Litwa nie zamierza prowokować Rosji, ale jedynie przedstawiać fakty – oświadczył w piątek litewski minister obrony Robertas Kaunas w reakcji na doniesienia mediów, jakoby Pentagon poprosił w ostatnich tygodniach kilka europejskich państw NATO, w tym Litwę, Łotwę i Estonię, by złagodziły ton wobec Rosji.


Szef resortu obrony podkreślił też, że nie posiada informacji o takiej prośbie USA z oficjalnych źródeł.
„Jeśli wleciał rosyjski dron, to mówimy, że był to rosyjski dron. Jeśli wleciał ukraiński dron, to mówimy, że był ukraiński, w związku z wojną wywołaną przez Rosję” – powiedział Kaunas dla agencji BNS. Zapewnił, że Litwa nie zamierza prowokować, lecz jedynie przedstawiać fakty.
Agencja Reutera, powołując się na cztery anonimowe źródła, podała, że przedstawiciele Pentagonu mieli zwrócić się do państw bałtyckich i kilku innych sojuszników z NATO o złagodzenie wypowiedzi na temat Rosji. Wśród amerykańskich urzędników zaangażowanych w przekazanie tej prośby miał być Elbridge Colby, odpowiadający w Pentagonie za politykę obronną.
Amerykańscy urzędnicy mieli argumentować, że niektóre z oświadczeń europejskich liderów są nadmiernie wojownicze, niepotrzebne i nie służą podtrzymywaniu europejskiego bezpieczeństwa.

Nie jest jasne, czy wiadomość została przekazana innym państwom niż kraje bałtyckie - podała agencja, powołując się na cztery źródła. Żadne z nich nie zasugerowało jednak, by stanowisko Pentagonu zostało przedstawione w konfrontacyjny sposób.
Szef MON: nie słyszałem wezwań do złagodzenia tonu wobec Rosji; my nikogo nie prowokujemy
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział w piątek, że nie usłyszał od nikogo wezwania do złagodzenia tonu wobec Rosji. – My nikogo nie prowokujemy – podkreślił, odnosząc się do doniesień Reutera, że Pentagon prosił o to kilka państw NATO.
Agencja Reutera podała w piątek za źródłami, że urzędnicy Pentagonu, w tym podsekretarz obrony ds. polityki Elbridge Colby, poprosili w ostatnich tygodniach kilka europejskich państw NATO, by złagodziły ton wobec Rosji. Wśród krajów, które miały otrzymać taką wiadomość, wymieniono Litwę, Łotwę i Estonię.
Kosiniak-Kamysz, pytany o tę sprawę podczas briefingu prasowego w 12. Bazie Bezzałogowych Statków Powietrznych w Mirosławcu, zaznaczył, że on takiego wezwania od nikogo nie usłyszał.
– Jeśli chodzi o nasze bezpieczeństwo, my nikogo nie prowokujemy – podkreślił i dodał, że wszelkie wysiłki na rzecz obronności mają na celu poczucie bezpieczeństwa, a odstraszanie jest strategią NATO.
– Robimy to tylko i wyłącznie po to, żeby nikt nigdy Polski nie zaatakował, więc my nie prowokujemy. My się szkolimy, żeby mieć bezpieczeństwo. W żaden sposób nie mamy zamiarów wywoływać żadnych wojen, to nie o to chodzi - podkreślił.
Zaznaczył przy tym, że to nie „to nie Ukraina zaatakowała Rosję, tylko Rosja zaatakowała Ukrainę”. - Więc gdzie są wrogowie, a gdzie są państwa, które naprawdę chcą pokoju i spokoju, to ten podział jest na świecie bardzo jasny - podkreślił.
– Polska prowadzi jasną politykę bezpieczeństwa, odstraszania, a jeżeli by przyszło to obrony, a nie ataku na kogokolwiek – dodał.
Według Reutersa Amerykańscy urzędnicy mieli argumentować, że niektóre z oświadczeń europejskich liderów są nadmiernie wojownicze, niepotrzebne i nie służą podtrzymywaniu europejskiego bezpieczeństwa.
Agencja podała, że nie jest jasne, czy wiadomość została przekazana innym państwom niż kraje bałtyckie. Żadne ze źródeł nie zasugerowało też, by stanowisko Pentagonu zostało przedstawione w konfrontacyjny sposób.
Reuters dodał, że według niektórych urzędników podkreślanie zagrożenia ze strony Moskwy działa tak naprawdę na jej korzyść, ponieważ Kreml chce siać strach i osłabiać w ten sposób poparcie dla Ukrainy. Przeciwnicy takiego stanowiska zaznaczają, że europejskie rządy muszą jasno pokazywać swoim obywatelom skalę zagrożenia i przypominać, że odstraszanie Rosji wymaga odpowiednich środków i poświęceń.(PAP)
from/ misz/ ugw/
Z Wilna Aleksandra Akińczo (PAP)
aki/ rtt/































































