REKLAMA

Trudne położenie akcjonariuszy Bumechu

Adam Torchała2017-04-18 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2017-04-18 06:00
fot. JanPietruszka / YAY Foto

Sprawy Bumechu nie powinniśmy ograniczać jedynie do pytania "kto zarobił". Warto także poruszyć kwestię tych, którzy stracili. Oszukano bowiem nie tyle wyimaginowany rynek, co inwestorów, którzy teraz - z powodu oszustwa - liczą straty. Droga do odzyskania pieniędzy wcale nie będzie jednak prosta.

KNF udowodniła, że informacja o chińskim inwestorze w Bumechu była manipulacją i zlokalizowała osoby, które mogły się na całej mistyfikacji niezgodnie z prawem wzbogacić. Sprawa trafiła do prokuratury, a Komisja zapowiedziała, że dalej będzie badała nieprawidłowości z tą historią związane. Póki co pomija się jednak kwestię z punktu widzenia mniejszościowych inwestorów równie ważną - strat. Tych, których bezpośrednią przyczyną była manipulacja. Co bowiem ma zrobić inwestor Bumechu, którego oszukano?

Ile można było stracić?

Takich inwestorów przecież nie brakuje, ich straty zaś nie są drobne. Oczywiście dla tych, którzy akcje Bumechu mieli wcześniej, całe zamieszanie stworzyło okazję do szybkiego zarobku. Po podważeniu prawdziwości informacji kurs wrócił w zasadzie w to miejsce, w którym był dzień przed publikacją informacji (okolice 85 groszy). Teoretycznie więc - z punktu widzenia tylko i wyłącznie kursu - nie mogą narzekać oni na straty. Istnieje jednak także inna grupa inwestorów - tych, których informacja o chińskim inwestorze przyciągnęła do spółki. Jak sytuacja wygląda w ich przypadku?

Chińczycy w Bumechu, czyli "krótki to był zryw" / Bankier.pl

Z nadzieją na to, że nowy wielki inwestor da spółce nowe możliwości - tym bardziej, że zapowiedział zwiększanie swego udziału - inwestorzy tacy kupili papiery Bumechu już po tym, jak jego kurs rozpoczął rajd. Przecież momentami za Bumech płacono nawet 1,5 zł, a to przebitka względem obecnej ceny prawie dwukrotna. Ktoś, kto wówczas zainwestował - nieświadomy manipulacji (informacja widniała przecież w oficjalnym kanale ESPI, a KNF interweniowała dopiero później) - stracił blisko połowę zainwestowanego kapitału. Oczywiście inwestowanie niesie za sobą ryzyko i obracając akcjami, należy mieć jego świadomość, należy jednak także odróżniać rynkowe porażki od ewidentnych oszustw. A to właśnie z tym ostatnim - jak wynika z ustaleń KNF - mieliśmy do czynienia w przypadku Bumechu. 

Aby jednak w ogóle móc zacząć myśleć o szukaniu jakiejkolwiek sprawiedliwości w sądach, trzeba mieć świadomość, że w takich przypadkach nie tylko trzeba udowodnić szkodę i bezprawne działanie, ale także i związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy nimi. A to wcale nie musi być takie łatwe.

W poszukiwaniu szkody

Schody wbrew pozorom zaczynają się już przy udowadnianiu szkody. - Obniżenie kursu nie przesądza jeszcze o szkodzie - zwraca uwagę Wojciech Chabasiewicz, radca prawny z kancelarii Chabasiewicz, Kowalska i Partnerzy oraz autor bloga prawainwestora.pl. - Kurs jest zmienny w czasie i za chwilę może odreagować. Inwestycja wcale nie musi oznaczać straty. Póki co mamy więc do czynienia ze szkodą hipotetyczną, bo inwestor ma akcje, których wartość będzie się zmieniać. Sądy nie przepadają za takimi niejednoznacznymi sytuacjami. A jak coś nie jest jednoznaczne, to lepiej się nie wychylać - dodaje.

Najklarowniejszą więc - przynajmniej teoretycznie - sytuacją dla sądu, byłaby taka, w której inwestycja zostałaby zamknięta ze stratą jeszcze przed rozpoczęciem sprawy. To jednak wymaga pożegnania się z akcjami przy sporym minusie. Jeżeli inwestowało się tylko i wyłącznie w oparciu o "chińską" informację, działanie to wydaje się racjonalne. Warto jednak pamiętać, że inwestorom ciężko jest ot tak zaakceptować tak znaczący uszczerbek kapitału i często w takich sytuacjach decydują się np. na trzymanie akcji, licząc na odbicie notowań.

Broń obusieczna

Poza tym pośpiech wcale nie musi dać inwestorowi mocniejszej karty w sądzie. Szybka sprzedaż w najgorszym scenariuszu może się stać argumentem, który poszukiwaczowi odszkodowania może zaszkodzić. Bowiem nawet w wypadku założenia, że doszło do szkody, konieczne jest udowodnienie, że przyczyną szkody było bezprawne działania pozwanego. 

- Pozwany będzie oczywiście wykazywał że o szkodzie zadecydowały inne czynniki np. że zbycie papierów w danym momencie (i przez to powstanie szkody) było błędne, niepotrzebne, przedwczesne itp., a błąd ten obciąża samego akcjonariusza - przestrzega Chabasiewicz. Szybka sprzedaż - z punktu widzenia sprawy sądowej - ma więc swoje zalety, ale także i swoje wady.

Zresztą każdy inwestor posiadający akcje Bumechu powinien dokładnie przeanalizować nie tylko kwestie sądowe, ale przede wszystkim i kondycję spółki. Bumech to wciąż zwykła spółka, której kurs może wzrosnąć bądź spaść nie tylko ze względu na spekulacje, ale także z powodu bieżącej działalności, lepszych bądź gorszych wyników, rynkowych szans i zagrożeń etc. Warto także - a może i przede wszystkim - o tym pamiętać.

Póki co winnych brak

Inna sprawa, że kwestia udowodnienia szkody nadal nie rozwiązuje wszystkich problemów związanych z ewentualnym odszkodowaniem. Póki co także udowodnienie bezprawnego działania nie musi być takie łatwe. Choć ustalenia KNF-u raczej nie pozostawiają wątpliwości, póki co brak jest prawomocnych wyroków, na których można byłoby się oprzeć. W takim przypadku bezprawność działań trzeba udowadniać na własną rękę.

- W procesie cywilnym jest to o niebo trudniejsze niż w postępowaniach karnych i administracyjnych pozostających w kompetencji prokuratora i KNF-u - zwraca uwagę Chabasiewicz i zaleca, by w tej kwestii poczekać na wyniki działań Komisji Nadzoru Finansowego, giełdy oraz prokuratury. To jednak może potrwać, czego warto mieć świadomość, wybierając właśnie tę drogę.

Uzyskanie odszkodowania, choć akcjonariuszowi sprawa wydawałaby się banalna i oczywista, wcale nie musi być więc łatwe. Optymizmem w przypadku rynku kapitałowego nie napawa także historia. Chabasiewicz otwarcie przyznaje, że o żadnym odszkodowaniu za giełdową manipulację nie słyszał. Samych wyroków karnych w podobnych sprawach było zresztą jak na lekarstwo. Zawsze jednak warto walczyć i uświadamiać nadzorców, że pozostawienie takich kwestii nierozwiązanymi nie tylko jest problemem jednostek (straty), ale także szkodzi wizerunkowi całego rynku. O elementarnej sprawiedliwości już nie wspominając.

Źródło:
Adam Torchała
Adam Torchała
redaktor Bankier.pl

Redaktor zajmujący się rynkami kapitałowymi. Zdobywca tytułu Herosa Rynku Kapitałowego 2018 przyznanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Swoją uwagę skupia głównie na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, gdzie trzyma rękę na pulsie nie tylko całego rynku, ale także poszczególnych spółek. Z uwagą śledzi również ogólnogospodarcze wydarzenia w kraju i poza jego granicami.

Tematy
Otwórz Konto w aplikacji mobilnej GOmobile.

Otwórz Konto w aplikacji mobilnej GOmobile.

Advertisement

Komentarze (23)

dodaj komentarz
~che
KNF wmieszała się za wcześnie !
Można było na wzór Polimexu, wprowadzić kontrakty na akcje Bumechu.
W obu przypadkach nie wszyscy Grubi zdążyli pozamykać pozycje i tylko dzięki szybkiej akcji Zarządu GPW, na Polimexie straciły tylko "leszcze".
Niestety, zalecenie KNF-u w sprawie zawieszenia notowań
KNF wmieszała się za wcześnie !
Można było na wzór Polimexu, wprowadzić kontrakty na akcje Bumechu.
W obu przypadkach nie wszyscy Grubi zdążyli pozamykać pozycje i tylko dzięki szybkiej akcji Zarządu GPW, na Polimexie straciły tylko "leszcze".
Niestety, zalecenie KNF-u w sprawie zawieszenia notowań Bumechu, zaprzepaściło co niektórym szansę " wyjścia z twarzą ".
Ale pewnie się mylę.
~rty
Polska Giełda czy też rynek New Connect pokazuje gdzie ma prawa drobnych akcjonariuszy i do czego oni są im potrzebni--> do dojenia z nich kasy :)
przy aprobacie KNF i zarządu GPW którzy dopuszczają takie praktyki swoimi regulacjami lub ich brakiem. Zamiast karać zarządy spółek indywidualnie ...karzą spółki powodując
Polska Giełda czy też rynek New Connect pokazuje gdzie ma prawa drobnych akcjonariuszy i do czego oni są im potrzebni--> do dojenia z nich kasy :)
przy aprobacie KNF i zarządu GPW którzy dopuszczają takie praktyki swoimi regulacjami lub ich brakiem. Zamiast karać zarządy spółek indywidualnie ...karzą spółki powodując śmiesz członków zarządu czy rad nadzorczych !
24pitrus
1. Dlaczego moderator kasuje wpisy nie łamiące regulaminu?
2. Dlaczego na stronie Bankiera nadal są informację o Bumechu wprowadzające w błąd?
~miras
Wychodzi na to z oświadczenia Bumechu że podmiot jako jedyny który nie dał oświadczenia o posiadanych akcjach serii G to Monea XII Sp. z o.o. z prezesem Katarzyna Maria Kozłowska w roli głównej. Numer telefonu do firmy Monea : 22 420 59 59.
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
~niestety
sama prawda, krótko i na temat !
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)

Powiązane: W co warto teraz zainwestować?

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki