Wielkie oczekiwania, a potem przeciwstawne interpretacje – tak zwykle wyglądają losy rozstrzygnięć TSUE w sprawach „kredytowo-konsumenckich”. Już 12 lutego trybunał wyda wyrok dotyczący kredytów opartych na WIBOR. Czy historia się powtórzy?


Już 12 lutego Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wyda wyrok w sprawie, która ma szansę przejść do historii bankowości w Polsce. Zdecydowana większość kredytów hipotecznych w portfelach banków opiera się na oprocentowaniu zmiennym. A ono z kolei, na konstrukcji „WIBOR plus marża”. Czy sądy mogą badać takie klauzule i jakie są ewentualne konsekwencje zaniedbań w informowaniu konsumentów o mechanizmie ustalania oprocentowania? Na tym koncentruje się sprawa, która ma swój początek przed dwoma laty.
Historia zaczęła się od sporu pomiędzy kredytobiorcą a bankiem PKO BP, potentatem na rynku finansowania nieruchomości. W sprawie prowadzonej przed Sądem Okręgowym w Częstochowie kredytodawcy zarzucono niedostateczne poinformowanie o ryzyku wiążącym się ze zmiennym oprocentowaniem. Kredytobiorca poddał w wątpliwość uczciwość samego wskaźnika. Podkreślił fakt, że WIBOR bazuje na deklaracjach banków i jest w związku z tym podatny na manipulacje. Sąd zdecydował się zasięgnąć opinii TSUE. Sformułowano zestaw czterech pytań, które skierowano do trybunału w 2024 r. Sprawa otrzymała sygnaturę C-471/24.
Jakie wątpliwości ma rozstrzygnąć TSUE?
Pierwsze pytanie ma rozwiać wątpliwości, czy dyrektywa 93/13 o ochronie konsumentów dopuszcza badanie postanowień umownych dotyczących zmiennego oprocentowania w oparciu o wskaźnik referencyjny WIBOR. Sprawa dotyczy kredytu udzielonego w 2019 r., gdy działała już unijna dyrektywa BMR o wskaźnikach referencyjnych. Można zatem powiedzieć, że istniały regulacje prawne, na których wprost bazowała taka konstrukcja kontraktu. Czy sąd powinien w takich okolicznościach „przyglądać się” WIBOR-owi z perspektywy praw konsumenta? To kluczowa dla losów dalszych podobnych sporów kwestia.
Pozostałe trzy pytania dotyczą konsekwencji ewentualnej twierdzącej odpowiedzi trybunału. Sąd chce wiedzieć, czy niewłaściwe poinformowanie o ryzyku oraz niewskazanie, jak ustala się wskaźnik wyznaczający oprocentowanie, może traktować jako „powodujące znaczącą nierównowagę stron”. To otwierałoby drogę do uznania ich za klauzule szkodzące i niewiążące konsumenta. Ostatnia wątpliwość dotyczy dalszych losów umowy po ewentualnym uznaniu za nieuczciwe postanowień związanych z WIBOR. Inaczej mówiąc, czy podstawą oprocentowania mogłaby wówczas być sama marża.
Co się działo w sprawie do tej pory?
Rozprawa dotycząca WIBOR odbyła się przed TSUE 11 czerwca 2025 r. Z takiej możliwości skorzystano ponieważ trybunał chciał wysłuchać argumentów stron. Polski rząd i Komisja Europejska poparły stanowisko banków, wskazując na zgodność WIBOR z BMR oraz brak wymogu informowania kredytobiorców o technicznych aspektach wskaźnika. Przedstawiciel kredytobiorcy skupił się na obowiązkach informacyjnych, nie kwestionując legalności WIBOR. Trybunał pytał o techniczne zasady wskaźnika i źródła informacji o ryzyku dla konsumentów.
Opinia Rzecznika Generalnego TSUE została przedstawiona 11 września 2025 r. Jej główną tezą było wskazanie, że sąd krajowy ma obowiązek dokonania oceny, czy warunek umowny dotyczący zmiennej stopy oprocentowania opartej o WIBOR, powoduje znaczącą nierównowagę ze szkodą dla konsumenta. Rzecznik dodał, że ocena ta nie może jednak odnosić się do wskaźnika WIBOR jako takiego, ani do metody jego ustalania.
Czym różni się opinia Rzecznika Generalnego od wyroku?
