W krajach regionu widać pierwsze sygnały przekładania się szoku energetycznego na pozostałe kategorie wskaźnika cen, choć w Polsce sytuacja wydaje się mniej jednoznaczna - wskazują ekonomiści Citi. Każdy kolejny miesiąc podwyższonych cen energii zwiększa ryzyko rozszerzenia się presji inflacyjnej.


"Przyzwyczailiśmy się już, że głównym motorem inflacji w ostatnich miesiącach stały się ceny paliw, jednak obecnie uwaga coraz bardziej skupia się na tym, czy droższe paliwa przekładają się na pozostałe kategorie. W krajach regionu widoczne są już pierwsze niepokojące sygnały, chociaż akurat w przypadku Polski sytuacja wydaje się mniej jednoznaczna. Pozytywną wiadomością jest to, że kategorie inflacyjne o relatywnie wolnym wzroście cen mimo wszystko 'rozpychają się' w koszyku, zwiększając swój udział" - napisali ekonomiści w raporcie.
"Gdyby za próg przyjąć 3,5 proc. (górna granica celu RPP), to poniżej tego progu kształtuje się inflacja obejmująca aż 57 proc. koszyka inflacji bazowej HICP, podczas gdy trzy miesiące temu odsetek ten był w okolicach 52 proc. Zarówno w Czechach, jak i na Węgrzech w tym samym czasie powyższe udziały - zamiast spadać – wzrosły. Może to oznaczać, że jak na razie w Polsce nie widać mocnego rozlewania się szoku energetycznego na pozostałe kategorie" - dodali.
Ekonomiści zaznaczają, że innym pozytywnym sygnałem jest to, że inflacja pracochłonnych usług kontynuuje swój trend spadkowy, nie sygnalizując na razie odbicia.
Autorzy raportu wskazują jednak, że jednocześnie pojawiają się oznaki świadczące o tym, że nie tylko ceny paliw są problemem.

"O ile przez dłuższy czas usługi napędzały inflację, taniejące towary działały jednocześnie w kierunku jej spadku, głównie dzięki konkurencji taniego importu z Azji. Obecnie jednak trend spadkowy cen towarów nie związanych z energią jest stopniowo odwracany i można przypuszczać, że rosnące koszty produkcji na świecie oraz osłabienie złotego odgrywają tutaj istotną rolę" - napisano w raporcie Citi.
"Spodziewamy się, że ten trend może nasilać się również w kolejnych miesiącach. Niepokoić może także pogorszenie inflacji bazowej, która ma mierzyć zmiany trendu inflacyjnego (eliminując czynniki które są poza kontrolą banku centralnego i które zaburzają obraz). NBP w sumie oblicza cztery miary inflacji bazowej i o ile jedna z nich poprawiła się we wrześniu, w przypadku wszystkich pozostałych obraz systematycznie się pogarsza" - dodają.
Ekonomiści wskazują, że każdy kolejny miesiąc podwyższonych cen energii zwiększa ryzyko rozszerzenia się presji inflacyjnej.
"Dotychczas RPP podkreślała, że brak efektów drugiej rundy uzasadnia utrzymywanie stóp procentowych bez zmian. Widać jednak, że sytuacja stopniowo ewoluuje i każdy miesiąc podwyższonych cen energii zwiększa ryzyko rozszerzenia się presji inflacyjnej. RPP może nawet chcieć jeszcze w listopadzie wstrzymać się od podwyżki, ale warto podkreślić, że przekonujące uzasadnienie takiej decyzji będzie wymagać sporo wysiłku" - wskazują w raporcie ekonomiści Citi.
"Szczególnie, że nowa projekcja NBP opierająca się na obecnym stanie prawnym (wygaśnięcie programu CPN w styczniu) może pokazać inflację zbliżającą się do 5 proc. na początku roku i pozostającą wyraźnie powyżej celu przez kolejne kilka kwartałów" - dodają.
(PAP Biznes)
pat/ asa/






























































