Rzuć wszystko i jedź w Bieszczady. Tylko sprawdź, gdzie są bankomaty

analityk Bankier.pl

Usługa „Płać kartą i wypłacaj” zwana też zamiennie cash backiem ma być alternatywą dla bankomatów. Przekonałem się jednak na własnej skórze, że nie wszędzie skorzystanie z niej jest możliwe.

Tegoroczny urlop po raz kolejny spędziłem w Bieszczadach. Na swoją bazę biwakową do leśnych spacerów wybrałem okolice Ustrzyk Górnych. Na co dzień płacę głównie bezgotówkowo, ale na tego typu wyjazdach nie obejdzie się bez papierowego pieniądza. Jako że wolę nie nosić większych sum w portfelu, wcześniej czy później potrzebowałem wsparcia bankomatu.

W Ustrzykach Górnych nie ma takiego urządzenia. Pomny tego, że dobrą alternatywą dla bankomatów jest usługa „Płać kartą i wypłacaj” (zwana też cash backiem), postanowiłem z niej skorzystać. W końcu terminal w jednej z knajp, w której się stołowałem, kusił naklejką zachęcającą do skorzystania z usługi. Okazało się jednak, że nie jest to takie proste.  

Połonina Wetlińska
Połonina Wetlińska (fot. Wojciech Boczoń / Bankier.pl)

Kelnerka poinformowała mnie, że usługa „nie działa”. Kiedy zacząłem drążyć, poirytowana powiedziała, że nie wypłaci mi pieniędzy, bo nie pozwala jej szef. – Terminal jest po to, by płacić, a nie wypłacać pieniądze. Jak pan chce wypłacać, to niech pan sobie jedzie do Lutowisk, tam jest najbliższy bankomat – powiedziała. Kilka dni później z podobną odmową spotkałem się w restauracji w innej miejscowości. I tu argumenty były podobne – szef nie pozwala.

Nie wiem, czy są to incydentalne przypadki, czy popularna w tym regionie praktyka. Faktem jest jednak to, że nie udało mi się skorzystać z cash backu, mimo że technicznie było to możliwe. Najprawdopodobniej sprawa rozchodzi się o to, że problem z dostępem do gotówki ma i sam właściciel lokalu. Jeśli turyści wyciągną mu pieniądze z kasy, to on będzie musiał udać się do banku, żeby je przywieźć.

Solina
Solina (fot. Wojciech Boczoń / Bankier.pl)

Przypomina mi to sytuację ze słynnymi karteczkami „płatność kartą od 10 zł”. Regulaminy agentów rozliczeniowych i wydawców kart swoje, a lokalni biznesmeni swoje. Jedna z redakcyjnych koleżanek opowiadała mi też niedawno, że robi zakupy w sklepie, w którym ekspedientka nie pozwala płacić zbliżeniowo. Dlaczego? Bo nie. Trzeba jej podać kartę do ręki.

Z drugiej strony warto jednak dodać, że sytuacja dla klientów preferujących obrót bezgotówkowy jest coraz lepsza. Nawet w Bieszczadach. W zasadzie w każdej miejscowości znajdziemy już sklep, w którym można płacić kartą – zwłaszcza te działające pod szyldem Lewiatana lub ABC. Co więcej, terminale pojawiają się także na niektórych stoiskach, choć są to wciąż rodzynki w cieście. Znajdziecie je głównie w większych kurortach, np. nad Soliną. Niewykluczone, że są to już pierwsze widoczne efekty programu Polska Bezgotówkowa.

Mimo opisanych wyżej perypetii z cash backiem, popularność tej usługi rośnie. Narodowy Bank Polski podaje, że na koniec IV kw. 2017 r. była dostępna już w blisko 175 tys. terminalach, a Polacy wypłacili z nich gotówkę 3,8 mln razy. Łączna wartość wypłat wyniosła 440 mln zł.

Wojciech Boczoń

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
5 51 talmud

obrot bezgotowkowy jest jednym z elementow bezwzglednej ingwilacji - kazdy kto ma takie przekonania polityczne powinien w kazdym mozliwym przypadku placic GOTOWKA

! Odpowiedz
3 17 niepelnosprawny_org

zawsze gotówka, awaria banku i jestes robinson cruzoe (tak na marginesie coraz wiecej tych awarii co jakis czas i juz tradycyjne trudnosci na weekend)...

! Odpowiedz
0 0 niepelnosprawny_org

sorri, miał byc oddzielny watek...

