Yuri Gripas / FORUM

Przyszło nam żyć w arcyciekawych czasach – zwłaszcza na rynku finansowym. Jeśli jednak historia miałaby się powtórzyć, to mogą nas czekać trzy dekady wzrostu stóp procentowych. Czasy ultrataniego pieniądza zdają się dobiegać końca.

Gdy w grudniu 2008 roku Rezerwa Federalna obniżyła stopy procentowe niemal do zera, mało kto się spodziewał, że to nadzwyczajne i „awaryjne” rozwiązanie po kilku latach stanie się „nowym paradygmatem”. W reakcji na największy od krachu z 1929 roku kryzys finansowy Fed zaordynował nie tylko zerowe stopy procentowe, ale też kolejne fale QE, zwane potocznie „dodrukiem pieniądza”.

Niedługo minie dekada od wybuchu kryzysu, którego zapalnikiem były amerykańskie kredyty hipoteczne o podwyższonym ryzyku (subprime). Dopiero w grudniu 2015 roku Rezerwa Federalna zdecydowała się na pierwszą od 2006 roku podwyżki stóp procentowych. W grudniu 2016 i marcu 2017 Fed dokonał dwóch kolejnych podwyżek. Uczestnicy rynku i ekonomiści oczekują, że do końca roku czeka nas przynajmniej jedna bądź „nawet” dwie kolejne podwyżki.

Niemal dekada reżymu ZIRP (ang. zero interest rate policy – polityka zerowych stóp procentowych) lub wręcz NIRP (ang. negative interest rate policy - polityka ujemnych stóp procentowych) oraz fal QE serwowanych przez największe banki centralne doprowadziła do sytuacji, w której spora część (jeśli nie zdecydowana większość) ekonomistów, analityków i uczestników rynku przyjęła anomalię za „nową normalność”. Stąd biorą się niemal rekordowo niskie rentowności obligacji na całej długości krzywej dochodowości i bijące w stratosferę wyceny akcji na głównych rynkach rozwiniętych.

Wzorzec dekadowy

Jednakże historia – w tym przede wszystkim historia stóp procentowych – uczy, że nic nie trwa wiecznie. Co więcej, nawet trwające latami odchylenia od normy zwykły się korygować, czasem wręcz popadając w przeciwległą skrajność. Przyjrzyjmy się, jak wygląda sytuacja w ujęciu długoterminowym na przykładzie najważniejszego rynku finansowego świata – czyli Stanów Zjednoczonych.

Przed rokiem 1950 przyjęto stopę dyskontową Fedu z St. Louis. / Fed z St. Louis.

Od ponad stu lat krótkoterminowe stopy procentowe w Ameryce ustala Rezerwa Federalna – prywatny kartel bankowy działający pod kuratelą rządu i mający prawny monopol na kreację pieniądza i ustalanie jego ceny (czyli stopy procentowej). Od roku 1981 stopy procentowe w Fedzie systematycznie malały – kolejne cykle charakteryzowały się coraz niższymi dołkami i coraz niższymi szczytami. Kulminacją trwającego ponad 30 lat trendu spadkowego były lata 2013-16, gdy rentowność amerykańskich obligacji 10-letnich spadła poniżej 1,5 proc.

Natomiast Fed utrzymywał stopę dyskontową na poziomie 0,50 proc. i później 0,75 proc. od grudnia ‘08 do grudnia ’15. A więc niemal równo przez siedem lat. Teraz stopa ta wynosi 1,50 proc. i do końca roku może wzrosnąć do 2,00 proc. (Uwaga techniczna: mówimy tu o stopie dyskontowej, a nie o efektywnej stopie funduszy federalnych, którą bank centralny USA kontroluje pośrednio).

Analogia sprzed 70 lat

Wbrew pozorom nie była to jednak sytuacja bez precedensu (abstrahując od QE). W marcu 1942 roku – w trzy miesiące po japońskim ataku na Pearl Harbor – Fed ściął stopę dyskontową do historycznie niskiego poziomu 1,00 proc. I utrzymywał ją aż do stycznia 1948 roku. Czyli przez niemal sześć lat! Warto spojrzeć, co działo się później. Do połowy lat 50. (czyli przez kolejne siedem lat) stopy procentowe w USA pozostawały bardzo niskie, sięgając maksymalnie 2 proc.

Okres Średnia stopa dyskontowa Fed (w %) Trend
1914-19 4,88 spadkowy
1920-29 4,16 spadkowy
1930-39 2,13 spadkowy
1940-49 1,23 boczny
1950-59 2,50 wzrostowy
1960-69 4,42 wzrostowy
1970-79 7,83 wzrostowy
1980-89 7,42 spadkowy
1990-99 4,40 spadkowy
2000-09 2,59 spadkowy
2010-17 0,85 boczny
Źródło: Bankier.pl na podstawie danych Fedu

Ale gdy już zaczęły rosnąć, to rosły przez całe pokolenie. Liczący kilka cykli trend wzrostu nominalnych stóp procentowych w USA trwał 34 lata i wyprowadził stopę dyskontową do 14 proc.! Obecna sytuacja dość dobrze wpisuje się w obserwowane przez ponad dwa stulecia trendy na amerykańskim rynku pieniężnym. Po II wojnie światowej podwyżki stóp trwały ponad trzy dekady. Kolejnych 30 lat z okładem stopy malały, by przez ostatnie siedem lat tkwić w pobliżu zera, podobnie jak w latach 40.

