Zdaniem Donalda Trumpa winę za ataki z bronią w Stanach Zjednoczonych ponoszą m.in. gry promujące przemoc. Po jego słowach notowania producentów gier poszły w dół.
W reakcji na wydarzenia Trump zapowiedział szereg zmian w polityce USA. Dotyczyć one mają m.in. opieki zdrowotnej nad osobami chorymi psychicznie, wprowadzenia kar śmierci za podobne ataki czy ograniczenia dostępu do broni dla osób, których posty w mediach społecznościowych będą wskazywały na ich niestabilność emocjonalną. Trump zwrócił m.in. uwagę, że morderca z El Paso przed atakiem zamieścił w mediach społecznościowych swój manifest.
Internet i gry - autostrada do radykalizacji
- Musimy sobie uświadomić, że internet otworzył autostradę do radykalizacji. Musimy zaprzestać gloryfikacji przemocy w naszym społeczeństwie. (...) Otoczenie się kulturą, która celebruje przemoc, jest dziś zbyt łatwe - kontynuował Trump. Dodał także, że słowa te tyczą się gier, które przesiąknięte są przemocą. - Trzeba to ograniczyć i to od zaraz - mówił prezydent. - W Ameryce nie ma miejsca na nienawiść - kwitował.
To mogło zostać odczytane jako rozpoczęcie kampanii przeciwko grom celebrującym przemoc. Szczególnie, że Trump mówił również, iż chce, by prawo pomagało w zapobieganiu katastrofom, nim się one wydarzą. Ograniczenie dostępu do tego typu gier się w ten pomysł wpisuje. Niestety, stwierdzenie "gra celebrująca przemoc" jest dość szerokie i Trump nie określił dokładnie, jakie gry ma na myśli. Czy będą to tylko bezmyślne rzeźnie, czy też gry fabularne, gdzie jednak sporą rolę odgrywa przemoc.
Nerwowo na akcjach producentów gier
Wszystko to zaniepokoiło akcjonariuszy producentów gier, akcje Take Two Interactive na początku poniedziałkowej sesji tanieją o blisko 7 proc., Electronic Arts traci zaś prawie 5 proc. Także w Europie dało się odczuć echa wystąpienia Donalda Trumpa i choć producenci ze Starego Kontynentu tracili już wcześniej, to po godzinie 16:00 spadki nasiliły się. I tak Ubisoft szedł w dół o 3,4 proc., rodzimy CD Projekt zaś o 6 proc.
Mocna reakcja na akcjach producentów gier nie jest spowodowana tylko wypowiedziami Trumpa, wyraźnie spadają dziś bowiem niemal wszystkie główne indeksy. Reakcję jednak było widać i to mimo iż w zasadzie nie padł żaden konkret. Inwestorzy reagują więc trochę "na wszelki wypadek". Jeżeli jednak Trump dotrzyma słowa i dalej będzie kontynuował nagonkę na branżę, to może się okazać, że tytuły pokroju "Grand Theft Auto" nie będą w USA mile widziane. A to już zrodzi spory problem dla branży.
AT

























































