REKLAMA

Tam mieszkam: Słowenia

2013-03-15 06:00
publikacja
2013-03-15 06:00
fot. Hemera / Thinkstock

Żyją w jednym z najbardziej zielonych krajów na świecie, nie ufają państwu ani bankom. Temperament włoski spotyka się tu z bałkańskim, efektem czego są szalone pomysły. Jak ten, by wydłużyć swoją linię brzegową poprzez zbudowanie sztucznej wyspy.

O codziennym życiu w nieodkrytej wciąż przez Europejczyków Słowenii w rozmowie z Bankier.pl mieszkająca tam Anna Omarczyk*.

Słowenia, fot. ThinkStock

Malwina Wrotniak, Bankier.pl: Słoweńcy mają zaledwie 46-kilometrową linię brzegową. Dlaczego warto spędzić wakacje właśnie tam, a nie na wybrzeżu Adriatyku w innym kraju?

Anna Maria Omarczyk, fot. archiwum własne

Anna Omarczyk: Słoweńskie wybrzeże ma swój urok. Według mnie najpiękniejszym miastem na pomorzu jest malowniczy Piran – perełka słoweńskiej Istrii. Od XVI wieku miastem rządziła Republika Wenecka, dlatego w Piranie można dzisiaj podziwiać wpływy włoskie – wenecką architekturę, gotycką, z wieloma wąskimi uliczkami. Można się tam poczuć jak w Wenecji. Drugim ciekawym miastem nad Adriatykiem zdecydowanie jest Porotoroz, miasto ze świetnie rozbudowaną infrastrukturą turystyczną, licznymi hotelami, sklepami, restauracjami, barami, kawiarniami i kasynem. W tym mieście znajduje się też największa plaża z piaskiem – to rzadkość, bo zwykle plaże są tu kamieniste, tak jak w Chorwacji. Jeśli szukać cichej okolicy dla całej rodziny, zdecydowanie polecam Izolę - miasto rybaków oraz Koper, który z dnia na dzień zmienia się nie do poznania. Oczywiście na pomorzu znajdują się również ciekawe miejsca znane tylko mieszkańcom, ale przy odrobinie szczęścia można odkryć i te słoweńskie sekrety.

Podobno rząd ma w planach zbudowanie sztucznej wyspy, by przysporzyć sobie tej wspomnianej, krótkiej linii brzegowej. Jak Pani ocenia szanse na realizację tego przedsięwzięcia rodem z Dubaju?

Słyszałam o takich planach i znając ambicje Słoweńców, wierzę w ich realizacje. Oczywiście głównym problemem są pieniądze, których ciągle brakuję, a inwestycja jest dość spora. Planowane jest utworzone małej wysepki ok. 80 m od plaży, w okolicach Izoli. Co z tego wyniknie, zobaczymy. Miasto Koper w kilka lat zostało zmienione nie do poznania, kto wie jak będzie wyglądać pomorze za jakiś czas.

To jeden z najbardziej zielonych krajów na świecie, fot. ThinkStock

Słowenia ma dużo szczęścia - na względnie niewielkiej powierzchni dostęp do morza i góry. Uważa Pani, że kraj wykorzystuje swój turystyczny potencjał? Które regiony Słowenii i w jaki sposób promuje się dziś najmocniej?

Słowenia jest małym państwem, ale zdecydowanie bogatym w propozycje turystyczne. To połączenie Alp z Adriatykiem, gdzie z całą pewnością dominujące są Alpy. Praktycznie każdy Słoweniec jeździ na nartach, chodzi po górach i przynajmniej raz w życiu musi zdobyć najwyższy szczyt Triglav (2864 m). Mówi się, że prawdziwym Słoweńcem stajesz się dopiero wtedy, kiedy zdobędziesz Triglav. Regiony alpejskie są bardzo dobrze promowane, z naciskiem na sporty ekstremalne, których centrum znajduje się w miejscowości Bovec w samym sercu Alp Julijskich. W ostatnich latach zauważyć można także intensywną promocję uzdrowiska Bled, czyli miejscowości, w której znajduje się jezioro z wysepką, kościółkiem oraz wznoszącym się nad nimi średniowiecznym zamkiem. Wszystko wygląda bajecznie i pewnie dlatego wielu Słoweńców oraz obcokrajowców decyduje się na zawarcie związku małżeńskiego właśnie w Bledzie.

A czy Lublana to już europejska stolica pełną gębą? Tak pod względem oferty, jak i poziomu cen.

W ostatnich latach na ulicach Lublany widać zwiększającą się liczbę turystów. Tutaj tak naprawdę nie ma sezonu, ale to tylko moje skromne zdanie. Do Lublany można przyjechać praktycznie o każdej porze roku. Latem popijać espresso nad rzeką Lublanicą, a zimą pijąc grzane wino i podziwiając przepiękne stare miasto.

