TTIP - szansa czy zagrożenie dla Polski?

Transatlantic Trade and Investment Partnership (TTIP) (Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji) to obecnie negocjowana umowa między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi. Rozmowy prowadzone są pomiędzy przedstawicielami USA i Komisją Europejską. 

Na obecną chwilę nie znamy konkretnych szczegółów umowy, bo prace są tajne. Jeśli KE przyjmie umowę, a następnie przedstawi ją Parlamentowi Europejskiemu, którą ją zatwierdzi, to będzie ona obowiązywać w całej UE bez konieczności ratyfikowania jej osobno w każdym państwie członkowskim.

Umowa dotyczy nie tylko likwidacji barier celnych między UE a USA, ale także sposobu działania amerykańskich i europejskich firm na obu rynkach.

(fot. istock / Thinkstock)

Główne wątpliwości to m.in.: sposób rozstrzygania sporów sądowych; regulacje dotyczące GMO (żywności modyfikowanej genetycznie); obrotu i ochrony własności intelektualnej; zabezpieczenia socjalnego pracowników na obu rynkach; swobody przepływu towarów, usług, kapitału i ludzi (m.in. kwestia wiz pracowniczych dla Polaków); ochrony rynku rolnego; zasad uczestnictwa w przetargach publicznych.

Gdyby doszło do zawarcia umowy TTIP, to w teorii np. polskie firmy zbrojeniowe mogłyby dostarczać broń do amerykańskich posterunków lub polskie firmy budowlane startować w przetargach na remont mostów w Luizjanie. W teorii, bo jest to mało prawdopodobne.

TTIP - szansa czy zagrożenie dla Polski?

Start odtwarzacza ...

Wątpliwości w sprawie ISDS

Na razie największe wątpliwości budzi klauzula ISDS (obszerne wyjaśnienie czym jest klauzula ISDS, dostępne jest na stronie Ministerstwa Gospodarki).  W skrócie, dotyczy ona rozstrzygania sporów gospodarczych między firmami a całymi państwami o faktyczne lub rzekomo utracone zyski. W gruncie rzeczy daje ona Amerykanom i dużym europejskim korporacjom możliwość rozstrzygania tych sporów przed "amerykańskimi sądami" - oficjalnie sądami arbitrażowymi, które bardziej przypominają prywatne przedsiębiorstwa niż niezawisłe sądy. To wzbudza duże kontrowersje i obawy o niezwykle wysokie odszkodowania, które w europejskim wymiarze sprawiedliwości nie są znane.


Zwłaszcza że często są to kwoty "z sufitu" i dotyczą absurdów, np. w teorii wprowadzenie protekcyjnego przepisu dotyczącego zwiększenia płacy minimalnej mogłoby być powodem do pozwu wystosowanego przez zagranicznego inwestora, który z powodu zmian w przepisach poniósłby koszty uniemożliwiające mu osiąganie zysków. Polska stosuje tę klauzulę od 25 lat. Na razie tylko ok. 4 na 10 sporów wygrywają państwa. Zwykle przegrywają "małe kraje" z firmami z "dużych państw", ale to nie jest reguła.

Są też szanse, ale trudno określić jakie konkretnie

USA wspólnie z UE byłyby najbogatszym i najsilniejszym rynkiem zbytu, wspaniałym środowiskiem do opracowywania i wdrażania innowacji. Ponadto razem, ze względu na bliskość kulturową, w miarę spójne interesy i polityczne i gospodarcze, moglibyśmy nawiązać skuteczniejszą walkę konkurencyjną z Chinami, Indiami czy powoli zyskującymi państwami Azji Południowo-Wschodniej.


Niektórzy politycy obawiają się amerykańskiego sposobu prowadzenia biznesu, który jest uznawany za bardziej elastyczny i skuteczny. Część przedsiębiorstw niemieckich, polskich, francuskich czy z innych państw UE, które obecnie świetnie radzą sobie w Europie, po wejściu Amerykanów na ten rynek, mogłyby przegrać walkę konkurencyjną z o wiele lepiej zaopatrzonymi w kapitał amerykańskimi firmami.

Różnice najwyraźniej widać na przykładzie polityki rolnej

W USA stawia się na cenę - żywność ma być tania, dlatego GMO jest tam takie powszechne. W Stanach Zjednoczonych produkcji żywności nie traktuje się z takim pietyzmem jak w UE - amerykański farmer bardziej przypomina przemysłowca i biznesmena niż nastawionego proekologicznie małorolnego rolnika z Francji czy Polski. Ewentualne podpisanie TTIP wiązałoby się z zakończeniem protekcjonistycznej polityki rolnej, czyli m.in. zlikwidowaniem dopłat. Jest bardziej prawdopodobne, że to USA prędzej "zaatakuje kapitałem" nasz rynek rolny niż UE rynek spożywczy w USA.

Kolejna kwestia to stworzenie ruchu bezwizowego pomiędzy USA i UE. Tutaj oczywiście Polska mogłaby sporo zyskać, ale trudno powiedzieć, czy zyski przewyższałyby koszty. Z drugiej strony Amerykanie nie są tak chętni do przyjęcia np. 1 mln Bułgarów na swój rynek pracy.

Boimy się prawników

Europa boi się amerykańskiej kultury prawnej, a USA boi się naszego protekcjonizmu i nastawienia do ochrony konsumentów. My stawiamy na regulacje prawne, które chronią konsumentów przed wystąpieniem dla nich zdarzenia - w ramach tych regulacji istnieje szereg instytucji kontrolnych. Jeśli mimo tego dojdzie do naruszenia interesów konsumentów, to odszkodowania mają raczej wymiar symboliczny w porównaniu do amerykańskich.


W USA raczej mowa o ochronie sądowej ex post - tzn. jeśli firma wyprodukuje niebezpieczny produkt i on komuś zaszkodzi, to może zapłacić gigantyczne odszkodowanie. To spora różnica w podejściu do tworzenia prawa i regulacji, które w USA po prostu są bardziej liberalne, ale obarczone większą odpowiedzialnością. U nas jest więcej regulacji w zamian za mniej odpowiedzialności.

Unijne zapędy protekcjonistyczne wręcz przerażają USA - w Stanach Zjednoczonych nikt nie wpadłby na pomysł dzielenia Google czy Microsoftu. W UE takie pomysły są bliskie realizacji.

Czy zyskają tylko korporacje?

Pojawiają się też opinie, że umowa między USA i UE ma służyć przede wszystkim wielkim korporacjom. Już teraz wielkie niemieckie, francuskie, holenderskie, brytyjskie oraz amerykańskie firmy mają bardziej globalny niż państwowy charakter. Niemieckie firmy motoryzacyjne mają fabryki w USA i jeśli doszłoby do ujednolicenia rynków, to zyski tych przedsiębiorstw byłyby większe niż straty np. niemieckich rolników. RFN stać byłoby na poniesienie tych kosztów. Otwarte pozostaje pytanie, co zyskać mogłaby Polska, prócz większej liczby inwestycji dających nadzieję na zwiększenie zatrudnienia i wzrost płac? Być może to już wystarczająco dużo.

Negocjacje wyglądają jak przeciąganie liny między USA i UE o to, kto pozwoli się mocniej wydrenować. Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. W UE obawiamy się o rynki rolne, stosowanie GMO czy wysokie odszkodowania. Amerykanie z kolei boją się protekcjonizmu na rynku pracy czy też napływu emigrantów z Europy Wschodniej. Prawdopodobnie TTIP nie będzie podpisana, ale idea już się pojawiła. Być może TTIP zastąpimy mniejszymi umowami, które będą sukcesywnie podpisywane w ciągu kilku następnych lat. Jednak ważne jest to, by dbano przede wszystkim o interes ludzi, a nie korporacji.

