Analityczny pat w GetBacku

Jeszcze w ubiegłym roku akcje GetBacku były polecaną przez wszystkich giełdową gwiazdą, teraz jednak kurs spółki szoruje po dnie, a zarząd prosi inwestorów o pieniądze. Największym problemem jest jednak to, że większość rynku de facto nie wie, co się dzieje w spółce. 

[Aktualizacja 16.04: W poniedziałek rano GetBack poinformował o rozmowach z PKO BP i Polskim Funduszem Rozwoju w sprawie wsparcia finansowego. Przypominamy, że walne zgromadzenie akcjonariuszy spółki wznowione zostanie jutro.]

GetBack jest spółką, która wśród inwestorów czytających Bankier.pl budziła w ostatnich tygodniach największe emocje. I trudno się dziwić. Spółka na GPW pojawiła się niecały rok temu, w lipcu 2017 roku. Akcje w ofercie obejmowano po 18,5 zł, potem podrożały one nawet do 28,6 zł we wrześniu. Dziś – pół roku później – GetBack notowany jest poniżej 5 zł. Tylko dzisiaj jego akcje tanieją o przeszło 10 proc. A przecież nie jest to żadna spółka z giełdowej czwartej czy piątej linii, a jeden z największych debiutów ostatnich lat, którego łączna wartość w szczycie notowań na GPW przekraczała 2,5 mld zł. Teraz spadła poniżej 500 mln zł.

Akcje w ofercie obejmowano 18,5 zł, potem rosły one nawet do 28,6 zł we wrześniu. Dziś – pół roku później – GetBack notowany jest poniżej 5 zł.
Akcje w ofercie obejmowano 18,5 zł, potem rosły one nawet do 28,6 zł we wrześniu. Dziś – pół roku później – GetBack notowany jest poniżej 5 zł. (Bankier.pl)

Niektórzy inwestorzy zwracają uwagę na fakt, że GetBack był pupilkiem analityków. Gorycz wynikającą z tego faktu widać m.in. po wynikach głosowania #naBankiera, gdzie czytelnicy wybrali temat rekomendacji dla GetBacku jako ten, którym nasza redakcja ma się zająć. Ten tekst jest naszą odpowiedzią na ich wybór, ale także i rozwinięciem tematu. Nie tylko będziemy chcieli pokazać, kto polecał GetBeck, ale także i zastanowimy się nad obecną sytuacją w spółce. To, że rekomendacje nie są aktualizowane, mimo iż wyceny tam zawarte wyraźnie odbiegają od obecnej wyceny GetBacku z giełdy, nie jest bowiem przypadkiem. Historia GetBacku obnażyła pewne istotne problemy, o których napiszemy w dalszej części tekstu.

Gorąco na forum Bankier.pl

W ciągu ostatnich 30 dni na forum napisano 18 612 postów o GetBacku. Tylko 13 kwietnia aktywne było 260 tematów na forum spółki.

Rynkowy pupilek i dobre złego początki

Zjawisko polecania GetBacku jako świetnej inwestycji jest faktem, z którym ciężko dyskutować. Spośród czterech instytucji, które wyceniały spółkę jeszcze przed ofertą, wszystkie prognozowały cenę zdecydowanie wyższą od tej z oferty. Najbardziej ostrożny Haitong Bank prognozował widełki 24,1-34,6 zł, najbardziej odważny Raiffeisen Centrobank 34,5-41,5 zł. Atmosferę podsycał sam prezes GetBacku Konrad Kąkolewski. - Dzisiaj jesteśmy numerem dwa na rynku. Chcemy być liderem pod względem aktywów, odzysków gotówkowych i liczby klientów do końca 2019 roku – przekonywał.