Jeśli historyczna sekwencja zostanie utrzymana, to póki co zadłużeni jeszcze przez jakiś czas mogą spać spokojnie. Przez kolejne pięć lat stopy w Ameryce – i w ślad za tym w większości krajów świata – pozostaną niskie jak na historyczne standardy. Dopiero w następnej dekadzie koszty kredytu powinny drastycznie wzrosnąć. I rosnąć tak mniej więcej do roku 2050... Choć akurat niekoniecznie muszą osiągnąć dwucyfrowe poziomy z przełomu lat 70-. i 80. XX wieku. Lecz zapewne będą one znacznie wyższe od obecnych.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Analityk rynków finansowych i gospodarki. W zakresie jego zainteresowań leżą zarówno Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, jak i rynki zagraniczne: Nowy Jork, Londyn i Frankfurt. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Analizuje wpływ sytuacji gospodarczej na notowania akcji, kursy par walutowych i ceny surowców. Jest trzykrotnym laureatem organizowanego przez NBP prestiżowego konkursu im. W. Grabskiego dla dziennikarzy ekonomicznych w kategoriach dziennikarstwo internetowe (2010) oraz polityka pieniężna i stabilność finansowa (2018 i 2019). Otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego 2016 przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Tel.: 697 660 684

Tematy
Boom na hipoteki oswoil spoleczenstwo z ubezpieczeniami

Boom na hipoteki oswoil spoleczenstwo z ubezpieczeniami

Komentarze (61)

dodaj komentarz
~xyz
To strategiczne zagrożenie dla Polski mającej 1 bilion długu, z tego około 2/3 jest w rękach obcych. Część jest w rękach ECP via banki i programy.

Ale mamy potencjalnych sojuszników: to Grecja, Włochy, Portugalia, Belgia, Hiszpania, Francja. Wbrew pozorom problemem Europy nie jest zadłużenie Grecji tylko absolutnie
To strategiczne zagrożenie dla Polski mającej 1 bilion długu, z tego około 2/3 jest w rękach obcych. Część jest w rękach ECP via banki i programy.

Ale mamy potencjalnych sojuszników: to Grecja, Włochy, Portugalia, Belgia, Hiszpania, Francja. Wbrew pozorom problemem Europy nie jest zadłużenie Grecji tylko absolutnie chory pomysł Niemiec by redukować zadłużenie. Polska powinna zaproponować program przystąpienia do strefy EUR, stopniowego zwiększania zadłużenia do 300% PBK, zwiększenia nakładów inwestycyjnych, gwarancji tanich kredytów na inwestycje, zwielokrotnienia funduszu Szczurka(genialny ekonomista, oczywiście niedoceniany!)/Junckera.
~Edward_G
Kryzys z 2008 roku był większy od kryzysu z lat dwudziestych, umiejętność tuszowania kryzysów sprawia, że kryzys wydaje się być łagodniejszy.
~xyz
Nie tuszowania tylko geniusz ekonomiczny Mario Draghi POKONAŁ kryzys w Europie. Ale komentujący na Bankierze mają problem z dostrzeganiem faktów.
~Janek1
To bedzie czyszczenie zlych kredytow w bankach. PADNIE TEZ DUZO FIRM O NISKICH DOCHODACH BO NA OBSLUGE KREDYTU BRAKNIE...
~rty
jak podniosą stopy procentowe to "złotówkowicze" zrobią strajk jak "frankowicze" bo im raty wzrosną :)
balon_pusty
Świetne, a najlepsze jest rozwinięcie skrótu FED - zgodnie z wikipedią "
kartel – porozumienie lub praktyki uzgodnione przez co najmniej dwóch konkurentów... ustalanie lub koordynacja cen nabycia lub ... (w tym zmowa przetargowa), ... " Jednym słowem banksterzy robia co co chcą, prawie jak u nas z kredytami
Świetne, a najlepsze jest rozwinięcie skrótu FED - zgodnie z wikipedią "
kartel – porozumienie lub praktyki uzgodnione przez co najmniej dwóch konkurentów... ustalanie lub koordynacja cen nabycia lub ... (w tym zmowa przetargowa), ... " Jednym słowem banksterzy robia co co chcą, prawie jak u nas z kredytami frankowymi.
~elwu
Ah, spisek godny niezaleznej.pl lub Gazety Polskiej.
~ggggg
dlatego ten złodziejski bank każe przewalutować frankowiczom na złotówki na złodziejskich warunkach, brawo panie prezesie dwóch opcji w tym banku. Nieźle pan liże liderów tych opcji skoro taki pseudoekspert jak paan , czy też też ekspercik pan Petru z PEKAO sa, wrobił pan kredytobiorców we franki każąc pracownikom dlatego ten złodziejski bank każe przewalutować frankowiczom na złotówki na złodziejskich warunkach, brawo panie prezesie dwóch opcji w tym banku. Nieźle pan liże liderów tych opcji skoro taki pseudoekspert jak paan , czy też też ekspercik pan Petru z PEKAO sa, wrobił pan kredytobiorców we franki każąc pracownikom tylko takie (w planach doradców i kasjerów) a teraz chce pan wrobić we złotówki ich (co mało nachapali się od 1989 kolesie jarusia ?)
~Tomy
Trwa (jeszcze) dekada niskich stóp procentowych, a w Polsce realne oprocentowanie dla biorących kredyt to min. 20% (mam na myśli RSO, bo na reklamach to można znaleźć poniżej 4%). I potem banki się dziwią, czemu ludzie nie są chętni na tzw. kredyty.
~gawron
Plan nadrzedny satanistow: delegalizacja religii i wprowadzenie nowej satanistycznej opratej o "ekologie". Wystarczy wykazac ze obecne religie prowadza do konfliktow. Po to sciagneli tu szmatoglowych zeby byly konfrontacje zamachy itd. Plan nie ma rok czy 2 ale na pokolenia.

Powiązane: Kryzys finansowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki