Tania odzież z Chin skutecznie wypiera z rynku krajowe marki. Istnieją jednak firmy, które radzą sobie z "azjatyckim potopem" poprzez odpowiednią promocję, dostosowanie do bieżących trendów i tworzenie własnych sieci sklepów - czytamy w "Pulsie Biznesu".
Jak dotąd zyski polskiej branży w starciu z chińską odzieżą spadły o połowę. Okazuje się jednak, że rywalizacja nie jest jedynym wyjściem. Potwierdzają to firmy młode (Aryton, Hexeline, Monnari) oraz znane i uznane (Vistula, Wólczanka, Próchnik).
Alternatywą dla firm okazały się rynki włoskie i francuskie, które dostarczają nam natruralne surowce wysokiej jakości. Np. Aryton dostosowuje w ten sposób cenę do możliwości polskich portfeli i zaopatruje się u producentów, z których ofert korzystają m.in. Versace czy MaxMara.
Forma Monnari zapewniła sobie sukces markowymi produktami i własną siecią sprzedaży. Jest to znakomity sposób na zacieśnienie relacji z klientami oraz lepszą znajomość ich potrzeb. Monnari poszła więc za ciosem i jak dotąd otworzyła 64 sklepy. Warto wiedzieć, że utrzymanie się na piedestale w branży zależy nie tylko od jakości wyrobów, ale i monstrualnych nakładów ponoszonych na promocję bądź pokazy mody. W przypadku Monnari reklama w ostatnim kwartale była warta pół miliona złotych.
PS
Na podstawie: "Rzeczpospolita"
Anna Sielanko, "Zyski branży odzieżowej spadły o połowę"
Sposób na chińską konkurencję
2005-12-19 12:31
publikacja
2005-12-19 12:31
2005-12-19 12:31



















































