Alior Bank złożył do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez osoby działające w imieniu ZM Henryk Kania. Sprawa ma związek z ubieganiem się o udzielenie i zwiększenie finansowania dla spółki.
- Złożyliśmy zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Mamy podejrzenia odnośnie tego, ze dane przekazane przez spółkę mogły być nierzetelne, co przyczyniło się do pogorszenia sytuacji banku – mówi Marcin Herman, rzecznik Alior Banku.
Jednocześnie Alior wciąż zapewnia, że wspiera działania klienta ukierunkowane na restrukturyzację spółki i wierzytelności, w tym pozyskanie strategicznego inwestora branżowego. Akcje Kani na informację o zawiadomieniu zareagowały jednak silnymi spadkami. W poniedziałek rano wartość spółki topnieje nawet o przeszło 16 proc. Tanieją także akcje Aliora - o 2,1 proc.
Przypomnijmy, 7 czerwca sąd otworzył przyspieszone postępowanie układowe ZM Henryk Kania. Spółka zyskała tym samym czas na restrukturyzację. Bez tej decyzji najprawdopodobniej musiałaby ogłosić niewypłacalność, w czerwcu bowiem nawarstwiły się do regulacji liczne zobowiązania i nieregulowanie ich przez Kanię sprawiło, że kolejne instytucje - na czele z Alior Bankiem - zaczęły wypowiadać spółce umowy o finansowanie.
Spora ekspozycja Aliora
Alior jeszcze na początku lipca informował, że podjął decyzję o dokonaniu odpisu aktualizującego, którego wielkość szacuje na blisko 140 mln złotych. - Uwzględniając aktualny status procesu restrukturyzacji, podjęliśmy decyzję, aby dowiązać rezerwy w związku z ekspozycją na klienta Banku działającego w branży spożywczej - napisano wówczas. Oczywiście klientem tym był Kania. W komunikacie podano także, że kwota ekspozycji Alior Banku na Kanię wynosi 234,7 mln złotych.
Problemy Kani to z kolei nadal dość zagadkowa kwestia. Problemem w spółce stał się przepływ gotówki i rosnące należności, których spółka nie ściągała. To zaowocowało utratą płynności. Żeby było jeszcze ciekawiej, 7 czerwca spółka przyznała, że "przeoczyła" w sprawozdaniu za 2017 rok kontrahenta, z którym wygenerował obrót sięgający blisko 200 mln zł.
Niejasne tłumaczenia, zagadkowy Rubin
Kluczową rolę w historii Kanii zajmuje spółka Rubin Energy. To jej dotyczyło "przeoczenie" i to należności od tej firmy były przesuwane. - RE jest producentem wybranych wyrobów mięsnych (m.in. parówek i wyrobów plastrowanych), które z uwagi na brak odpowiedniej infrastruktury nie mogą być wytwarzane bezpośrednio w zakładach ZMHK. ZMHK sprzedaje do RE nieprzetworzony surowiec mięsny, a następnie odkupuje od RE gotowy wyrób, zyskując tym samym możliwość dywersyfikacji portfolio produktów - tłumaczono w czerwcu w Kanii.
25 lipca ZM Kania poinformowały z kolei, że spółka pozywa Rubina na 331 mln zł. Szczegółów jednak brak. Warto dodać, że jeszcze w czerwcu w Kanii problemy spółki tłumaczono wzrostem cen surowca, a nie problemami ze ściągalnością należności z Rubina.
AT/MZ


























