Wyceny sprzed debiutu
Instytucja Przedział wyceny Przedział kursu 
Haitong Bank 2,41 – 3,46 mld zł 24,1 – 34,6 zł
Vestor DM 2,45 – 3,61 mld zł 24,5 – 36,1 zł
DM mBank 2,66 – 3,54 mld zł 26,6 – 35,4 zł
Raiffeisen Centrobank 3,45 – 4,15 mld zł 34,5 – 41,5 zł
Źródło: PAP

Należy jednak zauważyć, że początkowo wydawało się, że scenariusz Raiffeisena wcale nie jest abstrakcyjny. W październiku akcje spółki zaczęły jednak powoli tanieć. Wówczas już na rynku dostępne były także pozytywne rekomendacje Wood’a oraz Vestora. Analitycy tego ostatniego napisali w raporcie, że choć GetBack zasługuje na dyskonto wobec Kruka, to „konsekwentne inwestycje w portfele połączone z utrzymaniem wysokiej efektywności oraz poprawą wskaźników zadłużenia w średnim i długim terminie mogą przyczynić się do stopniowego zmniejszania się dyskonta do lidera rynku”.

Pierwsza krew i gorączka złota u windykatorów

Nawet pierwsze spadki nie odstraszyły analityków. Pojawiły się wówczas rekomendacje JP Morgana (6 listopada, później się z niej wycofał) i DM mBanku (30 listopada – już po danych za III kwartał). Spółkę polecał także Związek Maklerów i Doradców (wyceniając jeden papier na 31,84 zł), a Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych 15 grudnia dodało ją do swojego portfela fundamentalnego, wierząc, że ostatnie spadki to dobra okazja do taniego kupna (później SII także wycofało się i usunęło GetBack z portfela fundamentalnego). Nawet my, jeszcze we wrześniu, pisaliśmy o „Złotych czasach spółek windykacyjnych”. Podobnych tekstów nie brakowało także w innych mediach.

Wciąż obowiązujące rekomendacje dla GetBacku z 2017 roku
Wciąż obowiązujące rekomendacje dla GetBacku z 2017 roku (Bankier.pl)

Wówczas jednak czasy naprawdę były złote. Nikt się nie zmówił na chwalenie GetBacka, liczby prezentowane przez spółkę wyglądały po prostu bardzo dobrze. Dowodem na to jest m.in. przykład Quercusa – poważnego gracza na rynku funduszy - który tak zaangażował się w obligacje GetBacku, że teraz zadecydował o ściągnięciu ryzyka z klientów i przerzuceniu go na siebie.

Jak to możliwe, że wszyscy się pomylili? Cóż, wydaje się, że spółka przeinwestowała. Paradoksalnie jej największa zaleta – szybki rozwój – doprowadziła do niezdrowej struktury bilansu. Jak duża jest skala problemu? Tutaj zaczynają się schody.

Raport widmo i problem, o którym wie tylko zarząd

Cóż bowiem wiemy o obecnej sytuacji GetBacku? Zarząd szuka pieniędzy poprzez emisję akcji, bo najprawdopodobniej poprzez obligacje już nie może (pogrom papierów GetBacku dokonał się nie tylko na akcyjnej GPW, ale i na obligacyjnym Catalyście). Bierze także pożyczkę od głównego akcjonariusza. Po stronie spółki przeważa jednak spokojna retoryka. Prezes tłumaczył, że dofinansowanie „pozwoli kontynuować dosyć wysoką dochodowość i mocno uspokoić bilans”. Jest więc problem z bilansem, nie wiemy jednak jaki.

niecały rok temu prezes zarzekał się, że GetBack to spółka wzrostowa, ale jej drugie imię to "cash". Teraz zaś właśnie z owym "cash" jest najprawdopodobniej problem.
niecały rok temu prezes zarzekał się, że GetBack to spółka wzrostowa, ale jej drugie imię to "cash". Teraz zaś właśnie z owym "cash" jest najprawdopodobniej problem. (fot. Marek Wiśniewski / Puls Biznesu)

Zarząd wprawdzie sugeruje w wypowiedziach, ile pieniędzy w jego opinii powinno wystarczyć, inwestor sam jednak tego ocenić nie może. Nie ma liczb, musi zaufać zarządowi, który już raz zaufanie rynku nadwątlił: doprowadził GetBack do obecnej sytuacji. Teraz zaś ów zarząd nie potrafi przez 3,5 miesiąca przesłać raportu na rynek. Metaforycznie rzecz ujmując, inwestorzy gaszą pożar, bazując na wskazówkach podpalacza. A warto przecież przypomnieć, że niecały rok temu prezes zarzekał się, że GetBack to spółka wzrostowa, ale jej drugie imię to "cash". Teraz zaś właśnie z owym "cash" jest najprawdopodobniej problem.

Liczb mógłby dostarczyć raport za 2017 rok bądź dane za sam IV kwartał. Tych spółka jednak póki co nie opublikowała. Choć minęło 3,5 miesiąca od zakończenia roku, raportu wciąż nie ma, a inwestorzy muszą bazować na danych z września. Z punktu widzenia rynku to archeologia. A przecież inwestorzy na podstawie tych archeologicznych danych podejmują ważne dla przyszłości spółki decyzję. Uwagę na ten problem zwracaliśmy już kilkakrotnie na łamach Bankier.pl. Podobny punkt widzenia prezentuje Adrian Mackiewicz, dyrektor działu analiz Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.

Pogrom na obligacjach GetBacku. Dziś (13.04) jeden z tych dni, gdy inwestorzy zastanawiają się, czy spółka wykupi zapadającą właśnie serię
Pogrom na obligacjach GetBacku. Dziś (13.04) jeden z tych dni, gdy inwestorzy zastanawiają się, czy spółka wykupi zapadającą właśnie serię (Bankier.pl)

- Dobrą praktyką byłoby najpierw opublikowanie najświeższych informacji o sytuacji w spółce i jej standingu finansowym, a dopiero później głosowanie nad emisją akcji. Wtedy wszyscy akcjonariusze mieliby szansę na podjęcie świadomej decyzji. W przypadku tej spółki wydaje się to o tyle istotne, bo co do jej sytuacji finansowej inwestorzy mają wiele wątpliwości. Z jednej strony prezes zapewnia, że nie dzieje się nic złego, z drugiej strony notowania jej walorów, zarówno akcji jak i obligacji, pokazują zupełnie inny obraz. Raport roczny mógłby rozwiać narosłe wątpliwości – przekonuje Mackiewicz. Tymczasem raport GetBacku światło dzienne ujrzy najprawdopodobniej dopiero 30 kwietnia, cztery miesiące po zakończeniu roku.

Analityczny pat, czyli czemu jest źle, skoro wyniki są ok

Problem z oceną sytuacji mają nie tylko inwestorzy, ale i analitycy. Autorem wspominanej już rekomendacji DM mBanku, który w listopadzie 2017 roku wyceniał jedną akcję GetBacku na 33,38 zł, był Michał Konarski, który zapytany o aktualność jego rekomendacji, także zwraca uwagę na powyższy problem.

- Dopóki nie poznam wyników za IV kwartał, nie będę zmieniał rekomendacji. Wyniki za III kwartał nie zwiastowały żadnych negatywnych rzeczy, a spłaty, które pojawiły się w IV kwartale, były zgodne z tym, co przewidywaliśmy. Dodatkowo prezes na jednej z konferencji powiedział, że wynik powinien rosnąć w tempie 20-25 proc. rok do roku w 2017 rok, co też jest zgodne z konsensusem. Musimy więc czekać na raport – przyznaje Konarski, podkreślając, że jaskółek zwiastujących problemy nie było.

Założenia na podstawie których DM mBanku dokonał wyceny GetBacku w listopadzie 2017
Założenia na podstawie których DM mBanku dokonał wyceny GetBacku w listopadzie 2017 (Bankier.pl)

- Kluczową sprawą jest to, co się dzieje po stronie długu, bez raportu rocznego ciężko nam jednak spekulować, jak to wygląda. W ostatnim sprawozdaniu wskaźniki długu rzeczywiście były na kowenantach, ale nie było jeszcze doliczonej emisji kapitału. Korygując to o emisję, wskaźniki kowentantów nie przekraczały, nie było więc tutaj negatywnego sygnału. Jedyną niepokojącą rzeczą jaką widzimy w tym momencie, są bardzo wysokie zakupy dokonane przez spółkę w IV kwartale i całym 2017 roku. Były one wyższe od konsensusu i może to wskazywać, że spółka ma więcej długu, niż można było oczekiwać – dodaje analityk ponownie, podkreślając, że sytuację w pełni ocenić można będzie jednak dopiero po publikacji sprawozdania za 2017 rok. Ciężko w wycenie ująć nawet nową liczbę akcji, bo wcale nie jest pewne, czy emisja dojdzie do skutku i jak będzie wyglądała.

GetBack narzeka na pracochłonność raportu

W spółce słyszymy, że zgodnie z zapowiedziami i deklaracjami Zarządu podejmuje ona „wszelkie działania, aby usprawnić prace nad przygotowaniem i publikacją raportu rocznego”. Raport jednak wciąż ma przebywać u audytora. Głównym problemem w opinii spółki jest pracochłonność związana z jego przygotowaniem, a następnie ze zaudytowaniem.  

- Z uwagi na złożoność struktury grupy kapitałowej i dbałość o staranne przygotowanie raportu rocznego nie jest to szybki proces. W stosunku chociażby do roku 2016, na koniec 2017 roku większa była liczba funduszy obsługiwanych przez spółkę (aktualnie spółka obsługuje wierzytelności 34 funduszy sekurytyzacyjnych), jak również wartość nominalna portfeli, które spółka miała pod zarządzaniem. Nie jest to bez wpływu na czas potrzebny do przygotowania sprawozdania finansowego – tłumaczy spółka.

Hasło "Razem wygramy z każdym długiem" nabiera dla akcjonariuszy GetBacku nowego znaczenia
Hasło "Razem wygramy z każdym długiem" nabiera dla akcjonariuszy GetBacku nowego znaczenia (fot. Katarzyna Waś-Smarczewska / Bankier.pl)

W tej kwestii ponownie musimy zdać się na spółkę. Deloitte, które za sprawdzenie raportu GetBacku odpowiada, nie chce rozmawiać ani na temat postępu prac, ani na temat wspomnianej pracochłonności. Od ściany odbijamy się zarówno u ludzi bezpośrednio odpowiadających za tę kwestię, jak i u rzecznika prasowego. Wygrywa „dobro klienta” (tu: GetBacku) i związana z nim „tajemnica firmowa”. Pretensji do Deloitte jednak mieć nie można, tak bowiem wygląda standardowa procedura w tego typu sprawach.

Prawo Parkinsona ma się dobrze

Nie trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że narzekanie GetBacku na pracochłonność raportu to w dużej mierze szukanie prostego usprawiedliwienia. Spółki giełdowe wprawdzie na publikację raportu rocznego teoretycznie mają cztery miesiące. Czas jest więc do końca kwietnia i GetBack prawa w tej kwestii jeszcze nie złamał. Jednak jeżeli zarząd próbuje przekonywać inwestorów, że warto mu zaufać i dodatkowo nakłania ich do przegłosowania emisji, jednocześnie tak odwlekając publikację kluczowych danych, to coś jest nie tak.

Szczególnie, że dowodów na to, że raport da się opublikować wcześniej - nie brakuje. Nie trzeba nawet „lecieć” do Ameryki, gdzie o sezonie rocznych wyników już dawno zapomniano i właśnie wystartował sezon za I kwartał. Wyniki podały m.in. banki, które przecież również mają skomplikowaną strukturę. W Polsce najważniejsze spółki także są już po publikacji raportów rocznych. Kruk, największy konkurent GetBacka, raport roczny opublikował 19 marca, a więc niemal miesiąc temu. Co jeszcze ciekawsze raport za I kwartał 2018 roku Kruk chce opublikować 26 kwietnia. Może się więc okazać, że akcjonariusze Kruka za dwa tygodnie będą mieli pełen raport za okres do marca 2018 roku, tymczasem akcjonariusze GetBacku, podejmujący ważne decyzje dla przyszłości spółki, wciąż będą bazowali na danych z września 2017 roku (bo ostatnim dostępnym raportem będzie ten za III kwartał).

Dodatkowo jeszcze do niedawna spółki musiały opublikować raport (za IV kwartał bądź roczny) najpóźniej do 80. dnia nowego roku. Według starych przepisów GetBack byłby już dawno po czasie. Oczywiście nie tylko on nie opublikował jeszcze raportu, powyższa informacja pokazuje jednak, że kiedyś dało się to wszystko zrobić tak, by inwestorzy mieli informację szybciej. Teraz wydaje się działać Prawo Parkinsona, które mówi, że „praca rozszerza się tak, aby wypełnić czas dostępny na jej ukończenie”. Można zwlekać do końca kwietnia? Nie ma więc ciśnienia na szybsze rozpoczęcie prac nad raportem.

Analityczny pat trwa. Kto zawinił?

Oczywiście nie oskarżam tutaj nikogo o umyślne spowalnianie publikacji raportu. Dodatkowo przypomnę jeszcze raz, że GetBack działa w ramach wyznaczonych przez prawo. Powyższy przykład pokazuje jednak, o ile lepsze były dla inwestorów stare przepisy. Zgodnie z nimi najpóźniej 21 marca akcjonariusze GetBacku dostaliby wgląd w bilans spółki na dzień 31 grudnia 2017 roku. Poznaliby też zdecydowanie więcej szczegółów dotyczących tego, co działo się w GetBacku w ostatnim kwartale tego roku. Znacząco odmieniłoby to sposób, w jaki rozmawiamy o spółce teraz.

Sama spółka przekonuje, że „niezwłocznie informuje w raportach giełdowych o wszystkich istotnych dla spółki i grupy kapitałowej zdarzeniach mogących mieć wpływ na działalność czy wyniki spółki lub grupy”. Rzeczywiście znamy np. poziom zakupów, wiemy też, że jest jakiś problem sprzedawany przez spółkę pod hasłem pozyskania pieniędzy na utrzymanie tempa wzrostu. Ani analitycy, ani inwestorzy nie mając jednak pełnych danych, nie mogą ocenić obecnej sytuacji spółki, ani wycenić jej akcji. Na tym polega analityczny pat, który uniemożliwia podjęcie racjonalnej decyzji dotyczącej spółki. Tymczasem już we wtorek kolejna odsłona WZA GetBacku, na którym będzie trzeba owe ważne decyzje podejmować.

Pomijając jednak sam problem raportu, warto wrócić do pytania "dlaczego wszyscy się mylili?". Wydaje się, że po prostu nie doceniono ryzyka, jakie podejmuje GetBack. Spółka bardzo dobrze się rozwijała i - patrząc na jej szanse na utrzymanie tempa - zapomniano nieco o tym, że może przeszarżować. Inwestorzy powinni także pamiętać, że analitycy nie są nadludźmi. Fakt, poświęcają analizowaniu spółek zdecydowanie więcej czasu, często - jeżeli chodzi o wewnętrzną sytuację spółki - bazują jednak na tych samych liczbach co inwestorzy. Niestety tak jest to skonstruowane, że rynek (inwestorzy, analitycy) wie często tylko tyle, ile spółka chce/musi odsłonić. A że ostatnie zmiany w przepisach sprzyjają temu, by informacje ze spółek ujawniane były jeszcze później, pat z GetBacka może się jeszcze nieraz powtórzyć.

