Po okresie gorącego lata, gdy konsumenci chętniej kupują wodę, soki i lody, nadchodzi czas żniw dla producentów słodyczy. Już teraz zaczynają oni przygotowania do sezonu świątecznego, kiedy to czekolady oraz inne łakocie sprzedają się najlepiej. Producenci liczą, że dynamika sprzedaży będzie
szybować w jeszcze bardziej dynamicznym tempie niż dotychczas. Rynek słodyczy dodatkowo ciekawym dla obserwatorów czyni również fakt, że obejmuje on bardzo wiele kategorii, w których jak w żadnym innym segmencie konkuruje ze sobą aż tak wielu światowych graczy.
Czas wzrostów
Instytut ACNielsen Polska wyodrębnia bardzo wiele kategorii. Są to cukierki i lizaki, wafle familijne, wafle impulsowe, ciastka, praliny, czekolady, batony oraz chałwa i sezamki.
|
|
– Z analizy rozwoju poszczególnych kategorii wynika, że na znaczeniu zyskały praliny, wafle oraz ciastka. Ważność czekolady, batonów oraz chałwy w rynku słodyczy spadła w porównaniu do analogicznego okresu w roku ubiegłym – analizuje Jurczak.
Cały rynek słodyczowy jednak rośnie. Wynika to także z badań przeprowadzonych przez inny instytut – MEMRB.
|
|
To czwarta grupa asortymentowa!
Jak przyznaje specjalista z MEMRB, rynek słodyczy największe wzrosty odnotowuje przede wszystkim w okresach świątecznych, kiedy to dosyć ciężko jest nam sobie wyobrazić prezent dla kogoś bliskiego bez smacznej czekolady, bombonierki czy też czekoladowej figurki. W trakcie świąt – przede wszystkim Bożego Narodzenia, sprzedaż, w stosunku do okresu letniego, potrafi wzrosnąć nawet o 7000 ton, by następnie na początku roku spaść znowu o 5000 ton.
Jak się okazuje, w tradycyjnych sklepach spożywczych słodycze generują około 7 proc. obrotu w ujęciu wartościowym i raportowane są na co piątym paragonie – tak pokazują dane z monitoringu transakcji online, prowadzonego w reprezentatywnej próbie sklepów współpracujących z Centrum Monitorowania Rynku. Słodycze są czwartą najważniejszą grupą asortymentową pod względem liczby transakcji – po pieczywie, nabiale i piwie.
Jemy coraz więcej
Obserwatorzy rynku liczą, że słodycze będą trafiać do koszyków coraz większej liczby Polaków. Ich zdaniem analiza sytuacji rynkowej pozwala na bycie optymistą w tym względzie.
– Spożycie słodyczy w Polsce wzrasta, mimo że słodycze nie są jeszcze produktem, po który sięga każdy konsument. Nadal daleko nam do europejskiej średniej. Z obserwacji tendencji panujących na rynku można wnioskować, iż rynek słodyczy będzie się nadal systematycznie rozwijał – mówi Janina Kozłowska, Dyrektor Handlowy w firmie cukierniczej Solidarność. Jej zdaniem już dziś zauważalne są wyraźnie dwa kierunki rozwoju – wysoka półka ekskluzywnych słodyczy bardzo dobrej jakości oraz słodycze z niskiej półki, zdecydowanie słabsze jakościowo i w niższej cenie – często marki własne.
Tak czy inaczej, jedno jest pewne. Konsumenci stają się coraz bardziej wygodni i coraz częściej sięgają po słodycze pakowane. Po takie kupowane na wagę nie zawsze chce im się czekać w kolejce. – Pośród słodyczy paczkowanych opatrzonych kodem kreskowym (czyli z wyłączeniem słodyczy na wagę, jajka niespodzianki, części lizaków), najwięcej transakcji generują batony, gumy do żucia i wafelki impulsowe. Najwyższy obrót w ujęciu wartościowym przypada na batony, tabliczki czekoladowe, ciastka i praliny – mówi Hubert Hozyasz z Centrum Monitorowania Rynku.
