Czy 22 stycznia RPP obniży stopy
Niewątpliwie wydarzeniem ostatnich dwóch dni na rynku pieniężnym był wynik ogłoszonego 17 stycznia przetargu na 10-letnie obligacje skarbowe o stałym oprocentowaniu. Na przetarg wystawiono obligacje o wartości nominalnej 800 milionów złotych, a popyt zgłosił chęć zakupu tych obligacji na ponad2,3 miliarda złotych. Prawie trzykrotna przewaga popytu nad podażą dała spore pole manewru ministerstwu finansów, które mogło wybierać w ofertach jak w ulęgałkach. Nic dziwnego, że przy takim zainteresowaniu nabywców obligacjami, ich rentowność do wykupu spadła aż o ponad 2 pkt% w stosunku do poprzedniego przetargu. Średnia ważona obrotem rentowność wyniosła ostatecznie 10,360% (cena 738,09 złotych za 1 tysiąc złotych nominału), ale warto nadmienić, że najniższa rentowność zaakceptowana przez kupujących i przez sprzedającego wyniosła nawet10,278%. To bardzo duży spadek, jak na obligacje 10-letnie. W analizie weekendowej policzę i przedstawię państwu, jak mocno musiała się zmienić ich cena, a co za tym idzie zysk dla osób, które wcześniej już kupiły tego typu obligacje. Obecnie na rynku wtórnym można ewentualnie sprzedać wcześniej posiadane papiery i zainkasować znaczny zysk. Prawdę powiedziawszy mało oso zdaje sobie sprawę, jak duże często są zmiany cen obligacji o stałym oprocentowaniu na rynku. Wszyscy zapewne myślą, że rynek obligacji jest nudny, bo zachodzą tam niewielkie zmiany cen. Nic bardziej błędnego. Na tym rynku naprawdę można nieźle zarobić pod warunkiem, że trafnie przewidzi się kierunek zmian poziomu stóp procentowych w przyszłości. Być może gracze na rynku akcji powiedzą, że to i tak niewielkie zmiany z porównaniu z “ich” rynkiem. Niby tak. Jednak póki co, to właśnie rynek obligacji i bonów skarbowych przyciąga kapitał zagraniczny do Polski, a nie rynek akcji. Warto o tym pamiętać.
Jeżeli chodzi o rynek lokat międzybankowych, to nie zaszły tutaj większe zmiany. W dalszym ciągu spada poziom oprocentowania lokat dłuższych niż jeden miesiąc na naszym polskim rynku. Podobnie dzieje się na rynkach lokat nominowanych w euro i w dolarze. Wczoraj uczestnicy rynku lokat nominowanych w euro nie spodziewali się obniżki stóp przez EBC. Tak też się stało – stopy oficjalne pozostały na niezmienionym poziomie. Jednak dzieki temu ostatecznemu wyjaśnieniu, spłaszczeniu uległa krzywa prognozy stopy procentowej lokat 1-miesięcznych. Jak łatwo zauważyć rynek praktycznie już nie oczekuje większych zmian w poziomie stóp procentowych na rynku euro. Niższe oprocentowanie w przyszłości (lekko opadająca krzywa) jest jedynie wynikiem preferowania płynności, czyli chętniejszego lokowania pieniędzy na krótki termin, z możliwością rolowania kapitału po wygaśnięciu lokaty. Inaczej jest w przypadku lokat dolarowych. Tam wyraźnie widoczne jest oczekiwanie rynku do dalszej obniżki stóp procentowych w sumie o kolejne 50 pkt bazowych w ciągu najbliższych dwóch miesięcy. Dalszy powolny spadek (lekko opadająca linia w dalszej części horyzontu prognozy) jest już raczej wynikiem preferencji płynności. Czy faktycznie stopy procentowe pójdą znowu w dół w USA? Czy 22 stycznia RPP obniży u nas stopy? Może wydam się oryginalny, ale Zaczynam przeczuwać, że jednak tak i tak. Jak zapewne zwrócili wszyscy uwagę ostatnimi czasy kilka razy zmieniałem zdanie co do szybkości obniżki stóp u nas. Ale tak to już jest, że praktycznie każda nowa napływająca informacja zmienia punkt widzenia. Obecnie jestem przekonany 70:30, że u nas stopy jednak zostaną z zaskoczenia (RPP wiele już razy zaskakiwała w przeszłości kapitał spekulacyjny) obniżone już 22 stycznia. W sumie taka obniżka z zaskoczenia miałaby nawet lepsze konsekwencje [psychologiczne, niż długo zapowiadana obniżka. Ot po prostu część spekulantów straci wcześniej zarobione pieniądze. Czy tak się stanie przekonamy się już za parę dni. (JM)


























































