Akcje kolejnych banków z GPW notują wieloletnie minima. Choć wiele branż ma już za sobą koronawirusowe odbicie, banki wciąż szorują po koronawirusowym dnie.


Spośród 16 spółek, które do tej pory w maju 2020 roku na GPW wyznaczały co najmniej roczne minima, aż 5 pochodzi z jednego sektora. To banki, które w szorowaniu po giełdowych minimach nie mają sobie ostatnio równych. Indeks WIG-Banki w bieżącym roku stracił 43 proc., co jest najgorszym wynikiem wśród wszystkich indeksów GPW. Jest on notowany obecnie na najniższych poziomach od kryzysu 2008-09. Choć wiele branż zaliczyło już mniejsze, bądź większe pokoronawirusowe odbicie, banki nadal trzymają się wieloletnich minimów.
W gronie szorujących po minimach znalazł się m.in. Millennium, który w tym roku stracił 55 proc. (najgorszy wynik wśród banków) i notowany jest najniżej od 2009 roku. Przeszło 50-proc. spadki w tym roku zanotowały także akcje Aliora, mBanku i polskiego Stantandera, o ponad 40 proc. w dół poszły zaś Pekao oraz obecna na GPW zagraniczna dwójka: UniCdredit i Grupo Santander. Największy polski bank komercyjny - PKO BP - jest w tym roku pod kreską 37 proc. Najmocniejszymi ogniwami indeksu z blisko 20-proc. stratami są Idea i BOŚ, to jednak firmy, które gwałtownie taniały już wcześniej i przez ostatnie 5 lat ich wartość stopniała o przeszło 80 proc.
Bankowa słabość w I kwartale
Co ciekawe banki są też jedną z branż, które najkonkretniej raportują na temat wpływu koronawirusa na ich biznes, ułatwia to im bowiem duże zaplecze analityczne. Informacje o słabszych perspektywach spływały jeszcze przed raportami za I kwartał i ograniczały się przede wszystkim do kwestii wpływu negatywnego wpływu obniżki stóp procentowych (w sumie o 100 punktów bazowych do 0,5 proc.) na wyniki finansowe. Przykładowo BNP Paribas mówił o 100-130 mln zł uszczerbku w wyniku odsetkowym, Pekao o niemal 0,5 mld zł ciężaru dla wyniku netto, a PKO BP o ponad 0,5 mld zł. W sumie mowa nawet o około 20-proc. uszczerbku na rocznym wyniku całej branży.
Do tego dochodzi kwestia odpisów. Gorsza sytuacja makroekonomiczna wpłynie na pogorszenie portfela kredytowego, co owocuje koniecznością zwiększenia rezerw. W efekcie splotu tych negatywnych czynników banki raportowały bardzo słabe wyniki juz w I kwartale 2020 roku. Zysk netto ING spadł rok do roku o 18 proc., Pekao o 23 proc., PKO i BNP o blisko 29 proc., Santandera i mBanku o blisko 45 proc., Handlowego o 56 proc., Millennium zaś aż o 89 proc.
Zapaść w kredytach
Koronawirus przyniósł jednak i mniejsze zainteresowanie ze strony nowych klientów. - Wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych w kwietniu spadła w Polsce o 14,6 proc. rdr i wyniosła 5,014 mld zł - podało Biuro Informacji Kredytowej (BIK). A wynik ten i tak napędzały jeszcze wnioski złożone przed zamknięciem gospodarki. Wartość udzielonych kredytów konsumpcyjnych w kwietniu spadła zaś o 62 proc. rdr i wyniosła 3,004 mld zł.
- Trzeba przygotować się jednak na duże pogorszenie w kolejnych miesiącach, szczególnie w końcówce roku. Powodem tego będzie nowe duże ryzyko dla portfela kredytów konsumpcyjnych. Jest nim epidemia koronawirusa i jej negatywny wpływ na gospodarkę. Możliwy kryzys gospodarczy wywołany lockdownem, spowoduje wysoki wzrost bezrobocia oraz spadek dochodów gospodarstw domowych - napisano w komentarzu do danych BIK-u dotyczących kredytów konsumpcyjnych.
Banki czekają na odbicie
Warto dodać, że obniżka stóp będzie miała długotrwały wpływ na sektor, a zapaść w kredytach pokazuje, że i kolejne kwartały mogą być wynikowo ciężkie dla sektora. Inwestorów z pewnością odstraszył od akcji banków i brak dywidendy, tę zablokowała bowiem Komisja Nadzoru Finansowego (w trosce o bezpieczeństwo sektora). Wszystkie te czynniki złożyły się na fakt, iż banki - wbrew większości branż na GPW - nie zanotowały odbicia po koronawirusowej bessie.
Analitycy wskazują, że najbliższe miesiące rzeczywiście będą ciężkie dla sektora, nie brakuje jednak sugestii, że przeceny zrodziły już okazje i warto rozglądać się za akcjami szczególnie tych banków, które mają mocną pozycję kapitałową. Ta nie tylko może ułatwić przejście przez kryzys, ale także i przyspieszyć powrót do wypłacania dywidend. Skale przecen najlepiej obrazuje zresztą wskaźnik Cena/Wartość Księgowa, który tylko dla ING oscyluje około 1. W przypadku pozostałych banków, które opublikowały już raporty za I kwartał, znajduje się on poniżej 0,7.
Na bankowe odbicie czeka cała GPW, banki bowiem grają pierwsze skrzypce zarówno w indeksie WIG, jak i WIG20. Stare giełdowe przysłowie mówi, iż "bez banków nie ma hossy" i w szerszym rozumieniu uwidacznia się ono i dziś, gdy banki hamują odbicie na głównych indeksach. Świetnie radzą sobie zaś indeksy z dużo mniejszym udziałem banków, jak np. sWIG80.
Adam Torchała

























