Cukierki w koronie
Cukierki – to właśnie na nich można najwięcej zarobić. Z danych AC Nieslen wynika bowiem, że to jedna z najważniejszych kategorii pod względem wartości sprzedaży. Jej wartość w okresie kwiecień-maj 2007 szacowano na 130 mln 723 tys. zł. Oznacza to, że w ciągu roku wartość sprzedawanych cukierków wzrosła o ponad 13 proc. Największe udziały w cukierkowej kategorii przypadły tzw. cukierkom twardym, które zagarnęły 26,9 proc. z cukierkowego tortu. W ciągu minionego roku pościg za cukierkami rozpoczęły gumy do żucia, które w okresie kwiecień- maj 2007 dogoniły cukierki i wartościowo mają również 26,9 proc. Nieco gorzej sprzedają się żelki, do których według AC Nielsen należy 17,6 proc. wartości wszystkich sprzedawanych cukierków.
|
CZEKOLADOHOLIZM to mit… Czy czekolada uzależnia? Niektórzy twierdzą, że tak. Tymczasem badania zaprezentowane przez brytyjskich naukowców podczas BA Science Festival wykluczyły możliwość uzależnienia się od czekolady. Zdaniem badaczy z Bristolu tak silne pragnienie jedzenia wywołuje w nas nic innego, jak świadomość, że powinniśmy ograniczyć jej spożywanie. Konsumenci tłumaczą swoją słabość twierdzeniami, że zawiera ona substancje poprawiające nastrój, np. kakao. Tymczasem naukowcy zaobserwowali, że najwięcej osób kocha czekoladę mleczną i słodycze oblane czekoladą. A przecież te produkty zawierają mniej kakao, a tym samym mniej składników potencjalnie psychoaktywnych niż czekolada ciemna. To potwierdza, że czekolada może i poprawia nastrój, ale raczej za przyczyną innych składników – cukru i tłuszczu. Przy okazji warto też wspomnieć o lizakach, których rynek zgodnie z danymi AC Nieslen przed rokiem szacowano na 14 mln 334 tys. zł. W tym roku jego wartość wzrosła aż do 18 mln 166 tys., co oznacza wzrost aż o 26,7 proc.! |
Ciastka – mistrz w wadze ciężkiej!
Cukierki, choć górują nad ciastkami pod względem wartości sprzedaży, tracą swą pozycję, gdy przyjrzeć się ilości sprzedawanych słodyczy. Tu bezapelacyjnie na najwyższy stopień podium wysuwają się ciastka. Jak wynika z danych MEMRB, w okresie lipiec 2006 – czerwiec 2007 sprzedano ich aż 50 mln kg. Najwięcej z nich wagowo sprzedało Lu Polska, bo aż 37 proc. Na drugim miejscu jest natomiast Bahlsen sp. z o.o. z 13 proc. Po analizie wyników sprzedaży okazało się, że najchętniej spożywanymi ciastkami są Delicje produkowane przez Lu Polska. Ich sprzedaż stanowiła aż 18 proc. wolumenu wartości całego rynku ciastek, choć wagowo Delicje zabrały jedynie 14 proc. z tortu dotyczącego wszystkich ciastek.
|
Głośno o CADBURY Nową fabrykę i centrum logistyczne planuje wybudować w naszej części Europy koncern Cadbury. Mówi się o tym, że Cadbury Schweppes wybierze właśnie Polskę. Wiadomo już, że koszt inwestycji liczony jest w setkach milionów euro. Przypomnijmy, że w Skalbimierzu koncern buduje nową fabrykę wartą 130 mln euro, w której planuje produkować gumy do żucia. O Cadbury było ostatnio w mediach głośno za sprawą batonów czekoladowych. Firma wycofała z rynku tysiące batonów, bo na opakowaniu zabrakło informacji o tym, że w batonach są orzechy, które u alergików mogą wywołać kłopoty zdrowotne. Koncern oświadczył, że spowodował to błąd w druku. W lipcu br. brytyjski sąd skazał firmę na zapłacenie miliona funtów grzywny za sprzedaż w 2006 r. w Wielkiej Brytanii i Irlandii czekolady zakażonej salmonellą. Mimo że śladowe ilości salmonelli wykryto w styczniu ub.r., to dopiero w czerwcu wycofano z rynku brytyjskiego i irlandzkiego ponad milion tabliczek czekolady. Wycofanie słodyczy spowodowało straty co najmniej 30 mln funtów. |
Jakie ciastka mają szansę sprzedawać się w najbliższym okresie najlepiej? Zdaniem specjalistów w coraz mniejszym stopniu przy ich wyborze konsumenci będą kierować się ceną, bo są coraz zamożniejsi. – Z uwagi na rosnącą rolę ceny jako czynnika decydującego o zakupie w ciągu kilku minionych lat rosła rola taniej marki własnej. Z drugiej strony rosła też popularność opakowań o większej gramaturze, czyli korzystniejszej relacji cenowej. Dziś wyraźnie widać jednak, że dynamiczny rozwój marki własnej został powstrzymany, bowiem w coraz większym stopniu o zakupie decyduje już nie sama cena, lecz jej relacja do jakości produktu – mówi Marcin Cichoń, Dyrektor ds. Rozwoju Rynku Bahlsen sp. zo.o. Jego zdaniem najdynamiczniejszy obecnie będzie prawdopodobnie rozwój produktów pozycjonowanych w klasie „value for money”
|
UNIA przeciw otyłości Unia Europejska zamierza walczyć z otyłością. Jak? Z pomocą producentów żywności. Unijne władze opublikowały tzw. białą księgę, w której wyjaśniają, w jaki sposób producenci żywności mogą pomóc w walce z tym problemem. W ciągu trzech lat firmy mają przekonać unijne władze, że potrafią skutecznie walczyć z otyłością. Jeśli tego nie zrobią, Unia narzuci im przepisy, których będą musiały przestrzegać. Na razie producenci należący do organizacji zrzeszonych w Konfederacji Przemysłu Żywności i Napojów UE zadeklarowali, że będą wdrażać Dobrowolny Program Znakowania Wartością Odżywczą GDA. Programem zainteresowane są firmy działające także w Polsce, m.in. Danone, Masterfoods, Unilever oraz Lu Polska i PepsiCo. przykładem jest wielki sukces rynkowy naszego brandu Krakuski. Jednocześnie wyraźnie wzrasta liczba klientów zainteresowanych produktami z wyższej półki, co pozwala oceniać ten segment jako bardzo perspektywiczny. |
Mali szukają nisz
– Małe lokalne firmy, jeżeli chcą przetrwać,muszą znaleźć dla siebie niszę i drogę do specjalizacji. Mogą też wykorzystać silne preferencje lokalne, co oczywiście znacząco utrudni im ekspansję ogólnopolską – mówi Cichoń. Zdecydowanie większym optymistą jest w tym względzie Tomasz Walczak, Kierownik Działu Marketingu Eurovita Sp. z o.o. produkującej czekoladę Terravita.
– Szanse, by przetrwać, ba, rozwijać się, ma każdy! To kwestia głównie dobrego zarządzania strategią, ofertą. Małe firmy są bardziej elastyczne – uważa Walczak. Jego zdaniem mniejsi producenci, choć nie mają sił, by kreować trendy, rynki, mają małą bezwładność, co pozwala im szybko reagować i przestrajać się w kierunku zmian, jakie zaobserwują.
|
BATON z maszyny Polacy pokochali maszyny z przekąskami. Automaty z batonami i colą cieszą się ajwiększym powodzeniem ze wszystkich takich maszyn – wynika z badań Polskiego Stowarzyszenia Vendingu. Automaty, czyli vending machine, robią furorę na uczelniach oraz w dużych zakładach pracy. W Polsce maszyn z jedzeniem i napojami jest już ponad 100 tys. I liczba ta szybko rośnie. W ub. roku firmy vendingowe odnotowały w Polsce obroty na poziomie 52,3 mln dol. – Muszą tylko być wystarczająco czujni. Muszą wsłuchiwać się w głosy nadchodzące z rynku. Na szczęście polskie przedsiębiorstwa, zarówno te duże – Terravita, Jutrzenka, Solidarność, jak i szereg mniejszych, udowodniły w ostatnich latach, że mogą z powodzeniem rywalizować z koncernami. Mają wiele atutów, których kolosom brak – zaznacza Walczak. |
|
"Rynek podatny na innowacje” WOJCIECH PAWLAK,Dyrektor Handlowy, Vobro Na przestrzeni ostatnich lat, zmiany na rynku słodyczy, były podyktowane, zmianami w dystrybucji. Zyskały produkty konfekcjonowane, takie jak batony, gumy, czy żelki, natomiast produkty sprzedawane na wagę, powoli tracą rynek, głównie ze względu na proporcjonalnie mniejszą dostępność. Proces ten będzie postępował. W ostatnich latach pojawiło się bardzo dużo różnych form podania, nowych smaków, a nawet nowych produktów. Świadczy to o tym, że rynek słodyczy jest wyjątkowo podatny na innowacyjność. Z drugiej strony zmiany w dystrybucji (konsolidacja), powodują wzrost kosztów wprowadzania wszelkich nowości. Struktura spożycia słodyczy w Polsce zmienia się wraz z zasobnością konsumentów. Przykładowo w krajach o wyższej stopie życiowej, takich jak Anglia czy Niemcy, pomijając większe spożycie ogólne na mieszkańca, obserwujemy większy asortyment bardziej wyszukanych technologicznie i smakowo produktów, np. pralin. Wszystko wskazuje na to że taki proces będzie się dokonywał również w Polsce. Porównując kwiecień-maj 2006 do tego samego okresu rok później, specjaliści AC Nielsen zauważyli wzrost wartości sprzedawanych czekolad o 2,9 proc. Dotyczył on w największym stopniu czekolad gorzkich (o 1,3 p. proc.) przy jednoczesnym spadku czekolad mleczny (o 1,6 p. proc.). Znamiennym jest również fakt, że w największym stopniu rośnie wartość sprzedaży najmniejszych tabliczek ważących poniżej 100 g. Zdaniem Tomasza Walczaka, Kierownika Działu Marketingu Eurovita Sp. z o.o., rynek słodyczy na przestrzeni ostatnich lat podlegał pewnym zmianom, acz nie rewolucyjnym. Jego zdaniem także na rynku czekolad zauważalne są coraz wyższe wymagania konsumentów w zakresie jakości nie tylko samych smaków, ale i opakowań, ich użyteczności, ergonomii i zgodności z modami, choćby w sferze designu. |
|
„Polacy kochają słodycze” Elisa Sanz, Export Departament Galleatas Gullón SA Firma Gullón to firma stara i z tradycjami. Powstała w 1892 r., a od 1969 r. jest liderem na rynku zdrowych ciastek w Hiszpanii. Widzimy duży potencjał na rynku polskim. Polacy lubią słodycze i mają ich duży wybór, a to znaczy, że jest miejsce na nowe brandy. Polscy konsumenci otwarci są na nowości, lubią eksperymentować. Nasze produkty są znane w całej Europie. Sprzedawane są w sklepach małych i dużych. Słodycze naszej firmy mogą jeść wszyscy, także diabetycy oraz osoby dbające o linię. Ciastka przez nas produkowane nie zawierają bowiem mąki pszennej, cukru, czyli produktów, które zniechęcają do słodyczy amatorów zdrowej żywności. Słodzone są acesulfamem potasowym i zawierają błonnik. Jedynym dystrybutorem naszych ciastek w Polsce będzie firma CMC. Produkty Gullón pojawią się niebawem na polskich półkach. – Najbliższe lata nie przyniosą radykalnych zmian tej sytuacji. Wciąż będą rosły wymagania coraz bardziej świadomych konsumentów. Będą też pojawiały się nowe nisze, które dziś nawet trudno sobie wyobrazić – mówi Walczak. Miejsce na polskim rynku bardzo szybko znalazły sobie czekoladki Guylian, choć wcale nie należą do najtańszych. – Analizując trendy zachodzące w segmencie bombonier w ciągu ostatnich lat, zauważamy coraz większe zainteresowanie konsumentów produktami z wyższej półki cenowej – mówi Katarzyna Tuszyńska-Niezgoda, Sales and Marketing Manager w Guylian Poland Sp. z o.o. |
|
„Jedzmy więcej!“ MARCIN CICHOŃ, Dyrektor ds. Rozwoju Rynku, Bahlsen Sp z o.o. Strukturę spożycia słodyczy w naszym kraju odróżnia od Europy Zachodniej głównie to, że konsumujemy ich znacząco mniej, a także i to, że ciągle jesteśmy tradycjonalistami i nadal bez przekonania sięgamy po produkty nowatorskie, np. z dodatkiem witamin, pełnymi ziarnami zbóż itp. Sytuacja ta jednak wyraźnie się zmienia, szczególnie w grupie młodych, lepiej sytuowanych konsumentów. Bardziej otwarci na świat są grupą gotową do eksperymentów, szukając w słodyczach coraz częściej „wartości dodanej” do oczywistych walorów słodyczy. Również i jej zdaniem dzieje się tak przede wszystkim ze względu na coraz to zasobniejszy portfel przeciętnego konsumenta oraz obserwowaną od wielu lat większą mobilność Polaków. – Częstsze wyjazdy, czy to ze względów zarobkowych, zy też turystycznych powodują, że konsumenci poznają inne marki czekoladek i odważniej sięgają po nie po powrocie do kraju – dodaje Tuszyńska-Niezgoda. Jak wie każdy z nas, słodycze są tym produktem, któremu niekiedy trudno się oprzeć. Szukając dla nich miejsca w sklepie, warto pamiętać, by kusiły klientów na każdym kroku. |
Dla słodyczy największa liczba transakcji raportowana jest od godz. 11 do godz. 20. Są jednak kategorie produktowe, takie jak cukierki funkcjonalne, gumy do żucia, rogaliki z nadzieniem, dla których sprzedaży bardzo ważny jest ranek – patrz wykres rozkładu godzinowego wybranych grup produktów. Z kolei najwięcej transakcji sprzedaży ciast gotowych raportowane jest koło południa, co związane jest z częstym kupowaniem ich z przeznaczeniem na poobiedni eser, szczególnie w sobotę. Najwyższy poziom sprzedaży batonów i wafelków impulsowych przypada na godz. od 14 do 19, kiedy w ciągu dnia pracy lub nauki często stają się substytutem posiłku. Z punktu widzenia właściciela sklepu produktami, o których dobre zatowarowanie szczególnie warto dbać, bo statystycznie najczęściej znajdą się w koszyku potencjalnych klientów, są batony Snickers, Mars, wafelki Grześki, Prince Polo, gumy Winterfesh i Orbit, cukierki Mamba i Tic Tac, rogaliki 7 Days. |
|
„Wielkie wzrosty” MONIKA RZEPKA, Account Executive, MEMRB Za lidera kategorii można bezsprzecznie uznać firmę Cadbury Wedel, która w ciągu ostatniego roku nie tylko zdobyła pierwsze miejsce pod względem wielkości sprzedaży (11,8 proc. udziału w rynku), lecz również utrzymała pozycję lidera wartościowego (udział 13,9 proc.). W rynkowej czołówce znajdują się również takie firmy jak Jutrzenka oraz Kraft, uzyskujące w analizowanym okresie w ujęciu wolumenowym odpowiednio 11,7 proc. oraz 9,7 proc., zaś pod względem sprzedaży wartościowej 9,6 proc. i 11,6 proc. udziału w rynku. Wśród wielu rodzajów słodyczy największą część sprzedaży wartościowej z udziałem na poziomie 19,3 proc. stanowią czekolady, niemniej jednak grupa ta w skali roku charakteryzowała się zaledwie 1-proc. wzrostem wartościowym i wielkościowym, co doprowadziło do zmniejszenia jej udziału w całej kategorii o 1 p. proc.. Na uwagę w tym miejscu zasługuje również wicelider sprzedaży wartościowej – segment ciastek. To właśnie do ciastek oprócz 17 proc. udziału w wartości sprzedaży należało również 24,5 proc. sprzedaży wielkościowej. Jednym z najbardziej dynamicznie rozwijających się segmentów rynku słodyczy w okresie od lipca 2006 do czerwca 2007 był segment pralin, a szczególnie zaliczane do tej kategorii i stanowiące 42 proc. sprzedaży wielkościowej pralin ptasie mleczka. W porównaniu do poziomu sprzedaży rok wcześniej cały segment wzrósł aż o 15,2 proc. wielkościowo i 14,5 proc. wartościowo. |
Przyglądając się lokalizacji sprzedaży kategorii słodyczowych, widzimy dość wyraźny podział na kategorie impulsowe: cukierki i lizaki, tabliczki, batony oraz wafle w czekoladzie, dla których najważniejszym kanałem pod względem wartości sprzedaży pozostają sklepy handlu tradycyjnego, oraz kategorie familijne, czyli wyroby ciastkarskie, praliny, chałwa oraz sezamki, dla których ponad połowa wartości sprzedaży pochodzi z handlu nowoczesnego (hiper- oraz supermarketów). Trendy, które występują w lokalizacji sprzedaży większości kategorii (poza kategoriami sezamków oraz wafli familijnych), to dalszy wzrost znaczenia głównego kanału sprzedaży – supermarketów poniżej 2500 m kw., przewyższający spadek udziału hipermarketów powyżej 2500 m kw., co skutkuje zwiększeniem ważności kanału nowoczesnego w sprzedaży kategorii słodyczowych. |



























