– Opinia Rzecznika Generalnego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie jest wyrokiem i nie ma mocy wiążącej ani dla samego Trybunału, ani dla sądów krajowych. Stanowi ona ekspercką rekomendację, której celem jest wskazanie Trybunałowi kierunku wykładni prawa unijnego w danej sprawie – wyjaśnia Robert Piskor, adwokat, Partner Zarządzający, Kancelaria Hantke&Piskor.
– W praktyce opinie Rzecznika Generalnego często okazują się trafne i bywają uwzględniane w wyrokach TSUE, jednak formalnie nie przesądzają o ich treści. Dopiero wyrok Trybunału ma charakter ostateczny i wiążący, zarówno dla sądu, który zadał pytanie prejudycjalne, jak i dla wszystkich sądów krajowych rozpoznających podobne sprawy – wskazuje ekspert.
Wyrok zapaść ma 12 lutego 2026 r., ale będzie tylko jednym z serii spraw dotyczących kredytów opartych na wskaźniku WIBOR i zmiennym oprocentowaniu. W kolejce czekają m.in. odpowiedzi na pytania prejudycjalne dotyczące górnej granicy oprocentowania takiego zobowiązania.
Czy wyrok okaże się przełomowy?
Oczekiwania obu stron „WIBOR-owych” sporów są duże, ale przytemperowała je nieco opinia Rzecznika Generalnego. Mówiąc kolokwialnie, każdy znalazł coś dla siebie. Sektor bankowy w komentarzach podkreślał przede wszystkim niewzruszalność wskaźnika WIBOR i prezentował opinię jako korzystną dla kredytodawców. Dla reprezentujących konsumentów kancelarii ważne było przede wszystkim to, że rzecznik przedstawił konkretne wskazówki dotyczące ewentualnych "dziur" w klauzulach określających formułę oprocentowania kredytów.
– W kontekście spraw dotyczących kredytów opartych o WIBOR nie można wykluczyć żadnego scenariusza, jednak nie wydaje się, aby Trybunał miał wprost zakwestionować sam wskaźnik referencyjny jako taki. Znacznie bardziej prawdopodobne jest potwierdzenie, że postanowienia umowne odsyłające do WIBOR-u podlegają pełnej kontroli z perspektywy ochrony konsumenta. Trybunał może jednoznacznie wskazać, że powszechne stosowanie wskaźnika nie zwalnia banków z obowiązku rzetelnego informowania klientów o mechanizmie jego ustalania. Kluczowe znaczenie będzie miało to, czy konsument został w sposób jasny, zrozumiały i kompletny poinformowany o zmienności WIBOR-u oraz o realnym wpływie tego wskaźnika na wysokość zobowiązania kredytowego w całym okresie trwania umowy – podsumowuje adw. Robert Piskor.
– Ewentualny wyrok TSUE może istotnie wpłynąć na praktykę sądów krajowych, które dotychczas w wielu sprawach oddalały powództwa kredytobiorców, ograniczając się do argumentu o „powszechnym” charakterze WIBOR-u. Po wyroku konieczne stanie się każdorazowe badanie konkretnej umowy oraz rzeczywistego zakresu informacji przekazanych konsumentowi przed jej zawarciem. Dla kredytobiorców oznacza to realne wzmocnienie ich pozycji procesowej i otwarcie drogi do skutecznego dochodzenia roszczeń, zwłaszcza w sprawach, w których ryzyko zmiennego oprocentowania było przedstawiane w sposób iluzoryczny, uproszczony lub czysto formalny. Skutki tego rozstrzygnięcia mogą być zróżnicowane i zależne od treści konkretnych umów, przy czym w określonych przypadkach nie można wykluczyć również daleko idących konsekwencji prawnych – wskazuje adw. Robert Piskor.
– Dla banków potencjalne rozstrzygnięcie TSUE oznacza wzrost ryzyka procesowego oraz konieczność rewizji dotychczasowej strategii obrony w sprawach WIBOR-owych. Niewykluczone, że w dłuższej perspektywie pojawią się także próby poszukiwania rozwiązań ugodowych, choć ich skala i warunki pozostają otwartą kwestią. Z punktu widzenia rynku finansowego wyrok TSUE nie musi oznaczać natychmiastowej rewolucji, ale będzie wyraźnym sygnałem, że obowiązek transparentności i rzetelnego informowania konsumenta stanowi realny standard prawny, a nie wyłącznie formalny wymóg. To właśnie ten element może stać się kluczowym punktem odniesienia dla dalszego rozwoju sporów dotyczących kredytów opartych o WIBOR – dodaje ekspert.























