Adam Torchała

Źródło:
Firmy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 2 latki

Panie Adamie, problem Getbacku w branży jest znany od połowy 2017r. i wszyscy się zastanawialiśmy tylko kiedy to padnie, bo paść musiało. Getback nie tylko kupował bardzo dużo, ale za bardzo wysokie kwoty. Niektóre przetargi wyglądały tak, że uczestnicy wiedzieli, że każda kwotę Getback przebije o kolejne postąpienie. Co lepsze - banki jako sprzedający wiedziały o tym stanie rzeczy, więc próba wybielania analityków DM banków jest naprawdę słaba. Jak dla mnie - naciągacze. To między innymi taki stan rzeczy spowodował niższe zakupy portfeli wierzyetlności u konkurentów, a u Kruka obróceniu się natenczas na rynek zagraniczny.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 4 pv_value

Biznes jest niszowy. Opiera się na założeniu, że :
1) banki nie będa się uczyć, czyli wyciągać wniosków ze swoich błędów w scoringu i błędów popełnionych w odzyskiwaniu i zabezpieczeniach.
2) klienci nie beda się edukować jak sobie radzic ze swoimizadłużeniami przeterminowanymi.

Przychód firmy jest z paroletnim opóźnieniem za branżą, bo portfel wierzytelności nieściągalnych to zapewne ma co najmniej 2 lata niespłacalności, skoro kupują go za 20% ceny.
Problem, ze wszyscy się na rynku edukują i kolejne portfele moim zdaniem nie będa już tak dochodowe. :-) Tak lekko się w tej branży nie zarobi, bo coraz częściej ci ci nie mają dostac pożyczek ich nie dostaną.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 7 pv_value

Na youtube można zapisane rozmowy pracowników GetBack z klientami.
Niezłe komedie.
Dzięki takim pomocom, klienci niedadzą się też łatwo nabrać na nie istniejący już dług, bo chociażby przeterminowany.

! Odpowiedz
1 3 pv_value

:-)
Udał im się numer.

! Odpowiedz
0 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
1 6 and00

W tym roku mamy ogólnie sezon ma poważne firmy.
Bioton wzrosty, Netia też, Petrolinvest do przodu, Nic tylko inwestować.

! Odpowiedz
7 15 bankierkomentuje

SYPAC az kurs bedzie ponizej 1zl to sie zarzad nauczy rzetelnosci.
Ponizej 1 zl z automatu beda sypac wsxystkie fundy bo statuty im nie pozwalaja na trzymanie.
Sypac dotad az Quercus sie przekreci na nich - nie ma co ich oszczedzac.

! Odpowiedz
1 21 sauron999

W mojej ocenie autor artykułu dokładnie pokazał problem - 'NIKT NIC NIE WIE' - trochę informacji, trochę przecieków, trochę WZA, trochę obietnic, trochę strategii ... coś tutaj tyka i tyka i tyka...tylko co i w jakiej skali. Zgadzam się z poglądem, że zasłona dymna w przypadku Getback raczej nie wróży pozytywnego obrotu prawy.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 5 aaax5

potwierdzam opinie poniżej, kieruj się wskazaniami analityków to ...., proponuję

! Odpowiedz
7 59 kola54

Pierwszy raz zasugerowalem sie rekomendacji i zawierzylem Kakolewskiemu i dzis jestem bankrutem. Jesli GPW nie ograniczy plodzenie emisji i to w cenach nizszych od tych co przy wejsciu na PARKIET to lepiej zamknac ta instucje.

! Odpowiedz
WIG 1,03% 58 117,99
2018-09-19 17:15:00
WIG20 1,26% 2 259,10
2018-09-19 17:15:00
WIG30 1,13% 2 561,81
2018-09-19 17:15:00
MWIG40 0,66% 4 023,37
2018-09-19 17:05:00
DAX 0,50% 12 219,02
2018-09-19 17:34:00
NASDAQ -0,20% 7 940,45
2018-09-19 20:42:00
SP500 0,11% 2 907,46
2018-09-19 20:42:00

Znajdź profil

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl
Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.

Przemek Barankiewicz - Redaktor naczelny portalu Bankier.pl

Jesteśmy najważniejszym źródłem informacji dla inwestorów, a nie musisz płacić za nasze treści. To możliwe tylko dzięki wyświetlanym przez nas reklamom. Pozwól nam się dalej rozwijać i wyłącz adblocka na stronach Bankier.pl

Przemek Barankiewicz
Redaktor naczelny portalu Bankier.pl