REKLAMA
BELKA ZA 2022 ROK

Co czeka hipoteki w 2023 roku? Zdolność na hamulcu, a kredyt „2 proc.” rozejdzie się migiem

Michał Kisiel2023-01-24 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2023-01-24 06:00

Nowy program dopłat do kredytów hipotecznych rozgrzewa wyobraźnię klientów – tak można wnioskować z liczby pytań, które padły podczas spotkania online zorganizowanego przez Bankier.pl. Podsumowujemy najważniejsze wątki webinarium z udziałem Tomasza Narkuna.

Co czeka hipoteki w 2023 roku? Zdolność na hamulcu, a kredyt „2 proc.” rozejdzie się migiem
Co czeka hipoteki w 2023 roku? Zdolność na hamulcu, a kredyt „2 proc.” rozejdzie się migiem
fot. naKornCreate / / Shutterstock

Mogłoby się wydawać, że rynek kredytów hipotecznych ściął mróz. Sprzedaż wyznacza nowe minima, a lekki spadek oprocentowania nie zdziałał cudów – wielu potencjalnych kredytobiorców nadal nie może liczyć na zadowalającą propozycję. Chociaż zdolność kredytowa lekko wzrosła w ostatnich miesiącach, to trudno mówić o rewolucji. Na dodatek z rynku znikają kolejne produkty. Już dwa banki nie oferują kredytów ze zmiennym oprocentowaniem.

Na horyzoncie widać jednak serię poważnych zmian. O tym, jak mogą one przemeblować rynek, rozmawialiśmy 18 stycznia na webinarium z Tomaszem Narkunem, analitykiem rynku nieruchomości. Na spotkaniu wskazaliśmy na kilka trendów, które wpłyną na sytuację kredytobiorców w 2023 r.

Rynek mieszkaniowy na hamulcu

Koniec boomu na rynku mieszkaniowym jest już faktem – widać to zarówno w części statystyk, jak i w zmianie nastawienia deweloperów, ostrożniej podchodzących do rozpoczynania nowych projektów. Spowolnieniu gospodarczemu zawsze towarzyszy osunięcie cen nieruchomości, wskazywał Tomasz Narkun. „Prawdopodobnie czeka nas w tym roku korekta w ujęciu nominalnym” podkreślił ekspert, szacując, że mocniejsze ruchy zapewne zaobserwujemy na przełomie I i II kw.

Trudno liczyć natomiast w najbliższym czasie na czynnik, który mógłby zwiększyć popyt na mieszkania, czyli wzrost zdolności kredytowej. Przy stopach procentowych na obecnym poziomie potencjał do spadku oprocentowania hipotek jest już niewielki. Tu jednak w grę wchodzić mogą także inne czynniki – decyzje KNF o zmianie zasad oceny zdolności, a także pojawienie się na rynku kredytów preferencyjnych.

Zapowiedź dopłat i kredytobiorcy w blokach startowych

Zdecydowanie największe zainteresowanie wśród uczestników wydarzenia wzbudził właśnie ten drugi z potencjalnych „finansowych dopalaczy”. To właśnie o „Bezpieczny kredyt 2 proc.” padło najwięcej pytań.

„Wielu kredytobiorców wstrzymuje się z zakupem, czekając na start dofinansowania”, zauważył Tomasz Narkun. Ekspert zaznaczył, że analizując skutki programu, opieramy się obecnie w dużej mierze na wypowiedziach medialnych polityków, a nie na projekcie ustawy. Takiego dokumentu jeszcze nie opublikowano.

Jak wskazywaliśmy na łamach Bankier.pl, kluczową kwestią z punktu widzenia zainteresowanych dopłatami (obok znanych w zarysie warunków wstępnych) pozostaje sposób oceny zdolności kredytowej. W tej sprawie można napotkać sprzeczne zapowiedzi przedstawicieli rządu. Bazowym scenariuszem jest obecnie zachowanie standardowego podejścia przez banki, a więc ocena finansowej wydolności bez uwzględnienia dopłat wypłacanych w pierwszych 10 latach, z niższym buforem na zmianę stopy procentowej (gdzie spodziewana jest korekta ze strony nadzoru). Wówczas grono odbiorców dofinansowania ograniczałoby się i tak do lepiej zarabiających.

Tomasz Narkun wskazał, że w oparciu o sumę środków zarezerwowanych na dopłaty można spodziewać się, iż dofinansowanie obejmie 20-30 tysięcy umów. Zdaniem eksperta będzie to oznaczać „wyścig na wnioski” w momencie startu programu i bardzo szybkie wyczerpanie się puli dopłat. Podobne sytuacje obserwowaliśmy już chociażby w schyłkowym okresie schematu „Mieszkanie dla młodych”.

Kredytobiorcy, którzy dziś mają zdolność kredytową i spełniają pozostałe warunki otrzymania dopłaty, mogą liczyć na preferencyjne finansowanie. Warunkiem jest wcześniejsze przygotowanie się do starania o kredyt. Dla tych „na granicy” zdolności najbliższe miesiące będą czasem niepewności – powinni obserwować szczegóły rozwiązań prawnych i śledzić zmiany na rynku. Na powrót do „hipoteki dla Kowalskiego” w rynkowej postaci nie można teraz liczyć.

