Według BBC, siły rządowe stawiały słaby opór. Zginęło co najmniej 10 żołnierzy. Rebelianci z organizacji M23 mieli też opanować kilka przejść na granicy z Ruandą. Z rejonu walk uciekło kilkadziesiąt tysięcy ludzi.
Rzecznik rządu Demokratycznej Republiki Konga powiedział, że po stronie rebeliantów walczą żołnierze rwandyjscy, którzy zostaną wyparci z kraju. Władze Rwandy zaprzeczyły, aby ich wojska walczyły w Kongu.
Prezydent Konga Joseph Kabila udał się na rozmowy pokojowe do Ugandy. Władze tego kraju oświadczyły, że obecność przedstawicieli rebeliantów na tych rozmowach nie jest konieczna, a to, czy ich postulaty zostaną uwzględnione, zależy od prezydenta Kabili.
Ugrupowania rebelianckie działają na wschodzie Konga od 2003 roku, gdy zakończyła się krwawa wojna domowa. Ugrupowanie M23, zwane też Kongijską Armią Rewolucyjną, powstało w kwietniu tego roku. Składa się głównie z członków plemienia Tutsi, które sprawuje władzę w Rwandzie.
IAR/BBC/Siekaj/dabr
Źródło:IAR



























































