Warto byc na parkiecie
Spośród 20 ankietowanych przez PG spółek o największej wartości rynkowej, wszystkie są zgodne co do tego, że bycie spółką publiczną ma więcej plusów niż minusów. Uwagę zwracają wysokie koszty wejścia na giełdę i skomplikowana procedura tego procesu.Cena utrzymania się na parkiecie oraz skomplikowane procedury wiążące się z wejściem na giełdę i ich koszt - to najczęściej wymieniane powody, dla których spółki nie decydują się na publiczny debiut. Po podjęciu przez walne zgromadzenie decyzji o wejściu na parkiet spółka musi bowiem m.in.: opracować prospekt emisyjny, podpisać umowy z biurem maklerskim, które będzie oferować walory spółki, ubezpieczycielem subskrypcji (na wypadek, gdyby sprzedaż akcji w ofercie powszechnej nie przyniosła spodziewanego sukcesu), przeprowadzić akcję reklamującą emisję. Do tego dochodzą opłaty na rzecz giełdy, Komisji Papierów Wartościowych i Giełd oraz Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych. Według naszych szacunków, koszt wejścia na parkiet to 5 do 10 proc. pozyskanego z emisji kapitału - mówi Paweł Roszczyk, kierownik zespołu przygotowania emisji Banku Pekao. Z tego dla prowadzącego emisję biura maklerskiego przypada 3-4 proc. Im większa emisja, tym koszt jednostkowy jej przeprowadzenia jest jednak mniejszy.
Spółki skarżą się także na wysokie koszty kolejnych emisji już w przypadku obecności na parkiecie. Każda próba podniesienia kapitału wiąże się w przypadku BOŚ z kosztami w wysokości ok. 300 tys. zł - potwierdza tę tezę Grażyna Lewandowska, rzecznik prasowy BOŚ. Druga strona medalu jest taka, że biura maklerskie z uwagi na złą sytuację makroekonomiczną nie kwapią się teraz z przeprowadzaniem emisji dla spółki chcącej wejść na rynek z uwagi na wysokie prawdopodobieństwo jej fiaska, a i spółki czekają na lepsze czasy.
Plusy jednak przeważają
Mimo tych widocznych minusów, przedstawiciele 20 największych giełdowych spółek nie żałują, że ich firmy znalazły sie na parkiecie. Prawie wszystkie ankietowane firmy podkreślają, że obecność na parkiecie wzmocniła wizerunek spółki, zwiększyła jej wiarygodność i prestiż.
Banki, które na GPW stanowią liczną branżę i są spółkami o największej wartości rynkowej, podkreślają, że dzięki obecności na GPW, mają łatwiejszy dostęp do kapitału zagranicznego. W naszym przypadku świadczyć o tym może przeprowadzona z sukcesem w 1997 roku emisja obligacji zamiennych na kwotę 100 mln USD w formie oferty publicznej na Eurorynku. Obligacje te są notowane na giełdzie w Londynie, co podniosło prestiż banku na rynku międzynarodowym - mówi Jadwiga Zaręba z biura relacji inwestorskich BPH. Dodatkowo, dzięki obowiązkom informacyjny, jakie nakłada Ustawa prawo o publicznym obrocie, rynek, a więc i potencjalni klienci banku, mają łatwy dostęp do wiedzy na temat jego działalności. Dzięki temu mogą w prosty sposób ocenić wiarygodność banku i zadecydować o współpracy z nim, np. zlecić przeprowadzenie ważnych transakcji - zauważa Alicja Kos, rzecznik prasowy BRE Banku. Poza tym spółce giełdowej łatwiej jest uzyskiwać kredyty czy lokować emisje obligacji, a koszty finansowe są niższe ze względu na prestiż i wyższą wiarygodność spółki publicznej.
Informowanie uciążliwe
Jako największa uciążliwość bycia spółką publiczną, oprócz skomplikowanej procedury wejścia na GPW, wymieniana jest konieczność informowania o poczynaniach firmy, co może ją odsłaniać przed konkurencją. Z tą tezą nie zgadza się Agenor Jan Gawrzyał, prezes Warty.Dzięki różnicom w sprawozdawczości między spółkmi publicznymi i niepublicznymi, konkurencja wie o nas dużo, nie wkładając w zdobycie tej wiedzy żadnego wysiłku. Problem odmiennego sposobu raportowania postrzegam jednak bardziej ogólnie, w kategoriach nierównych szans w obrocie gospodarczym. W odniesieniu do Warty - ani nie mam nic do ukrycia, ani nie muszę się za nic wstydzić - zauważa A. Gawrzyał. Rzeczywiście - spółka giełdowa musi informować o swoich poczynaniach i wynikach. Ale czy to minus? Niekoniecznie. Jeżeli konkurencja chce, zdobędzie informacje o spółce poza drogą oficjalną. Zresztą, wyniki i to, co spółka zamierza prędzej czy później i tak staje się widoczne. A o sposobie pozyskania klienta czy kontraktu firma informować nie musi - a to właśnie na tych wewnętrznych działaniach opierają się sukcesy firmy.
Elżebieta Kamińska























