Źródło:
Michał Kisiel
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl

Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje jak płacą i zadłużają się Polacy. Doktor nauk ekonomicznych, zwolennik idei społeczeństwa bez gotówki. Pomysłodawca finansowego eksperymentu "2 tygodnie bez portfela", w ramach którego banknoty i karty płatnicze zamienił na smartfona.

Tematy
Znajdź pracownika na Pracuj.pl już od 41,70 zł!

Znajdź pracownika na Pracuj.pl już od 41,70 zł!

Advertisement

Komentarze (39)

dodaj komentarz
xof
Niestety ten program jest paliwem dla podniesienia cen za metr bądź utrzymania ich na obecnym wygórowanym poziomie. Niewątpliwie działanie rządu to objawowe leczenie i ingerencja w prawa rynkowe. Popyt powinien spotkać się z podażą w punkcie równowagi rynkowej, czyli dopasowania zarobków Polaków do ich możliwości finansowania nieruchomości.Niestety ten program jest paliwem dla podniesienia cen za metr bądź utrzymania ich na obecnym wygórowanym poziomie. Niewątpliwie działanie rządu to objawowe leczenie i ingerencja w prawa rynkowe. Popyt powinien spotkać się z podażą w punkcie równowagi rynkowej, czyli dopasowania zarobków Polaków do ich możliwości finansowania nieruchomości. Mimo dobrych chęci rządzących rynek powinien sam zweryfikować właśnie teraz ceny przez x następnych miesięcy aż wrócą do poziomu, który nie wiąże ludzi na 30 lat umowami kredytowymi. Pamiętajcie to od was zależy czy zapłacicie +10k za metr, ponieważ jeśli nie będzie popytu na mieszkania i działki to i ceny zejdą w dół nawet jeśli część z deweloperów wstrzyma się na rynku, to znajdą się w końcu gracze którzy na niższej marży zainwestują w ten rynek.
velazquez
Ceny nominalne będą spadać, pewnie do połowy 2024 roku, jak nie dłużej (zależne od poziomu stóp procentowych). Wiele na to wskazuje, że idziemy scenariuszem poprzedniego szczytu na nieruchomościach.
W każdym razie wchodzenie teraz „inwestycyjnie” w rynek obarczone jest sporym ryzykiem. Lepiej poczekać do końca 2023 roku (będzie
Ceny nominalne będą spadać, pewnie do połowy 2024 roku, jak nie dłużej (zależne od poziomu stóp procentowych). Wiele na to wskazuje, że idziemy scenariuszem poprzedniego szczytu na nieruchomościach.
W każdym razie wchodzenie teraz „inwestycyjnie” w rynek obarczone jest sporym ryzykiem. Lepiej poczekać do końca 2023 roku (będzie już po wyborach) i będzie znana skala nowych podatków, które uderzą w rynek nieruchomości.
Uspokojenie „sytuacji geopolitycznej” powinno też wyklarować kilka kwestii związanych chociażby z rynkiem najmu.
tomcio-paluch
Za szybko chcą to wprowadzić. Marże deweloperów muszą zejść do moralnych poziomów. Inaczej dalej będziemy paść bogaczy. Cena m2 mieszkania w stanie deweloperskim powinna być wymiernie zależna od kosztów budowy i ceny działki. Inaczej deweloperzy będą ceny nawet podnosić, utrzymując marże powyżej 50 %.
trolley
@naganiacz szproć dwoi się i troi żeby zakłamać rzeczywistość - miały być na pewno kredyty 2% a zamiast nich są zupełnie nowe "niskie podatki" Morwy a kredyty może będą... a może nie...hehehehe, Kiedy psia sekta mówi że da to mówi a jak mówi że zabierze to zabierze, szczególnie teraz :)
trolley
ps, biorąc pod uwagę to co robi pisia sekta to lepiej kase wpakować w złoto żeby na granicy zachodniej było co dać w łąpe hehehe
jacmen
Ja bym bardzo chciał żeby oni tylko obiecywali. Najgorzej, że oni to jeszcze potem realizują, a umówmy się, przez te 7 lat to tam chyba ani jednego dobrego pomysłu nie było..
tomek__s
Kolejny program, który w praktyce polega na tym, że polscy podatnicy spłacą część kredytu, wybranej wąskiej grupie ludzi, często niebiednej.
Ludzie kupujący apartamenty w cenie 500-600 tysięcy dostaną 100tysięcy w prezencie od reszty podatników.
Osobna sprawa, że wpłynie to na wzrost cen nieruchomości.
jacmen odpowiada jpelerj
Czego nie rozumiesz. Pokaż chociaż jeden przykład gdy rządowy program dopłat spowodował obniżki cen. Jeśli to wprowadzą to wzrost cen masz jak w banki, bo ludzie nie kupują nie dlatego że jest za drogo, tylko dlatego że nie mają zdolności. A jak widzisz pisia sekta zamierza ten problem "zażegnać" :D
jpelerj odpowiada jacmen
Ale potrafisz czytać ze zrozumieniem i tu tak tylko żartujesz?

Powiązane: Mieszkanie na kredyt

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki