Trump nakłada cła na 200 mld dol. importu z Chin

Donald Trump ogłosił nałożenie dodatkowych ceł na blisko 6000 produktów sprowadzanych z Chin, o szacowanej rocznej wartości importu sięgającej 200 mld dol. Od 24 września cło wyniesie 10 proc., a jeśli strony nie dojdą do porozumienia, 1 stycznia stawka wzrośnie do 25 proc. Prezydent USA zagroził też kolejnymi sankcjami, jeśli zza Muru nadejdą retorsje. A Pekin już zapowiada odwet.

(fot. Jonathan Ernst / Reuters)

Decyzja Trumpa jest zgodna z oczekiwaniami. Amerykanie ogłosili zamiar nałożenia 10-proc. ceł na 6000 towarów jeszcze w lipcu. Kilka tygodni później Waszyngton poinformował, że rozważa podwyższenie stawki do 25 proc. Mimo że próby powrotu do rozmów z Pekinem podejmował sekretarz skarbu Steven Mnuchin, to Trump od początku stał po stronie jastrzębiej części swojego gabinetu i wielokrotnie groził Chińczykom kolejnymi sankcjami. Sytuacja wyklarowała się w ostatni weekend - "The Wall Street Journal" podał, że ceł należy spodziewać się w tym tygodniu.

Oczekiwany komunikat pojawił się dziś w nocy polskiego czasu. Trump zdecydował się objąć nowymi cłami ok. 200 mld dol. importu z Państwa Środka. Na razie stawka ma wynosić 10 proc., ale 1 stycznia taryfy wzrosną do 25 proc. Dzięki temu firmy będą miały więcej czasu na przeniesienie zakładów poza Chiny, zanim w życie wejdą wyższe taryfy, a Trump będzie mógł twierdzić, że dotrzymał słowa.

Niedługo później więcej szczegółów dostarczył przedstawiciel USA ds. handlu Robert Lightizer. Z jego komunikatu wynika, że cła obejmą 5745 z 6031 proponowanych w lipcu produktów. Z listy zniknęły m.in. smartwatche Apple'a i AirPody oraz kaski rowerowe, foteliki samochodowe i meble dla dzieci czy metale ziem rzadkich, ale pozostała szeroka gama innych towarów, m.in.: urządzenia bezprzewodowe (modemy, routery, switche), komputery stacjonarne, podzespoły komputerowe, elementy monitorów i telewizorów, niektóre części samochodowe, rudy i koncentraty niektórych metali, rowery, różne rodzaje jedzenia i napojów, meble drewniane i metalowe, odkurzacze, lampy, klimatyzatory, tkaniny czy torby.

Jeśli Pekin zdecyduje się na odpowiedź, która uderzy w amerykańskie rolnictwo lub przemysł, Biały Dom rozpocznie "fazę trzecią" i nałoży cła na 267 mld dol. importu z Chin - głosi komunikat prezydenta.

Pekin zapowiada retorsje

A Chińczycy już w lipcu poinformowali, że odpowiedzą na nowe cła własnymi taryfami, a w sierpniu podali szczegóły i raczej nie ma się co spodziewać, że odpuszczą Amerykanom. W przeciwieństwie do poprzedniej rundy wymiany ciosów, tym razem nie mogą sięgnąć po analogiczną odpowiedź - import z USA do Państwa Środka wynosi bowiem 150 mld dol. wg chińskich danych i 130 mld dol. wg amerykańskich. Dlatego sankcje mają objąć 60 mld dol., czyli 40 proc. wartości dóbr sprowadzanych ze Stanów Zjednoczonych. To taki sam odsetek, co w przypadku 200 mld dol. importu z Chin do USA.

O 9:00 polskiego czasu nadeszła odpowiedź Pekinu. Przedstawiciel chińskiego ministerstwa handlu poinformował, że Chiny nie mają wyboru i wprowadzą sankcje odwetowe. Szczegółów na razie nie podano.

Po 16:00 chińskie ministerstwo finansów poinformowało, że nałoży dodatkowe cła w wysokości 5 albo 10 proc. na 5207 towarów sprowadzanych z USA, których import jest wart 60 mld dol. rocznie. Na listach znalazły się m.in. mięsa, oleje, wina, mąka, LNG, chemikalia i papier (10-proc. cło) oraz tekstylia, komputery i części do samolotów (5-proc. cło). W pierwotnej (sierpniowej) wersji retorsji taryfy również miały objąć 5207 towarów, ale stawki miały być wyższe i wynosić 5, 10, 20 i 25 proc. Pekin zatem, podobnie jak Trump, odrobinę spuścił z tonu. Nowe taryfy mają wejść w życie równocześnie z amerykańskimi - 24 września.

Tymczasem chińskie ministerstwo handlu złożyło w Światowej Organizacji Handlu protest przeciwko planom celnym ogłoszonym przez Donalda Trumpa.

W arsenale Pekinu znajdują się też środki pozataryfowe, których zastosowanie na szeroką skalę mocno uderzyłoby w amerykański biznes i konsumentów. Po podobną broń sięgają również Amerykanie. Istnieją  uzasadnione obawy, że konflikt na linii Waszyngton-Pekin powoli rozlewa się poza obszar handlu, a w rzeczywistości wojna handlowa jest tylko elementem szerszej strategii prezydenta Trumpa, starającego się powstrzymać globalną ekspansję Państwa Środka.

Decyzję Trumpa początkowo bez emocji przyjęli inwestorzy. Najważniejsze chińskie indeksy giełdowe nieznacznie zniżkowały na początku sesji, ale po przerwie wyszły na plus. Na koniec dnia wzrosty były już naprawdę imponujące - Shanghai Composite zyskał 1,8 proc., a CSI300: 2 proc. Za zwyżkami może stać nadzieja, że w obliczu eskalacji konfliktu z USA Pekin zdecyduje się na silniejsze pobudzanie zwalniającej gospodarki. Możliwe też, że inwestorów pozytywnie zaskoczyła informacja o 10-proc., a nie jak zapowiadano - 25-proc. cłach. Z kolei fakt, że wzrosty miały miejsce po przerwie śródsesyjnej wskazuje, że do akcji mogła wkroczyć drużyna narodowa.

Niewiele do dolara tracił juan, przebijając momentami poziom 6,87, ale jeszcze przed 8 polskiego czasu odrobił straty.

Biały Dom oskarża Chińczyków o nieuczciwe praktyki handlowe i kradzież własności intelektualnej. Trump rozpoczął jawny spór handlowy z Państwem Środka na początku roku. Pierwsze salwy nie były wymierzone bezpośrednio i wyłącznie w Pekin, dlatego wielu analityków uznaje, że obecna runda jest dopiero drugą fazą wojny handlowej USA-Chiny, ale liczne wyjątki sprawiły, że to właśnie eksportujący zza Muru stali się ich główną ofiarą. Mowa o nałożeniu ceł na pralki i panele słoneczne w styczniu oraz stal i aluminium w marcu. W obu przypadków Chińczycy decydowali się na retorsje wobec USA. Pierwsza, oficjalna tura sankcji dwustronnych objęła w obu przypadkach po 50 mld dol. importu, podzielona na dwie części - 34 mld dol. i 16 mld dol.

Donald Trump już zapowiedział, że jest gotowy nałożyć dodatkowe cła na cały import z Państwa Środka. O ile dotychczas Biały Dom starał się, by kosztów konfliktu z Chinami nie odczuli specjalnie w portfelach zwykli Amerykanie (wyborcy), to pole manewru szybko się kurczy i na celowniku Waszyngtonu musiały się prędzej czy później znaleźć smartfony, komputery, ubrania czy zabawki. Dobra konsumpcyjne stanowią aż 70 proc. z 267 mld dol. importu, na które mogą zostać nałożone cła w przypadku dalszej eskalacji konfliktu. Część kosztów ponownie wezmą na siebie przedsiębiorcy po obu stronach Pacyfiku, obniżając marże, ale tym razem podwyżka cen dla konsumentów jest nieunikniona - taryfy obejmą zbyt szeroką gamę produktów, których nie można łatwo i szybko zastąpić dostawami z innych kierunków.

Maciej Kalwasiński

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
2 7 _boss_

Ogromna szansa dla Lentexu, który połowę produkcji tkanin i włóknin sprzedaje do USA, a chińskie tkaniny teraz 10 a pod koniec roku dostaną 25% cła, Brawo Lentex

! Odpowiedz
14 9 sel

Czarno to widzę dla USA , resztki przemysłu uciekną z kraju bo nie będzie zbytu po takich cenach , a ciekawe jak i czym będą spłacać te 20 bilionów długów $ i drugie tyle obligacji i jeszcze raz długi prywatne i instytucji, a do tego biliony $ na całym świecie w razie kryzysu może wrócić po realne złoto i srebro a tu tyle co kot napłakał góra kilkaset miliardów..

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
17 14 talmud

bravo prezydent Donald J Trump !!!!!!
chinskie "produkty" niech sprzedaja w afryce albo byle gdzie tylko nie w USA :)

! Odpowiedz
5 13 silvio_gesell

Gdzie dwóch się bije...

! Odpowiedz
30 25 ajwaj

@do nizej 13:30, 13:21
- kto jest biogatszy i ma przyszlosc? co ma KASE i realna gospodarke na swiecie - Chiny,
czy zadluzony wszedzie, nie majacy na placenie rat od kredytów ("zamykanie rzadu" ciagle) i firmy FAKES-wydmuszki, banki tj. USA ? :)

Dlug USA 9 m-cy temu USA (rosnie co sekunde, miesiac, rok) > 20 000 mld. $$$
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Dlug-publiczny-USA-przekroczyl-20-000-000-000-000-dolarow-7542682.html
Chiny z tego dlugu USA 1 300 mld.$ na plusie, ultra nowoczesna produkcje > sam Aliexpress od Jack Ma miliony rzeczy z setek tysiecy fabryk

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
10 27 greatmongo

bzdury

1. USA jest zadluzone w swojej walucie. Ktora moze dowolnie kreowac.

2. USA ma zaawansowana technoligie praktycznie w kazdej dziedzinie

3. USA ma swietna demografie i miliony ludzi chetnych, zeby sie tam przeniesc. Chiny maja szybko starzejaca sie sile robocza.


Za 15 lat Chiny stana w miejscu. Fatalna demografia, fatalne zwyczaje, brak rzadow prawa i zniszczone srodowisko

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
9 8 sel odpowiada greatmongo

Nie starzeje się , ograniczali liczbę dzieci w Chinach podatkami inaczej w każdym domu byłoby ponad 4 dzieci... i teraz będzie co najmniej 2.. , rządy prawa są coraz lepsze i przestępczość 10 razy mniejsza niż w USA do 100000 $ rocznie nikt nie ściga żadnej firmy podatkami . Drukowanie $ żeby spłacać długi ma miejsce cały czas bo nie ma czym spłacać i długi oraz deficyt stale rosną , a to dopiero początek i dlatego $ zleci z tronu prędzej , czy później..
Biedacy chcą do USA po zasiłki takie jak ma 90 mln bezrobotnych amerykanów , a ci z kasą uciekają ..bo nie chcą spłacać tych długów.. i płacić wysokich podatków.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 2 sel odpowiada sel

Cła i to wysokie to też wysoki podatek

! Odpowiedz
34 37 nijakibp

Co kupowali Amerykanie po sklepach by¬y produkty chińskie w większości "śmiecie' ni nadające się do przeciętnego użytku. Było to wyrzucanie dolarów w błoto. Nikt nie mógł znaleść artykułów produkcji krajowej nawet choćby przeszukał wszystkie małe i większe sklepy. Tandeta, tandeta i jeszcze raz tandeta to produkty przemysłowe wykonane w Chinach. Polacy to samo wiedzą w Polsce. Przyczyną ucieczki przemysły to Azji było to, że wielkie koncerny i przemysłowcy wszelkiej maści w Ameryce dostawali ulgi podatkowe jak przenosili swoją technologię i fabryki do Azji. Nareszcie jeden z najmądrzejszych prezydentów po II WŚ nie ugiął się naciskom tych co tylko dbali o własne interesy, ale nie o dobro Stanów Zjednoczonych Ameryki. Dlatego prosty lud lubi prezydenta Trumpa i napewno będzie na niego głosował w następnych wyborach, bo to jest prezydent patriota, który dba o odbudowę przemysłu i zakładów pracy w Ameryce. "Interest of America must be always First!"

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
25 36 glos_rozsadku

nikt konsumentów nie zmuszał do kupowania. Skoro kupowali to widocznie chcieli kupować.

! Odpowiedz