W Europie brakuje miodu. Rośnie skala fałszowania produktu

Europejscy konsumenci odczuwają niedobór miodu na rynku, ale pszczelarze nie są w stanie dostarczyć wystarczającej ilości tego produktu. Podobnie jest w Polsce, gdzie jest mało pasiek profesjonalnych, a liczba rodzin pszczelich rośnie zbyt wolno. Problemy i uwarunkowania branży sprawiają, że na sklepowe półki trafia miód importowany m.in. z Ukrainy i Chin. Rośnie też skala zjawiska fałszowania tego produktu.

(fot. Michal Niedzielski / FORUM)

Produkcja miodu w Europie nie zaspokaja potrzeb konsumentów. Największymi dostawcami na rynki unijne są Polska, Niemcy i Szwecja, ale zaczyna na nich przeważać miód z importu, głównie z Ukrainy i Chin.

- Obecnie 60 proc. miodu używanego w Unii Europejskiej pochodzi spoza Unii - mówi agencji Newseria Biznes Wojciech Janek z Honey Revolution. - Mimo że nie chcielibyśmy go importować, to nie mamy wyjścia, bo kraje unijne nie produkują wystarczającej ilości miodu, a powodem jest wymieranie pszczół. Przyczyn jest wiele - pestycydy, ograniczenie naturalnego habitatu oraz monokultura rolnicza.

Habitat - określany często jako adres ekologiczny - to zestaw specyficznych warunków siedliska właściwych dla określonych gatunków. W przypadku pszczół naturalny habitat jest ograniczany przez działalność człowieka, w tym stosowanie monokultur w uprawach rolniczych.

- Jeśli na określonym obszarze rośnie wyłącznie rzepak, to w momencie jego kwitnienia pszczoły mają bardzo dużo pokarmu, a po przekwitnięciu tracą źródło pożywienia, co prowadzi do osłabienia kolonii i śmierci pszczół - tłumaczy Wojciech Janek. - Jest wiele powodów cywilizacyjnych, które tworzą nieprzyjazne warunki dla pszczół.

Instytut Ogrodnictwa Zakład Pszczelnictwa w Puławach w opracowaniu z 2018 roku podaje, że w Polsce jest około 1,63 mln rodzin pszczelich, o ok. 5,2 proc. więcej niż rok wcześniej. Najwięcej rodzin znajduje się na terenie województwa lubelskiego (12 proc.). Przeciętnie na 1 km2 powierzchni kraju przypada 5,2 rodzin pszczelich. Ich największe zagęszczenie występuje w województwie małopolskim, a najmniejsze w województwie podlaskim.

- Pszczelarze są bardzo rozproszeni. Średnia wielkość pasieki w Polsce to 22 ule, w Niemczech jest nawet gorzej, bo tylko siedem uli. To są małe przychody, taki side business, jak mówią Amerykanie. Przez to nie jest to gałąź rolnictwa, w którą się inwestuje, jest to raczej branża hobbystyczna i skrajnie nieefektywna - mówi Wojciech Janek.

W Polsce działa ponad 76 tys. pszczelarzy. Przeciętna obsada pasieki to 22 rodziny pszczele. Największe gospodarstwa pszczelarskie funkcjonują na Warmii i Mazurach (około 39 rodzin), a najmniejsze (poniżej 13 rodzin) na Śląsku. Dominują pasieki liczące od 11 do 20 pni (28,9 proc.), a najliczniej reprezentowane są pasieki liczące od 21 do 50 rodzin (38,1 proc.). Pasieki powyżej 80 rodzin stanowią tylko 2 proc ogółu (12,3 proc. wszystkich rodzin pszczelich).

Tylko ok. 470 pasiek w Polsce posiada obsadę powyżej 150 rodzin pszczelich i uznawanych jest za zawodowe, ok. 120 z nich ma ponad 300 rodzin pszczelich. Najwięcej znajduje się w województwie warmińsko-mazurskim, a najmniej w województwie podlaskim.

- Te wszystkie czynniki powodują, że mamy do czynienia ze zjawiskiem fałszowania miodu na ogromną skalę. Można zaryzykować stwierdzenie, że fałszowanie miodu jest obecnie większym biznesem niż handel kokainą. W dodatku jest to również biznes w niewielkim stopniu penalizowany w porównaniu z narkotykami. Nawet jeśli mówi się w mediach o tym, że złapano fałszerzy miodu, to policja nie wyprowadza ich w kajdankach. Dlatego ten problem jest ogromny, bo na stoły trafia miód importowany, który nie spełnia żadnych norm, a ponadto spożywamy produkt, który tak naprawdę nie jest miodem - zaznacza przedstawiciel Honey Revolution, firmy, która opracowała system optymalizujący produkcję miodu i dający konsumentowi pewność jego pochodzenia.

Fałszowanie miodu może dotyczyć m.in. sposobu jego produkcji, np. kiedy pszczoły są dokarmiane sacharozą, a do gotowego wyrobu dodawane są syropy glukozowo-fruktozowe. Producenci czasem podają również nieprawdziwe informacje na etykietach, np. dotyczące pochodzenia miodu. Jednak, jak podkreśla Wojciech Janek, rośnie świadomość konsumentów w tym zakresie. Miód staje się produktem luksusowym, za który konsumenci będą skłonni zapłacić więcej, aby mieć pewność, że nabywają produkt wysokiej jakości.

- Obecnie miód, który trafia na półki sklepowe, jest opisywany jako mieszanka miodów z krajów Unii Europejskiej i spoza Unii, ale nie ma nawet udziału procentowego - dodaje Wojciech Janek. - To powinno się zmienić, bo nieznajomość pochodzenia powoduje u konsumentów pewien niepokój dotyczący jakości produktu.

Eksperci Głównego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych podkreślają, że miody są importowane na dużą skalę z Azji i Ameryki Łacińskiej lub innych regionów Europy. Są one zwykle tańsze od wyrobów krajowych, ale też ich walory jakościowe są gorsze.

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
2 32 fakpejsy

Trzeba wybic wiecej pszczol randapem!

! Odpowiedz
5 10 znawca_wszystkiego

Syrop glukozowo-fruktozowy be, miód cacy.

! Odpowiedz
9 1 knl111

Naprawdę tak twierdzisz?

! Odpowiedz
21 2 znawca_wszystkiego odpowiada knl111

to świat tak twierdzi. W rzeczywistości jest to praktycznie to samo.

! Odpowiedz
3 17 zmr1 odpowiada znawca_wszystkiego

Twierdzisz, że syrop glukozowo-fruktozowy ma te same właściwości zdrowotne co miód? xD

! Odpowiedz
34 3 znawca_wszystkiego odpowiada zmr1

Tak, właściwości zdrowotne miodu to pic na wodę fotomontaż. Placebo. Reszta właściwości jak indeks glikemiczny jest identyczna z syropem g-f bo to mieszanina dokładnie tych samych zwiazkow chemicznych. I nie ma znaczenia czy milion pszczół przyniosło to z kwiatów czy fabryka wyprodukowała to z kukurydzy. Co nie znaczy że nie lubię miodu. Ale robienie mitu o magicznych właściwościach zdrowotnych miodu jest delikatnie mówiąc opowiadaniem bajek.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 17 dziki_losos

Miód jest szalenie skomplikowanym związkiem chemicznym, i nie można go nijak porównać do syropu z cukrów prostych. Polecam lekturę:

"Współczesne poglądy na mechanizm przeciwdrobnoustrojowego działania miodu", Instytut Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich, Poznań

Choćby jeden przykład:
"Działanie lizozymu na bakterie Gram-dodatnie jest silniejsze, ponieważ powoduje on lizę ścian komórkowych tych bakterii złożonych z glikozaminoglikanów, których głównym składnikiem jest kwas N-acetylomuraminowy. [...] Szczególnie istotne jest hamowanie przez lizozym bakterii chorobotwórczych dla człowieka, takich jak: Salmonella sp., Brucella sp., Pseudomonas aeruginosa i Listeria monocytogenes oraz proteolitycznych szczepów Clostridium botulinum (56)."

A więc nie, syrop glukozowo-fruktozowy to zupełnie nie to samo, co miód.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 15 mdebowski odpowiada znawca_wszystkiego

Właściwości prozdrowotne miodu wynikają z dodatku innych substancji niż glukoza i fruktoza. W syropie nie znajdziesz pyłków kwiatowych, które zawierają multum witamin, mikroelementów, flawonów i flawonoidów, nie ma enzymów pszczelich, naturalnych antybiotyków o właściwościach bakterio, wiruso i grzybobójczych.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
7 2 znawca_wszystkiego odpowiada dziki_losos

Nie mówię że to to samo. Ale działanie innych związków zawartych w miodzie, enzymów, mikroelementów jest słabe jak sik komara na granicy placebo. I nie zmienia to faktu że miód to w 99% cukry proste i woda. Więc z dietetycznego punktu widzenia miód daje taki sam efekt jak syrop gf. Jesli ktos mysli ze na diecie zamiast cukru będzie wcinał miód i dzięki temu schudnie choć gram to powodzenia.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
6 4 znawca_wszystkiego odpowiada mdebowski

Naprawdę? To spróbuj wyleczyć grypę albo inną chorobę miodem. Powodzenia.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne