

Środa była kolejnym dniem osłabienia złotego, zwłaszcza wobec dolara. Zdaniem analityków kurs niebawem może sięgnąć 4,10 zł. Ok. 17.30 za euro trzeba było zapłacić 4,26 zł, za dolara 4,02 zł, a za franka szwajcarskiego 3,93 zł.
"Złotemu ciąży w dalszym ciągu sytuacja na giełdzie w Warszawie, która pomimo dobrych nastrojów w Europie zaliczyła dziś kolejne spadki. PLN stracił dziś więc także wobec euro, które było jedną ze słabszych dziś walut" - podkreślił Maliszewski.
"Kurs EUR/PLN wynosi ponad 4.26 i realizuje się nasz scenariusz ponownych wzrostów w stronę poziomów 4.30. W najbliższych dniach nie czekają nas istotne publikacje z polskiej gospodarki i dopiero posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego oraz Rady Polityki Pieniężnej w przyszłym tygodniu mogą doprowadzić do większych zawirowań na rynku" - komentuje Maliszewski.
Wskazuje, że USD/PLN trwale pokonał już barierę 4 złotych. "Wydaje się, że dobre dane z amerykańskiej gospodarki oraz bardzo duże prawdopodobieństwo podwyżek stóp procentowych w USA będą powodowały, że nawet w razie zahamowania wzrostów, kurs USD/PLN będzie utrzymywał się powyżej okrągłego poziomu 4 złotych. Zakładając jednak, że Europejski Bank Centralny zdecyduje się na wdrożenie kroków na rzecz poluzowania polityki monetarnej, tak jak opisywała to w ostatnich dniach prasa, to kurs USD/PLN jeszcze w grudniu może wzrosnąć powyżej 4.10" - zaznacza Maliszewski.
Konrad Ryczko z DM BOŚ także podkreśla, że środowa sesja na rynku walutowym przyniosła "utrzymanie presji podażowej na złotego, który zachowywał się relatywnie neutralnie jedynie wobec euro i franka".
"W szerszym ujęciu dzisiejsze ruchy były wynikiem wydarzeń z szerokiego rynku - w równym stopniu kolejnych sygnałów z SNB jak i EBC. W przypadku CHF/PLN dzisiejsze zachowanie CHF/PLN przypisać należy kolejnym deklaracjom T. Jordana z SNB, który utrzymuje, iż frank jest przewartościowany, ale spodziewane jest jego osłabienie" - stwierdza Ryczko.
Jak zaznaczył "wydarzeniem sesji były jednak sygnały z EBC, które wskazują, iż instytucja może sięgnąć po dalsze środki luzowania polityki monetarnej".
"Najprawdopodobniej rozważane jest dodatkowe obciążenie depozytów w EBC czy też potencjalne nabywanie kredytów podwyższonego ryzyka z banków komercyjnych. W konsekwencji na rynku obserwowaliśmy osłabienie wspólnej waluty oraz wzrost wartości dolara amerykańskiego" - komentuje Ryczko.
"W drugim przypadku oznaczało to kontynuację wzrostów na USD/PLN, który oddala się od psychologicznej bariery 4,00 PLN i jest najwyżej od 2004 r. Przy utrzymaniu obecnej dynamiki możemy być świadkami dość szybkiego testu okolic oporu na 4,10 PLN" - dodał analityk BOŚ. (PAP)
pś/ par/




























































