GOZ teraz nie działa. System trzeba zbudować

2026-05-06 16:05
publikacja
2026-05-06 16:05


Praktycznie nie istnieje – tak stan gospodarki obiegu zamkniętego w Polsce ocenia Paweł Augustyn, zastępca prezesa NFOŚiGW, wskazując na brak rynku recyklatów i konieczność stworzenia systemu od podstaw, w tym budowy infrastruktury spalarni, biometanowni i biogazowni.

GOZ teraz nie działa. System trzeba zbudować
GOZ teraz nie działa. System trzeba zbudować

Gospodarkę obiegu zamkniętego musimy dopiero realnie zbudować i dobrze zdefiniować. W wielu krajach zachodnich istnieją sprawdzone rozwiązania, z których powinniśmy korzystać, ale obecny system w Polsce nie premiuje używania surowców wtórnych – zwraca uwagę Paweł Augustyn, zastępca prezesa NFOŚiGW, na zdjęciu w rozmowie z Kingą Jurgą, dziennikarką PB. [FOT. Dawid Markysz]

Partnerem publikacji jest Narodowy Fundusz Ochrony i Środowiska

Jak dziś wygląda gospodarka obiegu zamkniętego w Polsce – czy możemy mówić, że działa?
Na dziś w praktyce trudno mówić o jej funkcjonowaniu. Brakuje mechanizmów wspierających, przede wszystkim rynku zbytu dla recyklatów. W efekcie system nie domyka obiegu materiałów. Tę gospodarkę musimy dopiero realnie zbudować i dobrze zdefiniować. W wielu krajach zachodnich istnieją sprawdzone rozwiązania, z których powinniśmy korzystać, ale obecny system w Polsce nie premiuje używania surowców wtórnych.
Producenci chętniej sięgają po nowe surowce niż po materiały z recyklingu, więc łańcuch pozostaje otwarty. Dlatego kluczowe jest jego domknięcie poprzez mądre zarządzanie systemem, w tym wprowadzenie rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP) i zasady „zanieczyszczający płaci”.
Dziś koszty zagospodarowania odpadów nie są w pełni uwzględniane na etapie zakupu produktu. Dopiero zmiana tego podejścia pozwoli zbudować realną gospodarkę obiegu zamkniętego.

Czy polski biznes postrzega odpady jako zasób?
Część biznesu rzeczywiście tak. Są firmy, które poważnie podchodzą do ESG, chcą obniżać swój ślad węglowy i w coraz większym stopniu wykorzystywać recyklaty. Zależy im na tym, aby ich produkty – tam, gdzie pozwala na to technologia – powstawały z udziałem surowców pochodzących z odpadów. Są to jednak raczej działania wynikające z decyzji strategicznych konkretnych korporacji niż szeroko rozpowszechniona praktyka rynkowa. Nie można jeszcze mówić o powszechnej świadomości czy systemowym podejściu biznesu do odpadów jako pełnoprawnego zasobu.

Jak wygląda w Polsce sytuacja z termicznym przetwarzaniem odpadów (spalaniem) i jakie są unijne limity w tym zakresie?
Docelowo Polska – zgodnie z przyjmowanymi założeniami – może termicznie przetwarzać około 30 proc. odpadów komunalnych i przemysłowych. Przy założeniu, że wytwarzamy ok. 15 mln ton odpadów komunalnych rocznie, oznacza to możliwość spalania rzędu 4,5 mln ton.
Do tego poziomu jeszcze nam daleko. Obecnie w istniejących instalacjach spalamy około 1,7 mln ton odpadów, a kolejne ok. 1 mln ton trafia do cementowni w procesach odzysku energetycznego. W porównaniu do średniej unijnej Polska ma ok. czterokrotnie mniej mocy spalarnianych w przeliczeniu na mieszkańca.

Z czego wynika tak niski poziom rozwoju spalarni – czy to brak zainteresowania, czy raczej bariery regulacyjne?
To nie tyle brak zainteresowania, co przede wszystkim przedłużające się procedury środowiskowe i szeroko rozumiany „paraliż decyzyjny” na poziomie instytucji odwoławczych, takich jak SKO czy WSA. Postępowania i odwołania znacząco wydłużają proces inwestycyjny.
Każda ze stron ma oczywiście prawo do odwołania, ale często sprowadza się ono do samego faktu blokowania inwestycji, bez wskazywania alternatywnych rozwiązań. W wielu przypadkach wynika to również z lokalnych napięć społecznych wokół takich instalacji.

Jak pan odpowiada na obawy i emocje związane z budową spalarni odpadów?
Tych emocji – jak pokazuje praktyka – nie da się łatwo „rozbroić”, choć same instalacje nie mają w sobie niczego szczególnie kontrowersyjnego. Spalarnie to w istocie wyposażone w nowoczesne systemy filtrów, monitorowane przez całą dobę elektrociepłownie. Przetwarzają one tę część odpadów, której nie da się już poddać recyklingowi, produkując z nich energię elektryczną i ciepło.
To bezpieczne instalacje, funkcjonujące w dziesiątkach krajów. Polska jest natomiast wciąż jednym z bardziej zapóźnionych państw w Europie pod względem ich liczby. Co istotne, emocje wokół inwestycji najczęściej pojawiają się na etapie procesu decyzyjnego. Gdy instalacje już powstają, protesty zwykle wygasają, a w praktyce okazuje się, że obawy były nieuzasadnione.
Zaskakujące jest też to, że część osób uczestniczących w protestach nie korzysta z możliwości sprawdzenia, jak te obiekty działają w praktyce w innych miastach i krajach. Często buduje się w ten sposób narrację i własny wizerunek oparty na sprzeciwie wobec spalarni, bez przedstawienia realnej alternatywy dla zagospodarowania odpadów.

Czy spalarnie hamują rozwój recyklingu?
Nie, to nieprawda. W krajach, które mają dobrze rozwiniętą infrastrukturę zarówno recyklingu, jak i termicznego przetwarzania odpadów, poziom recyklingu sięga nawet 60 proc. W Polsce wynosi on około 28-30 proc., choć liczba spalarni jest znacznie mniejsza niż w tych krajach.
Nie potwierdza się więc teza, że brak spalarni automatycznie zwiększa poziom recyklingu. Przez ostatnie dekady nie widać, by takie podejście przynosiło oczekiwane efekty – system nadal nie działa optymalnie.

Może NFOŚiGW powinien uruchomić program edukacyjny dotyczący spalarni odpadów, by zmniejszać społeczne obawy?
Jestem jak najbardziej za działaniami edukacyjnymi. Natomiast trzeba mieć świadomość, że sama edukacja nie rozwiąże problemu. Zawsze pojawi się ktoś, kto będzie próbował budować na tym swój kapitał – polityczny albo wizerunkowy.
Funkcjonujemy w rzeczywistości, w której łatwiej sprzedają się negatywne emocje i strach niż rzetelna informacja. Nawet gdybyśmy próbowali wpływać na przekaz w internecie czy algorytmy, z tym zjawiskiem trudno skutecznie konkurować.

Czy NFOŚiGW prowadzi obecnie program wspierający samorządy w budowie spalarni odpadów i jak wygląda jego finansowanie?

Obecnie kończymy ocenę ostatnich wniosków w ramach programu, którego alokacja wyniosła 6 mld zł. I jeżeli dostaniemy zgody wewnętrzne i zewnętrzne z Ministerstwa Klimatu i Środowiska – będziemy wracali z kolejnym naborem, ponieważ tego typu inwestycje wymagają wsparcia. Model finansowania zakłada możliwość uzyskania do 100 mln zł dotacji oraz do 400 mln zł pożyczki, co pozwala pokryć znaczną część kosztów projektu – łącznie nawet blisko pół miliarda złotych.
Dla przykładu: spalarnia o przepustowości około 100 tys. ton odpadów to inwestycja rzędu 650 mln zł, więc wsparcie ze strony Funduszu stanowi istotny element struktury finansowania takich przedsięwzięć.

Ile inwestycji w spalarnie ma obecnie szansę na realizację i jakie to są lokalizacje? A także jak duży jest problem nielegalnych składowisk odpadów niebezpiecznych?
W tej chwili mówimy o dwóch grupach projektów. Z jednej strony są mniejsze i średnie instalacje planowane m.in. w Suwałkach, Radomiu, Kępnie czy Ostrowie Wielkopolskim. Z drugiej – większe przedsięwzięcia, takie jak projekty w Chorzowie czy Łodzi. Są to zarówno inwestycje samorządowe, jak i realizowane z udziałem kapitału prywatnego.
Jeśli chodzi natomiast o nielegalne składowiska odpadów niebezpiecznych, Fundusz przygotował program wsparcia w wysokości 0,5 mld zł na ich likwidację. Nabory prowadzi Ministerstwo Klimatu i Środowiska, które wskazuje projekty do współfinansowania. Skala problemu jest jednak bardzo duża – szacunki mówią o potrzebie nawet ok. 20 mld zł na jego pełne rozwiązanie. Kluczowym wyzwaniem jest brak odpowiedniej infrastruktury do usuwania takich odpadów. Dlatego planowane jest też wsparcie budowy instalacji do ich utylizacji, ponieważ bez tego fizycznie nie ma możliwości usunięcia nagromadzonych odpadów niebezpiecznych.

Czy część odpadów niebezpiecznych i komunalnych jest dziś po prostu wywożona za granicę?
W dużej mierze tak wygląda obecnie sytuacja – część odpadów, których nie jesteśmy w stanie zagospodarować w kraju, trafia do instalacji za granicą. Wynika to także z kosztów. W Polsce zagospodarowanie odpadów komunalnych w spalarniach jest średnio 2,5 razy droższe niż w Europie. W przypadku odpadów niebezpiecznych różnice są jeszcze większe – koszty ich utylizacji bywają dwu-, a nawet czterokrotnie wyższe niż w innych krajach UE.
Jaki jest potencjał wykorzystania bioodpadów w Polsce i kto dziś zarządza biogazowniami?
Jeśli chodzi o bioodpady, potencjał jest bardzo duży, ale wciąż niewykorzystany. Szacuje się, że z dostępnych strumieni można by wytworzyć ok. 2 GW energii elektrycznej albo 8–9 mld m sześc. metanu. Tymczasem obecnie wykorzystujemy jedynie ok. 180 MW, czyli poniżej 10 proc. tego potencjału.
Biogazownie w Polsce to zarówno instalacje prywatne, jak i komunalne – funkcjonowały m.in. w ramach programów wspierających biogazownie komunalne. Znaczącą część surowca stanowią odpady rolnicze oraz te z przetwórstwa spożywczego. Z kolei z gospodarstw domowych generujemy ok. 5 mln ton bioodpadów rocznie – to przede wszystkim odpady żywnościowe trafiające do brązowych pojemników.

Czy NFOŚiGW planuje nowe programy wspierające rozwój biogazu i biometanu?
W najbliższym czasie planujemy uruchomienie nowych naborów. W ciągu około dwóch–trzech tygodni ruszy program biometanowy z alokacją blisko 1 mld zł. Dodatkowo jeszcze przed wakacjami ma zostać uruchomiony kolejny program dotyczący biogazu, który będzie kontynuacją wsparcia rozwoju tego segmentu rynku.

Partnerem publikacji jest Narodowy Fundusz Ochrony i Środowiska

Źródło:Materiał partnera
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj premię
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj premię

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki