Po kilkunastu nudnych sesjach na nowojorskich parkietach znów coś zaczęło się dziać. Nasdaq zaliczył solidny spadek po tym, jak inwestorzy źle zareagowali na wyniki kwartalne Tesli.


Dow Jones zakończył czwartkową sesję na pułapie 33 788,27 punktów po spadku o 0,32%. S&P500 poszedł w dół o 0,59%, finiszując z wynikiem 4 129,16 pkt. Nasdaq zniżkował o 0,80%, zatrzymując się na poziomie 12 059,56 pkt.
Była to najgorsza od miesiąca sesja na Wall Street , co tylko pokazuje jak spokojne były ostatnie tygodnie na amerykańskich giełdach. S&P500 po odbiciu po marcowym kryzysie bankowym w USA utknął i przez poprzednie trzy tygodnie właściwie stał w miejscu. Czwartkowa sesja nie przesądza, czy nowy kierunek okaże się trwały. Ale przynajmniej coś zaczęło się dziać.
ReklamaZobacz także
Z pewnością nie był to też udany dzień dla Elona Muska. Należący do SpaceX statek kosmiczny Starship wybuchł w powietrzu po 4 minutach swojego pierwszego pełnego lotu testowego. Natomiast akcje Tesli rynek przecenił o blisko 10% po tym, jak spółka opublikowała raport za I kwartał. Niby rezultaty były zgodne z oczekiwaniami, ale inwestorom najwyraźniej nie spodobał się spadek marży brutto. Dość powiedzieć, że 24-procentolwemu wzrostowi przychodów towarzyszył… 24-procentowy spadek zysku netto.
Niepokojąco zaprezentowały się dane makroekonomiczne. Regionalny wskaźnik koniunktury w regionie Filadelfii w kwietniu zaliczył spadek do -31,3 punktów względem -23,2 pkt. w marcu i oczekiwań na poziomie -19,2 pkt. Pomijając covidowe załamanie z wiosny 2020 był to najsłabszy rezultat od recesji z 2009 roku. Komentatorzy Bloomberga zwrócili uwagę, że za każdym razem, gdy wskaźnik ten spadał poniżej -25 punktów, gospodarka Stanów Zjednoczonych wpadała w recesję.
Także znacznie głębszy od oczekiwań spadek zaliczył indeks wskaźników wyprzedzających Conference Board, który w marcu poszedł w dół o 1,2% mdm po spadku o 0,5% mdm w lutym. Na dodatek trzeci tydzień z rzędu podniosła się liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Tym razem z 240 tys. do 245 tys. To wciąż relatywnie mocne odczyty, ale już wyraźnie wyższe niż w poprzednich miesiącach, sugerujące ochłodzenie koniunktury na amerykańskim rynku pracy. Mocniej od oczekiwań spadła także sprzedaż domów na rynku wtórnym.
Mimo to rynek terminowy jest w 86-procentach przekonany, że na początku maja Rezerwa Federalna dokona kolejnej 25-punktowej podwyżki stóp procentowych. Co więcej, w ostatnich dniach zaczęto wyceniać także podwyżkę w czerwcu (na razie tylko na 25%). Maleje też rynkowa wycena oczekiwanych na jesień obniżek stopy funduszy federalnych. To efekty niedawnych wypowiedzi członków FOMC, którzy wprost opowiadali się za kolejnymi podwyżkami i przekroczeniem poziomu 5%.
Obawy przed recesją są też coraz powszechniejsze na rynku długu. W czwartek rentowności Treasuries obniżyły się od ok. 10 pb. w przypadku papierów 2-letnich po ok. 5 pb. w przypadku 10-latek. Na całej długości amerykańskiej krzywej terminowe rentowności pozostają wyraźnie niższe niż na początku marca, zanim doszło do upadku SVB. To sygnał, że rynek długu nastawia się na obniżki stóp procentowych w Fedzie wywołanych ryzykiem recesji.
Osobnym tematem jest kwestia podniesienia limitu zadłużenia rządu federalnego. Departament Skarbu już od wielu tygodni nie może zwiększać zadłużenia. Zdaniem analityków JP Morgan w sierpniu Białemu Domowi mogą skończyć się pieniądze, co grozi „technicznym bankructwem” USA.

























































