Narodowy Bank Czech zdecydował się na drugą w tym roku podwyżkę stóp procentowych. Czesi zaostrzają politykę pieniężną, mimo że mają inflację wyraźnie niższą niż w Polsce. A nasza Rada Polityki Pieniężnej wciąż trzyma stopy na najniższym poziomie od 4 lat.


Rada Narodowego Banku Czech zdecydowała się w czwartek podwyższyć oprocentowanie dwutygodniowych operacji repo o 25 pb. do poziomu 4,00 proc. Decyzja wpisała się w oczekiwania analityków oraz w posunięcia wielu innych banków centralnych.
Tylko w tym tygodniu na 25-punktowe podwyżki zdecydowały się władze Banku Anglii, szwedzkiego Riksbanku oraz Banku Rezerw Australii. Także na dwie 25-puntkowe podwyżki zdecydował się Europejski Bank Centralny, który podnosił stopy w czerwcu i we wrześniu, a według oczekiwań analityków podniesie je także w grudniu. I tylko polska Rada Polityki Pieniężnej wciąż chowa głowę w piasek, utrzymując stopy NBP na najniższych poziomach od przeszło 4 lat.
Czesi mają wyższe stopy niż Polska. I to przy niższej inflacji!
W rezultacie stopa procentowa w Narodowego Banku Czech wynosząca 4,00% jest wyższa od stopy referencyjnej Narodowego Banku Polskiego na poziomie 3,75%. Jest tak mimo że inflacja CPI w Polsce w październiku wyniosła 3,5% i byłą zdecydowanie wyższa niż w Czechach, gdzie została oszacowana na 2,4%. Na skutek niekorzystnych dla złotego parytetu stóp procentowych za koronę czeską musimy płacić najwięcej od 3 lat.
Przed tegorocznymi podwyżkami stopa procentowa CNB utrzymywana była na poziomie 3,50%. Czyli wyraźnie wyżej niż w strefie euro (2,00%) i niżej niż w Polsce (gdzie w tym okresie spadła z 5,25% do 3,75%). Teraz jednak Czesi idą ślad w ślad za EBC, podczas gdy NBP upiera się, by podążać ścieżką, którą w Europie wybrał jedynie Szwajcarski Bank Narodowy. Z tą tylko różnicą, że inflacja CPI w Szwajcarii w październiku wynosiła 1,5% a w Polsce 3,5%.
KK
































