Słoweńska stolica - Lublana z Alpami w tle, fot. ThinkStock

Miasto ma bardzo dobrze rozwiniętą bazę noclegową, gastronomiczną i ofertę imprez kulturowych. Do stolicy przyjeżdżają koncertować największe gwiazdy muzyczne, odbywają się tutaj międzynarodowe festiwale. Mimo że nie jest tak duża, jak inne stolice europejskie, myślę, że śmiało może im dorównać pod względem oferty dla turystów zagranicznych.

Podobno to zarazem najbardziej mokra stolica Europy. Wyjaśnijmy, skąd takie określenie.

Lublana leży w kotlinie. Tutaj należy zawsze nosić przy sobie parasol. Mimo że rano jest bardzo ładna pogoda, to w każdej chwili w ciągu dnia może zacząć padać deszcz. Pozostali mieszkańcy Słowenii stroją sobie żarty z mieszkańców stolicy, nazywając ich żabami i uważając, że w Lublanie zawsze jest deszcz lub mgła, z czym nie mogę się do końca zgodzić.

Dopytuję o to wszystko, przypuszczając, że znakomita większość osób nie zna Słowenii i nie wskazałaby nawet jednego symbolu tego kraju, no może poza skoczkami. Świadomości których z tych znaków rozpoznawczych życzyliby sobie sami Słoweńcy?

Opisując symbole Słowenii, skorzystam z pomocy wybranych monet.

2 euro przedstawia profil wieszcza narodowego France Preserna oraz pierwszych słów hymnu Słowenii – Zdravljica.

1 euro przedstawia Primoza Trubara, z inskrypcją „Stati inu obstati” – „Stać i wytrzymać”. To twórca piśmiennictwa słoweńskiego, autor pierwszej drukowanej książki w języku słoweńskim.

50 centów - góra Triglav z napisem „Oj triglav moj dom” – „Triglawie, mój domu”.

20 centów – konie lipicańskie ze słoweńską nazwą rasy, Lipicanec.

10 centów – niezrealizowany projekt Joze Plecnika, największego architekta słoweńskiego, który nadał nowe oblicze stolicy Słowenii.

1 cent przedstawia bociana - to motyw, który występował na obowiązujących wcześniej tolarach.

Słowenia - Lublana, fot. ThinkStock

W powszechnej opinii Słowenia jest znana z Planicy, góry Triglav, Pohorja w Mariborze, świetnej kuchni, dobrego domowego wina, pysznego prsuta, gościnności, różnorodności kulturowej i turystycznej.

Warto pewnie wspomnieć i o tym, że Słowenia uchodzi za jeden z najbardziej zielonych krajów na świecie. Czy takie samo wrażenie odnosi Pani, żyjąc w tym miejscu?

Zgadzam się, Słowenia jest jednym z najbardziej zielonych krajów na świecie. Bardzo chętnie odwiedzam rodzinę oraz znajomych w Polsce, ale jednak zawsze czekam na moment przekroczenia granicy austriacko -słoweńskiej, aby napatrzeć się na ten krajobraz i pełną piersią poczuć to świeże powietrze. Słowenia jest przepięknym państwem. Kilka lat temu Lublana była najbezpieczniejszą stolicą Europy, śmiało to potwierdzam. Nie ma żadnych obaw podczas spaceru, nawet w bardzo późnych godzinach.

A może są jeszcze inne słoweńskie „naj”, Europejczykom nieznane? Przykładowo, podobno słoweński to jeden z najtrudniejszych do przyswojenia europejskich dialektów.

Niestety w Słowenii dialektów jest dużo. Na pomorzu zdecydowanie się wyczuwa wpływ języka włoskiego, słoweński w tamtych okolicach posiada melodię w wymowie. W Mariborze, który graniczy z Austrią wyczuwamy mocny austriacki dialekt, trochę podobny do naszej polskiej gwary śląskiej. Prekmurje to wpływ języka węgierskiego, a Bela Krajina - chorwackiego.

Słowenia - Piran, fot. ThinkStock

Słowenia graniczy z czterema państwami, a dialektów jest trzy, cztery razy więcej. Czasami Słoweńcy sami ze sobą się nie rozumieją, a pierwsze pytanie, jakie pada podczas rozmowy brzmi „Iz kje si?, czyli „Skąd pochodzisz”.

Skoro już zeszłyśmy na poziom codziennych spraw i rozmów, pomówmy o kosztach życia. Lublana to w porównaniu do Warszawy drogie miasto?

W Słowenii jest euro, więc wiadomo, że Polacy będą przeliczali wszystko na złotówki. Ale w porównaniu do innych stolic nie jest wcale tak drogo, jak mogłoby się wydawać.

Niepokojące rzeczy mówi się o słoweńskiej gospodarce w Unii. Podobno kraj jest jednym z pierwszych w kolejce do finansowej pomocy. To, że nastały trudne czasy, widać jak na dłoni?

Słowenia tak jak inne kraje boryka się z problemami dotyczącymi ogólnoświatowego kryzysu. Głównym symptomem jest powiększające się bezrobocie, ale to w dzisiejszych czasach problem nie tylko Słowenii.

Opozycja właśnie obaliła tu rząd. Jakich zmian najpilniej oczekują obywatele?

