Mamy przed sobą nową, atrakcyjną lalkę – bobasa. Lalka mówi „mama”, płacze, śmieje się, woła jeść i siusia. Można dla niej nabyć stosowną wanienkę, wózek, stolik do przewijania z całym oprzyrządowaniem oraz dużo ubranek. Oczywiście, żadne dziecko nie lubi być jedynakiem, wiec dla laleczki przygotowano też rodzeństwo w postaci identycznego, słodkiego bobaska – Murzynka. Stoimy nie tylko przed półką sklepową, ale i przed dylematem: kupić zestaw – czy nie kupić?
Burza na plusy i minusy
Bierzemy dużą kartkę papieru i rozpoczynamy rozpracowywanie tematu metodą burzy mózgów. Uwaga: nie narzucajmy dziecku pomysłów, ważne, żeby to ono proponowało hasła, my możemy podsuwać hasła pomocnicze. Najpierw znajdujemy mocne strony zakupu:
- to jest wymarzona zabawka
- modna zabawka, inne dziewczynki już ją mają
- ładnie wykończona, cieszy oczy
- zabawa nią pochłania czas, energię, doskonale wypełnia deszczowe popołudnia
- jej wielofunkcyjność pozwala na zaproszenie do zabawy kilku koleżanek i kolegów więcej
I teraz przychodzi pora na słabe strony. Dobrze jest zwrócić uwagę dziecku na to, żeby nie bało się konfrontować z przeszkodami. Nawet jeżeli minusów jest więcej, to jakość, a nie liczba argumentów decyduje o efekcie końcowym:
- zabawka, choć ładna, jest niewspółmiernie droga w stosunku do swojej jakości
- kiedy kupimy jeden element, będziemy kuszeni o kupienie następnego, i następnego (zgubny wpływ reklam)
- zabawka ma dużo drobnych elementów i tzw. bajerów, z których jeden można zgubić, a inny zepsuć
- rychło pojawi się nowa, lepsza wersja tego zestawu
Znamy już plusy i minusy zakupu. Pora ocenić szanse i zagrożenia dla tej inwestycji.
Szansą będą na pewno:
- zbliżający się dzień urodzin malucha, któremu przy tej okazji należy się coś od życia
- zakusy babci i dziadka, by wspomóc realizację marzeń wnuczki
- gotowość dziecka do poprzestania na razie na tym jednym „skromnym” prezencie
Zagrożenia znaleźliśmy natomiast takie:
- czekająca nas w najbliższym czasie inwestycja w rower (odkładamy na niego)
- koniec promocji w sklepie z zabawkami, powrót „normalnych” cen
- moda, która mija. Dziecko może znaleźć inny, równie atrakcyjny cel.
Koniec wieńczy dzieło
Zestawiliśmy plusy i minusy zakupu, oceniliśmy, jakie są szanse i zagrożenia dla tej inwestycji. Teraz robimy analizę, która jest podsumowaniem dotychczasowych wniosków. Przykładowo: widzimy, że zabawka jest droga, łatwo ją uszkodzić, można zawsze liczyć na jej lepszą wersję, więc nie ma potrzeby się śpieszyć. Z drugiej strony, jest naprawdę fajna, mamy na nią pieniądze, w sklepie promocja, a dziecko aż do niej piszczy. Nie sugerując się liczbą zalet i wad zakupu, ale jakością argumentów. Dajmy dziecku pierwszeństwo: niech próbuje samo, spokojnie i logicznie je przemyśleć.
Aleksandra Solarewicz

























