Łukasz Piechowiak

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 1 ~Me

Przez lata biorą kredyty, żyją ponad stan a potem jest zdziwienie, ze jest bieda. Inne podejście, ktore mnie dziwi."Taki prezes firmy to ma, bo nakradł" albo, ze ktos jak sie dorobił to na oszustwach. Niestety ale realia pokazują inaczej, przy dobrze prowadzonym interesie, firma sie rozwija. Jak ktos nie umie prowadzić biznesów to firma upada. Wiec ludzie zamiast narzekać powinni sie bardziej przykładać do tego, zeby sie rozwijać. Obiektywnie rzecz biorąc nie dziwi mnie, ze to korporacje maja obecnie najwiecej powiedzenia.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~Me

"~KIMDZONGTUSK 2015-04-21 19:35 31 0
Był faszyzm, był komunizm teraz mamy korporacjonizm
WASZ UMIŁOWANY PRZYWÓDCA"

Ludzie narzekali na wszelkie ustroje, zawsze znalazła sie grupa, która chciała dany ustrój obalić. Niezależnie od ustroju zawsze bedą jednostki silniejsze i słabsze. Taka nasza ludzka natura. Wiadomo, ze jako jednostki dużo bierzemy z zewnątrz i to otoczenie odpowiada za to jacy jesteśmy. Ale niestety sa tez odruchy bezwarunkowe, natura ludzka... Ludzie narzekali na komunę, na nacjonalizm tez... Teraz na globalizacje tez narzekają. W Polsce niektórzy ludzie dobrze wspominaja komunę, dużo osób po upadku nie mogło sie odnaleźć w nowym systemie. Ale sa tez osoby, którym komuna nie pasowała. Niestety ale ludzie sa leniwi, łatwo nimi manipulować. Obecnie tez nikt nie każe nikomu jesc gmo, tyrać w korporacji. To osobisty wybór. Ludzie sa wygodni, chcą wygodnego życia. Zamiast mieszkać na wsi uciekają do miasta. Przez lata biorą kredyty, żyją ponad stan a potem jest zdziwienie, ze jest bieda. Inne podejście, ktore mnie dziwi."Taki prezes firmy to ma, bo nakradł" albo, ze ktos jak sie dorobił to na oszustwach.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 3 ~dr

Jak koncern dostanie koncesje na wydobycie to wjedzie na prywatną działkę i będziesz miał g... do powiedzenia

! Odpowiedz
2 8 ~ben

Pierwszy wyważony tekst w tej sprawie . Bez zbędnej egzaltacji .

! Odpowiedz
0 0 ~arcz

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
10 2 ~qwedsa123

Jedynie Królestwo Jehowy może doprowadzić do sprawiedliwych dla wszystkich (dużych i małych) rządów. Taka jest prawda.

! Odpowiedz
3 2 ~teofil322

Ludzie już pokazali przez te kilka tysięcy lat rządów swoich co jest dla nich najważniejsze. Ciągłe spiski, nieskończone pragnienie -więcej pieniędzy, władzy, zysku... NIe ma dla nas ratunku tylko Bóg prawdziwy.

! Odpowiedz
1 5 ~JanWincent

A kiedy następny koniec świata wg świadków?

! Odpowiedz
2 1 ~MacGawer

"Ewentualne podpisanie TTIP wiązałoby się z zakończeniem protekcjonistycznej polityki rolnej, czyli m.in. zlikwidowaniem dopłat. " - probelm w tym, że rolnictwo w USA jest tak samo dotowane jak w UE. Nawiasem mówiąc trudno znaleźć bogate państwo które nie dotuje rolnictwa. Różnice tkwią w szczegółach, czyli jaką drogą i do kogo te pieniadze docierają. Ta patologia wpływa na biedę w III-cim świecie i na dodatek nie może trwać wiecznie. Gdy pier... ceny żywności zostaną urealnione, co będzie szokiem dla społeczeńst przyzwyczajonych do półdarmowych zakupów.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 5 ~piję_bo_lubię

Bez przesady, brak dopłat to niższe podatki więc na jedno wyjdzie, a nawet powinno być lepiej bo większy rynek to większa konkurencja producentów skłaniająca raczej do cięcia cen i podnoszenia jakości, co oznacza najprawdopodobniej że podatki na dopłaty spadną bardziej niż wzrosną ceny żywności... Czas już skończyć z gospodarką centralnie planowaną w rolnictwie!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,6% VI 2019
PKB rdr 4,7% I kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,3% VI 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 057,82 zł V 2019
Produkcja przemysłowa rdr -2,7% VI 2019

Znajdź profil