Wypłaty zostały zmniejszone, a podatki podwyższone, dużo osób straciło pracę. Obywatele płacą za błędy państwa i to najważniejszy powód obalenia rządu. Wśród oczekiwanych zmian wymieniłabym zmniejszenie bezrobocia i zatrudnienie młodej siły roboczej. Większe wypłaty, mniejsze podatki. Nowy rząd, nowy system mają być nadzieją na lepsze życie.

Słowenia - słynny potrójny most w stolicy, fot. ThinkStock

Za niepokojące uchodzą też warunki tutejszej bankowości, która boryka się z tzw. złymi kredytami. Jako obserwatorka stojąca z boku może Pani powiedzieć, że te wydarzenia odbijają się na klientach?

Obywatele Słowenii nie ufają żadnym organom państwowym oraz bankom. Nie chcą oszczędzać w bankach, wiele osób trzyma pieniądze w domu w tak zwanej skarpetce. Banki udzielały kredytów dużym firmom, które z czasem upadły, bez szansy na uregulowanie zobowiązań finansowych. Złe decyzje, inwestycje i pożyczki spowodowały kłopoty finansowe banków, na których ucierpieli klienci.

Wszystkie te problemy wydają się szczególnie ciekawe w związku z tym, że Słowenia to mały kraj. Co mówi się na ulicach - gdzie popełniono błąd prowadzący kraj do dzisiejszych trudności?

Myślę, że słoweńskie problemy nie różnią się wiele od polskich. Nawet po studiach ciężko o pracę. Istnieje tutaj system tzw. malo delo - mała praca, która jest dostępna tylko i wyłącznie dla studentów. Pracodawcy wolą zatrudniać studentów, ponieważ mają z tym związane udogodnienia i pomoc państwa. Studenci studiują, ile się da, robiąc dyplom w wieku 27-30 lat i dopiero w tym momencie zaczynają szukać pracy. Ci, którzy nie idą studiować, nie dostają jej, ponieważ nie mają dyplomu.

Słowenia - Bled, fot. ThinkStock

To taki zaklęty krąg i myślę, że Słoweńcy w dużej mierze sami są sobie winni, ale o tym się nie mówi. Protestują, ponieważ chcą zmiany rządu, który sami wybrali, chcą lepszego jutra, ale tak naprawdę nie wiedzą konkretnie czego. Natomiast wielki ukłon w ich stronę, ponieważ walczą, chcąc lepszej przyszłości. Są małym państwem z wielkim sercem i duchem walki.

Jedno jest pewne, nawet w obliczu zmian na lepsze fajerwerków z tego nie będzie, bo fajerwerki są w Słowenii zakazane, prawda?

Może i tak, ale to sprawia, że ten jeden raz w roku fajerwerki są naprawdę wyjątkowe.

Dziękuję za rozmowę.

*Anna Omarczyk współpracuje przy promującym Słowenię projekcie visitslovenia.pl.

Ceny w Słowenii*

Waluta: euro
1l mleka to koszt: mleko Alpsko 0,95 EUR
1l benzyny: ok. 1,50 EUR
3-pokojowe mieszkanie średniej klasy: wynajem 3-pokojowego mieszkania w stolicy 550 EUR plus rachunki, kupno około 180 tys. EUR
Zdecydowanie tańsze niż w Polsce są: kawa w kawiarni; w stolicy: biała kawa to koszt około 1,20 EUR, latte machiato 1,60 EUR, espresso 0,90 EUR.
* Na pytania odpowiada Anna Omarczyk, bohaterka Tam mieszkam: Słowenia
Źródło:
Tematy

Otwórz konto w promocjach: 300 zł premii za otwarcie i polecenie konta

Advertisement

Komentarze (11)

dodaj komentarz
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
~andrzej
Piękna, stara Ljubljana.Sympatyczni mieszkańcy.Córka brała tam ślub.
~mario
śmieszny malutki i drogi kraj nie warty komentarza
~lombol
"zwyższone" co to za słowotwórstwo?
~--88--

KOMBINUJĄ JAK WSZYSCY . WINIETY MAJĄ ZAJ.. DROGIE.
KAZDY KTO JEZDZI DO CHORWACJI WIE O CZYM MOWIE.
~BT
Piekny Kraj, rzeczywiscie nie doceniany. Z Krakowa nad morze do miasta Piran, czy Portoroz jest zaledwie 800 km, a wiec blizej tyle samo co z Krakowa do Kołobrzegu, przez Niemcy. Polecam Piran to przesliczne miasto, z stamtad jest zaledwie 25-30 km to Triestu we Włoszech i jakies 25 km do Chorwacji.
~paweł
A czy Pani wie ,co to jest kozolec?/bardzo charakterystyczny dla Śłowenii/
~Wierzbno
Byłem tam i potwierdzam :) Lublana, Bled, Postojna...wszystko śliczne :)
~ra
widocznie w Sloweni jest duzo bankow ziemskich ,jak historia potwierdza sa one najpewniejsze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Powiązane: Tam mieszkam

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki