Wczorajszy silny spadek cen akcji na warszawskiej giełdzie przy stosunkowo wysokim obrocie to przede wszystkim zasługa "dołujšcej" indeks Telekomunikacji Polskiej. Jej walory staniały o 4,25%, do 12,4 zł, przy zniżce głównego indeksu o 3,1%, do 1160 pkt.
Handel papierami TP SA stanowił 1/3 wczorajszych obrotów na GPW. Jej akcje traciły na wartoci od poczštku sesji, co prawdopodobnie ma zwišzek z nie tak dawnym odebraniem podaży 65 mln akcji przez dużych inwestorów. Kurs Telekomunikacji znajduje się już poniżej ceny wielkich pakietowych transakcji (13,1 zł). Może to oznaczać, że "wyssane" z pieniędzy przeznaczonych kilka dni temu na papiery TP polskie fundusze emerytalne nie sš obecnie w stanie zbierać pojawiajšcej się podaży z rynku. Sytuacja może się poprawić, gdy z ZUS do OFE zacznš napływać tradycyjnie pod koniec miesišca większe niż dotychczas kwoty.
Kiepska sytuacja na giełdach zagranicznych doprowadziła do przeceny pozostałe blue chipy. Znaczšco stracił sektor bankowy. BRE staniał aż o 4,3%, co ma zwišzek ze spadajšcym na ostatnich sesjach kursem Elektrimu (-6,2%). Jeli wycena spółki nie poprawi się, bank będzie musiał zawišzać większe rezerwy na utratę wartoci posiadanych akcji. Przecena zagranicznych spółek technologicznych negatywnie odbiła się na kursach polskich firm IT. ComputerLand spadł aż o 5,1%. Pod pršd rynkowi ronie kurs bijšcego kolejne historyczne maksima LPP. Wczoraj na zamknięciu za akcje tej spółki płacono już po 180 zł (+4,65%). Zjawisko window dressing na razie widoczne jest na pakietówkach, gdzie po 16,35 zł handlowano akcjami Carlsberga Okocim (kurs giełdowy 13,4 zł).
Dariusz Jarosz




























































