REKLAMA

Chińczycy zaniepokojeni bańką w USA i Europie. "Rynki oderwały się od gospodarki"

Maciej Kalwasiński2021-03-02 11:00analityk Bankier.pl
publikacja
2021-03-02 11:00
fot. TINGSHU WANG / Reuters

"Obawiam się, że pewnego dnia bańka na zagranicznych rynkach finansowych pęknie" - powiedział we wtorek Guo Shuqing, przewodniczący komisji regulującej chiński system bankowy i ubezpieczeniowy oraz sekretarz KPCh w Ludowym Banku Chin i członek komitetu centralnego partii.

Jak donosi agencja Reutera, jedna z najważniejszych osób w chińskiej gospodarce stwierdziła, że rynki finansowe w USA i Europie oderwały się od realnej gospodarki, a wzrosty napędzane są przez ultraluźną politykę monetarną i fiskalną. "Prędzej czy później" będą musiały zmierzyć się z korektą - relacjonuje słowa Guo "Financial Times".

Z czego wynika zaniepokojenie Pekinu? "Chiński rynek jest teraz silnie powiązany z rynkami zagranicznymi, a kapitał zagraniczny nadal napływa" - tłumaczy Guo. Rynek finansowy za Murem faktycznie jest coraz bardziej dostępny dla zagranicznego kapitału i kusi inwestorów (m.in. za sprawą wyższych stóp proc. i zyskującego juana). W 2020 r. zwiększyli oni zaangażowanie w chińskie obligacje o ponad bilion juanów (ok. 150 mld dol.), czyli niemal o 50 proc. W efekcie mają w portfelach już ponad 10 proc. papierów rządowych.

Chińczycy korzystają z napływu kapitału, ale muszą się też liczyć z konsekwencjami: środki mogą ewakuować się z powrotem do domu równie szybko jak się pojawiły. A dla Pekinu najważniejsza jest stabilność, także sektora finansowego. "W tej chwili skala i prędkość napływu kapitału pozostaje pod kontrolą" - komentuje Guo. Ale zaznaczył, że Państwo Środka musi "zapobiec nadmiernej zmienności na krajowym rynku finansowym".

Tymczasem głównym zmartwieniem chińskich regulatorów pozostaje sytuacja na tamtejszym rynku nieruchomości. Guo wielokrotnie podkreślał, że to właśnie sytuacja na rynku mieszkań jest najpoważniejszym ryzykiem dla stabilności finansowej Chin, największym spośród tzw. szarych nosorożców, czyli zagrożeń tak wielkich, widocznych i oczywistych - w odróżnieniu od pojawiających się niespodziewanie "czarnych łabędzi" - ale często ignorowanych.

"Podstawowym problemem w sektorze nieruchomości są nadal stosunkowo duże bańki" - stwierdził Guo, cytowany przez "Financial Times". Mimo ostrzeżeń przewodniczącego Xi („Mieszkania są budowane, by w nich mieszkać, nie do spekulacji”) własne „M” pozostaje ulubionym aktywem inwestycyjnym Chińczyków (i nie tylko), co napędza wzrost cen. Jak zauważa Guo, taka spekulacja może być "bardzo niebezpieczna". Efekt jest taki, że wielu mieszkańców Państwa Środka - szczególnie młodych - nie ma szans na zakup lokum (bardzo istotnego choćby w przypadku podejmowania decyzji o zakładaniu rodziny), a bogatsi Chińczycy mają po kilka lokali, które stoją puste.

Władze nie mogą przekłuć bańki na rynku, bo doprowadziłoby to do drastycznego spadku majątku obywateli (co miałoby efekt dochodowy i przełożyłoby się na osłabienie konsumpcji) i upadku zadłużonych pod korek deweloperów i ich kontrahentów (co wywołałoby reakcję łańcuchową w  gospodarce realnej i sektorze finansowym). Regulacja sektora przypomina spacer po linie – jeden nierozważny krok może doprowadzić do katastrofy. Ostatnio władze centralne i regionalne (w metropoliach, gdzie ceny przyspieszyły najmocniej, a na wycenę ma wpływ m.in. wyższa jakość świadczeń publicznych, np. edukacji) wprowadziły nowe regulacje, które mają zatrzymać wzrost cen, m.in. ograniczając możliwość zadłużania się przez deweloperów i nabywców.

Pekin rozważa również poluzowania przepisów ograniczających odpływ kapitału, zdając sobie sprawę, że gigantyczne oszczędności Chińczyków muszą być gdzieś lokowane, a fala napływu środków za Mur (w efekcie nadwyżki handlowej i popularności chińskich papierów wartościowych) tymczasowo redukuje ryzyko destabilizacji systemu finansowego z powodu masowej ucieczki pieniędzy za granicę.

Źródło:
Maciej Kalwasiński
Maciej Kalwasiński
analityk Bankier.pl

Analityk i redaktor prowadzący Bankier.pl. Zajmuje się międzynarodowymi stosunkami gospodarczymi, ze szczególną uwagą analizuje sytuację gospodarczą Chin. Dba, by Bankier.pl pozostawał źródłem najważniejszych i najbardziej interesujących informacji ze świata i Polski, przedstawionych w przystępny i zrozumiały sposób.

Tematy

Komentarze (12)

dodaj komentarz
lampeduza
Bank centralne czyli politycy wprowadzili ujemne stopy procentowe, więc kasa ucieka z kont w bankach i ląduje w nieruchomościach, surowcach, na giełdzie. Podziękujcie politykom za wzrost cen nieruchomości ... za chwilę lewica zacznie swoje: wolny rynek nie działa! Ano nie działa skoro rolę wolnego rynku przejęli od dawna Bank centralne czyli politycy wprowadzili ujemne stopy procentowe, więc kasa ucieka z kont w bankach i ląduje w nieruchomościach, surowcach, na giełdzie. Podziękujcie politykom za wzrost cen nieruchomości ... za chwilę lewica zacznie swoje: wolny rynek nie działa! Ano nie działa skoro rolę wolnego rynku przejęli od dawna socjalistyczni politycy.
jes
Powiedział Chińczyk kupując kolejna stertę $ aby utrzymać niski kurs własnej waluty.
cichy380
Podoba mi się ich głośne mówienie o problemie i reagowanie. "Ostatnio władze centralne i regionalne wprowadziły nowe regulacje, które mają zatrzymać wzrost cen, m.in. ograniczając możliwość zadłużania się przez deweloperów i nabywców." To jest odpowiedzialne i odważne działanie. Tego brakuje w Polsce.Podoba mi się ich głośne mówienie o problemie i reagowanie. "Ostatnio władze centralne i regionalne wprowadziły nowe regulacje, które mają zatrzymać wzrost cen, m.in. ograniczając możliwość zadłużania się przez deweloperów i nabywców." To jest odpowiedzialne i odważne działanie. Tego brakuje w Polsce. U nas banki robią co chcą. Ludzie zadłużają się na potęgę, a ceny nieruchomości szybują powodując, że mały domek nawet dla dobrze zarabiającego Polaka jest nieosiągalny bez kredytu. Stajemy się niewolnikami banków.
demeryt_69
Akurat niewolnictwo to zupełnie inne zjawisko społeczne, ale każde usprawiedliwienie głupoty i braku odpowiedzialności fiskalnej jest dopuszczalne :)
meryt
cichy380 "U nas banki robią co chcą. Ludzie zadłużają się na potęgę"

'W 2019 r. nieco ponad 12 proc. właścicieli domów spłacało hipoteki"
ameba1 odpowiada meryt
Staty jak zawsze zrobione tak, aby pasowało. A weźmy teraz tylko czynnych zawodowo i sprawdźmy co wyjdzie? Kredyt to mega problem i wpychanie go ludziom do gardeł to patologia ekonomiczna.
micheel123
Buahhahah ty się martw o chińskiego balona, który masz tam od 25 lat na swojej giełdzie .Martw się o swoje podwórko. Problemem Chin jest to, że nie mają wciąż zdolności eksportu trendów i kultury, dlatego potencjał rynkowy ich firm kapitalizować może tylko części i śmietnikową elektronikę. To ich boli, że kapitału Buahhahah ty się martw o chińskiego balona, który masz tam od 25 lat na swojej giełdzie .Martw się o swoje podwórko. Problemem Chin jest to, że nie mają wciąż zdolności eksportu trendów i kultury, dlatego potencjał rynkowy ich firm kapitalizować może tylko części i śmietnikową elektronikę. To ich boli, że kapitału nie mogą skapitalizować na poziomie międzynarodowej modya więc tak naprawdę bańka jest w Chinach.
demeryt_69
Ciekawe na ile wyceniasz ten "eksportu trendów i kultury" :)
meryt odpowiada demeryt_69
demeryt_69 "Ciekawe na ile wyceniasz ten "eksportu trendów i kultury" :)"

Wyceń własny, a się dowiesz :)
demeryt_69 odpowiada meryt
Kup se kółko ...

Powiązane: Koronawirus na GPW i giełdach światowych

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki