REKLAMA

Uciekamy na przedmieścia

2020-10-12 06:54
publikacja
2020-10-12 06:54
Uciekamy na przedmieścia
Uciekamy na przedmieścia
fot. Daniel Frank / / Pexels

Z prowincji przeprowadzamy się do dużych miast, z dużych miast uciekamy na przedmieścia. Pandemia temu sprzyja - pisze w poniedziałek "GW".

Jak czytamy w dzienniku, w całej Polsce mieszkańcy peryferyjnych powiatów coraz częściej przeprowadzają się do większych miast. Najczęściej z prowincji wyjeżdżają kobiety. Jednocześnie centra wielkich miast tracą mieszkańców na rzecz dobrze skomunikowanych przedmieść. To procesy, które dobrze widać w nowych danych GUS. Najszybciej zagęszczają się powiaty wokół największych miast: Wrocławia, Warszawy, Poznania i Trójmiasta.

Jako przykład ucieczki z prowincji "GW" podaje powiaty na Podlasiu. "Na mapie Hajnówka wygląda jak wrota do Puszczy Białowieskiej. Dalej w głąb lasu prowadzi już tylko jedna wąska droga. W herbie stolicy powiatu hajnowskiego są aż dwie piły zębate. I to właśnie ten powiat jest na szczycie rankingu powiatów, które w ostatniej dekadzie wyludniają się najszybciej. Od 2010 r. gęstość zaludnienia spadła tam aż o 10 proc. Czyli ubyło co dziesiątego mieszkańca" - czytamy.

"To, co się stało lata temu, skutkuje do dzisiaj" - powiedział "GW" burmistrz Hajnówki Jerzy Sirak. Z jego analiz wynika, że w skali całego powiatu ograniczenia gospodarczego wykorzystania zasobów Puszczy Białowieskiej spowodowały zniknięcie prawie tysiąca miejsc pracy, głównie w branży leśnej i przemyśle drzewnym, wcześniej głównych gałęziach lokalnej gospodarki. Na to nakłada się ograniczenie wymiany gospodarczej z sąsiednimi krajami.

Dziennik zwraca także uwagę, że wyludnianie się peryferyjnych powiatów na rzecz większych miast widać w całej Polsce. "Obok Hajnówki na najwyższych pozycjach w rankingu najszybciej wyludniających się powiatów są sąsiednie powiaty sokólski, bielski i siemiatycki. Wszystkie w okolicy Puszczy Białowieskiej. I wszystkie od 2010 r. straciły po ok. 9 proc. mieszkańców" - czytamy. Wyraźne spadki widać też w peryferyjnych powiatach na zachodzie. W powiecie kłodzkim (dolnośląskie) ubyło w latach 2010–2019 6 proc. mieszkańców. W krośnieńskim (lubuskie) podobnie.

Jednak miasta, które zyskują na migracji z peryferyjnych powiatów, to niekoniecznie stolice tych województw. I w samych największych miastach w Polsce też niekoniecznie przybywa mieszkańców. Najszybciej spośród największych miast ludności ubywa w Łodzi. "Silniejsze ośrodki, które zyskują na migracjach z sąsiednich województw, to przede wszystkim Kraków i Warszawa. W Krakowie w latach 2010–2019 przybyło ok. 3 proc. mieszkańców. W Warszawie – 5 proc. W Gdańsku wzrost jest mniejszy – ok. 2 proc." - informuje "GW".

Jak czytamy, Polacy z miast chętnie przenoszą się na przedmieścia, skąd da się pracować. "Rekordzistą w przyroście ludności w latach 2010–2019 jest powiat wrocławski okalający stolicę Dolnego Śląska. W ciągu dekady przybyło tam aż ok. 27 proc. mieszkańców. Na kolejnych szczeblach rankingu są powiaty poznański (21 proc.) i gdański (20 proc.). Nieco dalej znajdziemy powiaty sąsiadujące z Warszawą (piaseczyński, wołomiński) i Trójmiastem (gdański, kartuski) czy Krakowem (wielicki)" - wylicza dziennik. (PAP)

nmk/ robs/

Źródło:PAP
Tematy
Woda pod Twoją marką i stojąca za nią historia

Woda pod Twoją marką i stojąca za nią historia

Advertisement

Komentarze (18)

dodaj komentarz
innowierca
Mieszkanie w chalasliwej metropolii to chyba raczej w wiekszosci przypadkow brak innej mozliwosci, czyli pogon za pieniedzmi i praca, a w dzisiejszych czasach dla wielu to przetrwanie.Ciasnota , chalas i pospiech.A co najgorsze jakosc powietrza zabierajaca nawet 10 lat zycia a przede wszystkim prowadzaca do chorob.
To chyba jest
Mieszkanie w chalasliwej metropolii to chyba raczej w wiekszosci przypadkow brak innej mozliwosci, czyli pogon za pieniedzmi i praca, a w dzisiejszych czasach dla wielu to przetrwanie.Ciasnota , chalas i pospiech.A co najgorsze jakosc powietrza zabierajaca nawet 10 lat zycia a przede wszystkim prowadzaca do chorob.
To chyba jest normalne ze ludzie z kasa wola przedmiescia.
W dzisiejszych czasach mozesz miec super nowoczesne biuro w domu mieszkajac 5 -10 kilometrow od miasta. Mozesz miec ogrod i calkiem blisko do lasu i jeziora i czyste powietrze.Mozesz tez wskoczyc do swojego Suv-a i w 15 minut znalezc sie w miescie.O tak wyskoczyc w sobote albo od czasu do czasu do miasta jak masz ochote nawet na caly dzien, ale najwazniejsze zeby nie byc zmuszonym mieszkac w miescie.Miasto lepiej miec pod reka.Ludzie bardziej wolni finansowo(zamozni) czesto z powodow biznesowych maja dodatkowe mieszkanie w miescie, ale jak tylko
moga to odpoczywaja z rodzinami pod lub poza miastem .
wyrobnik
Z tym czystym powietrzem to nie do końca tak jest, na przedmieściach jest często gorzej niż w śródmieściu, bo ludzie palą czymkolwiek w piecach, a w centrum jest sieć ciepłownicza. Przynajmniej w Warszawie zawsze zimą lepsze powietrze jest w centrum.
innowierca odpowiada wyrobnik
Nie chodzi nam o te same przedmiescia.Raczej poza miastem malownicze dzielnice gdzie nikt nie pali czymkolwiek w piecach.Nie probuj mnie przekonac ze oddychanie powietrzem w centrum miasta stojac na przystanku autobusowym ma wlasciwosci lecznicze.
lorelie
Warszawa będzie miała docelowo okolo 4 mln mieszkańców, bo tyle mają stolice 40-50 mln państw. Alternatywy dla miasta nie ma przy slabej komunikacji, gdyż będą się rozrastać i samo przejechanie z jednego końca na drugi będzie zajmować ze 2h.
bt5
Nie porównuj państw z rozwojem demograficznym gdzie nie ma zusu ,a nawet jak jest to do 10% a i tak 3/4 ludności pracuje u prywaciarzy na czarno , z Polsk gdzie ZUS zamordował dzietność a ceny sa zachodnie przy zarobkach na poziomach zachodnich zapomóg, i na dodatek nie da rasy sobie pobudować domku byle jakiego w dzielnicach Nie porównuj państw z rozwojem demograficznym gdzie nie ma zusu ,a nawet jak jest to do 10% a i tak 3/4 ludności pracuje u prywaciarzy na czarno , z Polsk gdzie ZUS zamordował dzietność a ceny sa zachodnie przy zarobkach na poziomach zachodnich zapomóg, i na dodatek nie da rasy sobie pobudować domku byle jakiego w dzielnicach faweli. Tak że Warszawa już będzie się tylko zwijać. Owszem parę lat temu był boom na przenoszenie ksiegowości itp z zachodu gdzie pensje w tej brazy były 4- 6 ts. euro i przenoszono m.in,do Wa-wy za 1-2 ts. euro pensji . ale tego typu pracę sa skrajnie łatwe do zautomatyzowania i pozbycia się ludzi całkiem. A tak to znam ludzi z Wa-wy : pani pracowniczka budżetówki za marn pensję robica karierę za pieniadze tatuia włciela prosperujcego warszatatu na prowincji, znałem dziewczynę pracujc w luksusowym butiku i dobrze zarabijca a dojeżdżała do Wa-wu 70 km w jedna stronę bo na zakup czy najme nie było jej stać. Kiedyś za komuny w Wa-wie i okolicach było 1000 zakładów przemyłsowych i to często produkujcych drogie skomplikowane wyroby i to ścigało prowincje (zakłdy dawały , załatwiały mieszkania). Tak z ostatnich mieszkanców Wa-wy nie z wyższych sfer których było stać na najem mieszkania to znałem tylko pokojówkę ( 2.5 etatu ....) , i fotografa który prawdziwe pienidze to zarabiał na weselach i komuniach. Pomijajac że i takim na razie się chleb urwał , to nie były to jakies masowe miejsca pracy.
lorelie odpowiada bt5
Uważasz że na zachodzie sa sami bogaci :) popatrz na amerykanów mieszkających w przyczepach kempingowych lub na wschodni Londyn, lub przedmieścia Paryża. Bieda smród i ubóstwo, nie porównuj tego do Polski. A przecież wg ciebie zarabiają więcej : ) jak to możliwe że mają afrykański standard życia w europejskich rozwiniętych Uważasz że na zachodzie sa sami bogaci :) popatrz na amerykanów mieszkających w przyczepach kempingowych lub na wschodni Londyn, lub przedmieścia Paryża. Bieda smród i ubóstwo, nie porównuj tego do Polski. A przecież wg ciebie zarabiają więcej : ) jak to możliwe że mają afrykański standard życia w europejskich rozwiniętych krajach? Chcesz pomieszkać w slamsach? Zatęsknił byś szybko za Polakami oj szybko...bo polska patologia w porównaniu z afrykańską czy azjatycką jest zupełnie inna i dla białych nie groźna. Co prawda są indywidua z gór Synaj jak Tokarczuk która preferuje patologię afrykańską :)
bt5 odpowiada lorelie
No właśnie , jak sobie wyobrażasz że Polscy cieniutcy klienci majacy dochody mniejsze niż zachodni mieszkańcy przyczep kempingowych (znałem w UK piekarza z pensja 6000 zł którego było stać tylko na taka przyczepę) kupi sobie mieszkania za drogie ceny. W PL nawet ja kupi przyczepę za kilka tysięcy to się dziw że No właśnie , jak sobie wyobrażasz że Polscy cieniutcy klienci majacy dochody mniejsze niż zachodni mieszkańcy przyczep kempingowych (znałem w UK piekarza z pensja 6000 zł którego było stać tylko na taka przyczepę) kupi sobie mieszkania za drogie ceny. W PL nawet ja kupi przyczepę za kilka tysięcy to się dziw że dobudowanie zadaszonych tarasów do niej kosztuje 20.000 zł , a ich budżet wynosi 5000 zł. Co do patologi kolorowej to powiem ci że mieszkałem w norłeju na szemranej dzielnicy i kolorowi i miejscowi żule kradli mi na domku tylko wódę. A z naszymi rodakami to musiałem na budowie i nawet w łóżku trzymać wszystkie narzędzia przy sobie bo tylko byś coś spuścił z oka ... .
wyrobnik
Po pierwsze od kiedy Polska ma 40-50 mln mieszkańców. Po drugie teoria o wielkości stolicy wyssana z palca. Niemcy mają ponad 80 mln mieszkańców, a Berlin niecałe 4 (6 z aglomeracją).
lorelie odpowiada bt5
Polska ma najtańsze nieruchomości w EU. Czemu wróciłeś z raju ? :) Było tam zostać pośród kolorowej patrologii. Teraz mieszkasz pośród białych, a na raki LUXUS w Norwegii nie było cię nawet stać :) bo mieszkania w białych dzielnicach są luxusem na zachodzie.
bt5
Uciekanie na przedmieścia to trwa całe 20 albo i 25 lat. I na prowincji najlepsze czasy budowy osiedli podmiejskich już dawno minęły, największy ruch w tym temaci to był za czasów kredytów frankowych , to dosłownie w rok - dwa w szczerym polu wyrastały całe skupiska domków . Dziś się ludzie w każdym razie na prowincji Uciekanie na przedmieścia to trwa całe 20 albo i 25 lat. I na prowincji najlepsze czasy budowy osiedli podmiejskich już dawno minęły, największy ruch w tym temaci to był za czasów kredytów frankowych , to dosłownie w rok - dwa w szczerym polu wyrastały całe skupiska domków . Dziś się ludzie w każdym razie na prowincji buduja przeeażliwie długo bo najwyrazniej nie maj kasy na te budowy. A pod dużymi miastami w ostatnie lata namnożyło się dewloperów domkowych gdzie oferuj domki ca. 150 m2 poniżej 500.000 zł. Więc jak ktoś ma już t zdolność kredytowa to czesto gęsto się decyduje za taka sama ratę na domek 130 - 150 m2 niż na 50 -60 metrowe mieszkanie w mieście. W dużych i nie tylko duzych miastach żadna aktywna rodzina i tak nie da rady funkcjonować bez samochodów więc często przytaczany argument że trzeba za miastem mieć auto jest bez sensu. Najbardziej mnie tylko razi jak ludki przyjada na wieś i koniecznie sobie musza zrobić na wsi miast tj. nawet drogi polne maj już nazwy ulic, wielka śmieciara jeżdzi rano i hałasuje.

Powiązane: Budowa domu

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki