Zwiędłe kwiaty z WIG20

Do grona polskich blue chipów, a więc największych giełdowych spółek, dołączył wczoraj CD Projekt. W ciągu dziesięciu lat w WIG20 mieliśmy zatem aż 38 różnych podmiotów. Niektóre z nich potrafiły przetrwać w czołówce przez lata, nie brakuje jednak takich, które zaliczyły spektakularne porażki.

Do WIG20 trafił CD Projekt, pierwsza spółka z branży gier na tak zaszczytnym miejscu. Producent wszedł do indeksu w miejsce Asseco, co zamyka pewną epokę w branży IT. Jeszcze na początku tego wieku branża ta miała nawet pięciu reprezentantów w WIG20. Swego czasu były to: Optimus, Prokom, Softbank, Comarch i Computerland. Obecna roszada pokazuje zatem, jak duże zmiany nastąpiły w spółkach technologicznych: od spółek działających często pod dyktando zamówień publicznych, po wciąż młody i bardzo perspektywiczny obszar produkcji gier.

Obecność w WIG20 może oznaczać zwiększone zainteresowanie spółką. To bowiem WIG20 dla wielu zagranicznych inwestorów jest najważniejszym polskim indeksem. Na dłoni dostaje on bowiem zestawienie największych i najbardziej płynnych polskich spółek. Dodatkowo część funduszy inwestujących szeroko w WIG20 będzie musiało dokupić akcję CD Projektu, by ich portfel pokrywał skład indeksu. Pożegnanie spółki z mWIG40 okazało się czerwone, natomiast tuż po zmianie indeksu kurs CD Projektu nieco stanął w miejscu. Jest to jednak wynik znacznie lepszy od tego, co widzieliśmy wczoraj na giełdzie, co można już uznać za mały sukces spółki.

Warto jednak dodać, że często zakwalifikowanie się do WIG20 bywa "pocałunkiem śmierci". Jak wynika ze statystyk Quercus TFI, w pierwszych sześciu miesiącach po zmianie spółki wchodzące do WIG20 osiągają średnio słabszą stopę zwrotu niż indeks (-5,9 proc. względem WIG20TR), podczas gdy wychodzące radzą sobie zdecydowanie lepiej (+7,5 proc. względem WIG20TR). Ma to częściowo związek z faktem, że do WIG20 spółki zazwyczaj wchodzą po solidnym rajdzie (czego przykładem jest CD Projekt) i są wysoko wyceniane, ciężej więc im dalej rosnąć.

Niektórych spółek nie ma już na GPW

Spośród członków WIG20 z ostatnich 10 lat części spółek nie ma już nawet na polskiej giełdzie. Do tego grona należy np. TVN, który to był jedną z największych spółek, które opuściły polską giełdę. Cała ta procedura rozegrała się w 2015 r., kiedy to ponad połowę udziałów (52,7 proc.) tej jednej z wiodących w Polsce spółek mediowych od ITI i Grupy Canal+ odkupił amerykański koncern Scripps Networks. Niedługo później Amerykanie zdecydowali się dodatkowo na przeprowadzenie wezwania na resztę akcji spółki, a na niechętnych do sprzedaży zastosowali przymusowy wykup. Ostatecznie spółkę wartą prawie 7 mld zł wycofano z giełdy, przez co znacznie zubożała i tak już słabo rozwinięta oferta spółek mediowych na GPW.

Z giełdą pożegnały się również aż dwie spółki Michała Sołowowa – Rovese (dawniej znane jako Cersanit) oraz Synthos. Obydwa te podmioty zaliczyły swoje epizody w WIG20, a ich brak jest sporą stratą dla inwestorów. Jest tak szczególnie w przypadku tego drugiego, ponieważ Synthos nie dość że od debiutu w 2004 roku wzrósł przeszło ośmiokrotnie, to dodatkowo od 2011 roku nieprzerwanie wypłacał dywidendy. Dzięki temu, łącznie z dywidendami, inwestorzy, którzy byli z Synthosem od początku jego giełdowej przygody, pomnożyli kapitał aż czternastokrotnie.

(Bankier.pl)

Upadek branży budowlanej

Na GPW nie brakuje jednak również historii, kiedy to spółka w latach swej świetności była wśród liderów giełdy, a nieco później sięga niemal dna. Za znaczną część tego typu spektakularnych porażek odpowiada branża budowlana, która wielu swoich inwestorów zapewne doprowadziła do ruiny.

Świetnym na to przykładem jest działające w branży budowlanej PBG. Od momentu wejścia na giełdę w 2004 roku do historycznych szczytów w pierwszej połowie 2007 roku spółka ta dała zarobić aż 1000 proc. Tuż po tak spektakularnych wzrostach pojawił się jednak światowy kryzys, a co za tym idzie - krach na giełdach. Pod względem finansowym PBG wciąż jednak (teoretycznie) prezentowało się całkiem nieźle, a w WIG20 przetrwało aż do początku 2012 roku.

(Bankier.pl)

Cały czas jednak narastały problemy całej branży budowlanej wraz z przygotowaniami do EURO 2012. Piotr Kledzik z Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa opisywał tą sytuację, kiedy to raz zawarte kontrakty nie pozwalały firmom budowlanym na ich renegocjację na przykład w związku ze wzrostem cen materiałów budowlanych. Innym problemem było wybieranie wykonawców tylko na podstawie kryterium najniższej ceny, a więc bez sprawdzenia ich możliwości i zaplecza finansowego. Doprowadziło to do wielu sytuacji, kiedy to główni wykonawcy często nie regulowali swoich zobowiązań wobec podwykonawców, co w nieuchronnie musiało doprowadzić do fali bankructw. Widmo upadku przez długi czas wisiało również nad PBG.

Samo PBG kontraktów „o niewłaściwych parametrach” miała aż połowę, o czym mówił prezes zarządu Wiesław Różacki. Późniejszym skutkiem było dokonanie gigantycznych odpisów i aż 3,7 mld złotych straty netto w 2012 roku. Kurs spółki przez lata mocno spadał, a do dna dobiła dokonana w zeszłym roku ogromna emisja akcji, która w zaledwie kilka godzin obniżyła wycenę PBG o ponad 80 proc. Akcje spółki, za które dawniej płacono nawet ponad 400 zł są zatem dziś warte ok. 10… groszy.

Podobny los co PBG spotkał także innych byłych graczy z WIG20 – Polimex Mostostal i Polnord. Tam spadek wyceny akcji również był gigantyczny, choć jednak nigdy ich kurs nie doszedł aż do wartości groszowych.

Same nadzieje nie wystarczą

Do blue chipów swego czasu zawitał także Bioton, a więc pierwsza w historii GPW spółka biotechnologiczna. Branża, która wciąż budzi spore nadzieje, wtedy absolutnie zawładnęła sercami inwestorów. Częściowo można to zrozumieć, bowiem Bioton jeszcze w 2006 roku potrafił wypracować aż 92 mln zł zysku netto przy zaledwie 215 mln zł przychodów. Efektywność biznesu wydawała się zatem wręcz nieprawdopodobna, żeby nie powiedzieć, że aż podejrzana.

(Bankier.pl)

Co więcej, Bioton już od samego debiutu w marcu 2005 roku zasypywał obserwatorów informacjami o kolejnych kontraktach, badaniach czy planach dalszego rozwoju. W efekcie, dzięki wzrostowi wyceny, spółka w blisko rok dała akcjonariuszom zarobić aż 1000 proc. Później jednak dla Biotonu rozpoczęła się równia pochyła. Spowodowały ją głównie dwie rzeczy – zdecydowane pogorszenie wyników (aż do rekordowej straty netto w 2009 w wysokości 618 mln zł), a także nieustanne emisje nowych akcji (ich liczba wzrosła z ok. 162 mln do ponad 8,5 mld). Sam Bioton natomiast już nigdy później tak naprawdę nie wyszedł na prostą, jedynie sporadycznie pokazując zyski. Zostały zatem w ten sposób pogrzebane ogromne oczekiwania jakie budziła ta spółka, a po serii spadków Bioton ostatecznie wyleciał z WIG20 pod koniec 2010 roku.

Adam Hajdamowicz

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
0 0 ercheon

Świetny artykuł tak trzymać

! Odpowiedz
11 4 pc1974

Bioton własnie wraca. Odrodził się jak Fenix z popiołów. Odpadł mu balast w postaci Ryska z Klanu Krauzego i spółka łapie wiatr w żagle. Teraz rozleje sie tu hejt ale za miesiąc jak pójdzie info to to co dzisiaj chodzi po 5 zł Janusze Cebulaki będą sobie wyrywać po 100 zł

! Odpowiedz
8 63 madarot

Tak właśnie jest, wszystko co polskie po czasie jest do banii, bo mamy we krwi kretactwo, oszustwo i cwaniactwo. Tak jest z GPW, jaszcze kilka- kilkanascie lat temu było ok, ale cwaniactwo nauczyło się skubać i golić i GPW się skończyła, zwykły człowiek z oszczędnościami, który chciałby pomnożyć swoje ciężko zarobione pieniadze, lepiej niech się od bananowej szulerni trzyma z daleka.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
26 13 hfjdj

Ale pieniadze sie nie mnoza. Ktos musi stracic bys ty mogl zarobic. Wiec oczekujesz ze kto straci na gpw i da tobie zarobic? Swiety Mikolaj?

! Odpowiedz
3 47 loool odpowiada hfjdj

Teoretycznie ideą giełdy jest zarabianie wraz ze wzrostem wartości spółek w które inwestuję. Tyle w teorii. Praktyka jest taka że kondycja spółki nie ma nic wspólnego z jej kursem na GPW Spółki specjalnie pompują swój kurs by później wyprowadzić gdzieś kapitał , inwestorzy tracą ale ci na górze mają się dobrze już pod inną nazwą.
Takie przypadki że firma podupadła naprawdę z powodów rynkowych to wyjątki. Prawie wszystko co na GPW to spekulacje i szulernia.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
24 4 hfjdj odpowiada loool

Proponuje zaadresowac swoje pretensje do tego ktory ci ta idee sprzedal a nie do ludzi ktorych nieznasz i nigdy nie widziales.

! Odpowiedz
0 76 loool

Coraz więcej spółek ma wykres przypominający kolec róży. Szybkie wzrosty , ograbienie frajerów i spadek do wartości smieciowej. Podobny wykres kszałtuje się na kryptowalutach. Nic dziwnego że zwykli ciułacze nie chcą inwestować w giełdę bo to platforma do oskubania leszczy a nie do zarabiania . Kto ma dostęp do informacji + odpowiedni kapital może zrobić na kursie co zechce.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
WIG20 -0,92% 2 221,37
2018-12-11 17:15:00
WIG -0,74% 56 961,82
2018-12-11 17:05:00
WIG30 -0,87% 2 533,10
2018-12-11 17:15:00
MWIG40 -0,41% 3 961,57
2018-12-11 17:04:45
DAX 1,49% 10 780,51
2018-12-11 17:34:00
NASDAQ 0,51% 7 056,63
2018-12-11 21:43:00
SP500 0,32% 2 646,11
2018-12-11 21:43:00

Znajdź profil

Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.

Przemek Barankiewicz - Redaktor naczelny portalu Bankier.pl

Jesteśmy najważniejszym źródłem informacji dla inwestorów, a nie musisz płacić za nasze treści. To możliwe tylko dzięki wyświetlanym przez nas reklamom. Pozwól nam się dalej rozwijać i wyłącz adblocka na stronach Bankier.pl

Przemek Barankiewicz
Redaktor naczelny portalu Bankier.pl