! Odpowiedz
15 33 unified_observer

To nie jest kwestia bieszczad ale wszystkich mniejszych sklepów w całym kraju. Wystarczy poczytac.Umowy z dostawcami kart są bezlitosne, prowizje stanowią nawet 5-6% transakcji dla mały smiertelników, a do tego cashback pozbawia sklep fizycznej kasy która sklep dostanie za miesiąc. Oczywiście bez żadnego zysku z tego tytułu.
No i wydawać ludziom resztę podczas zakupów też z czegoś trzeba.
Naprawdę wystarczy troche logiki. Spożywczak który ma w kasie ~500 zł nie bedzie chetny żeby nagle oddać klientowi 200zł efektywnie zamrażając sobie tą kase na miesiac.
Sklep to nie bankomat.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
9 29 wersejs

Kilka słów sprostowania do powyższej wypowiedzi. Autor powyższego komentarza albo ordynarnie kłamie albo po prostu nie dysponuje stosowną wiedzą. Wprowadzanie w błąd innych użytkowników internetu ze względu na niewiedzę też nie jest usprawiedliwieniem.
1. Prowizje nie wynoszą 5-6% od transakcji. Tyle nie kosztowała nawet akceptacja kart American Express 10 lat temu. Aktualnie realny poziom kosztu to około 0,7% do 0,8% dla przedsiębiorców, o których mowa w artykule i wypowiedzi powyżej.Tak poziom kosztu oznacza, że każde 100 PLN przyjęte kartą kosztuje przedsiębiorce pomiędzy 70 a 80 groszy.
2. Sklep nie jest pozbawiony "fizycznej kasy" na miesiąc. Standardem rynkowym jest wypłata pieniędzy przez agenta rozliczeniowego następnego dnia roboczego. Opóźnienie pojawia się tylko przy transakcjach przed weekendem.
3. Usługa cashback w przypadku niektórych agentów rozliczeniowych jest strumieniem przychodowym dla przedsiębiorcy. Inaczej mówiąc z tytułu wypłaty cashback posiadacz terminala otrzymuje wynagrodzenie. Wynagrodzenie jest na poziomie kilku do kilkunastu groszy, ale faktycznie występuje.
4. Niechęć do obsłużenia transakcji typu cashback wynika wprost z mentalności polskiego przedsiębiorcy, który żywcem da się pokroić, aby tylko uniknąć choćby części podatku. Inaczej mówiąc wprowadzenie pieniędzy do systemu elektronicznego skutkuje koniecznością ujawnienia przychodu. W przypadku, gdy właściciel rzeczonego baru nie rejestruje wszystkich transakcji na kasie fiskalnej, to oczywiste że nie chce tej gotówki ujawniać także poprzez cashback. I tutaj jest pies pogrzebany.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
15 6 unified_observer odpowiada wersejs

Co ty człowieku wygadujesz o mentalności. Aby dokonać transakcji cashback musisz wykonać zakup towaru, kartą. TA transakcja już jest zzarejestrowana w mitycznym "systemie elektronicznym" juz zarejestrowanej, (paragon na kasie fiskalnej, zaplombowanej).

No to skoro wg ciebie, transakcje cashback u "niektórych agentów" są z zyskiem, to ludzie są nie chcą zarabiać tak? Prowadzą życiowy interes żeby mieć strate. Bo mogli by zarabiać,nic nie robiąc. To ci mentalnie zacofani sprzedawcy maja okazję zarabiać ale nie chcą?
Czy ty myślisz że ja sobie te prowizje z buta wyciągnałem? to są liczby z konkretnych umów, sprzed roku. Prowizja karty to jedno, jeszcze bank obsługjący narzuca swoje, on tez nie robi tego charytatywnie.
No ale najłatwiej zwalić na mentaloność i zaściankowośc. Każdy z kompleksami zapunktuje plusika, co nie?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 14 wersejs odpowiada unified_observer

Łaskawy Panie,
Załóżmy, że przedsiębiorca na kasie fiskalnej rejestruje tylko te zdarzenia sprzedażowe, które były regulowane kartą płatniczą. Wszystkie pozostałe, czyli gotówkowe, przez kasę nie przechodzą. W takiej sytuacji wypłata cashback powoduje, że niezarejestrowana gotówka np. 200 PLN pojawia się w systemie agenta rozliczeniowego, czyli w systemie bankowym.
Oczywiście powyższy przykład jest ekstremalny (total cash nierejestrowany na kasie). Przykład ma za zadanie pokazać mechanizm.
Powtarzam, że prowizja 6% jeżeli kiedykolwiek występowała to było to 15-cie lub więcej lat temu. AMEX, który jest najdroższy w akceptacji, nie przekraczał 5% około 10-ciu lat temu. Jeżeli faktycznie widział Pan taką umowę, to świadczy ona o nieudolności przedsiębiorcy w negocjowaniu z dostawcą albo na umowie było 0,6% albo mija się Pan z prawdą.
Referowałem do prowizji naliczanej od transakcji kartą. Moja wypowiedź nie dotyczy całkowitego kosztu funkcjonowania przedsiębiorstwa (w tym inne niż akceptacja kart usługi bankowe). Jeśli taki jest kierunek Pana myślenia, to dlaczego nie doliczyć kosztu energii elektrycznej zużywanej na potrzeby użytkowania kasy fiskalnej i terminala płatniczego? W ten sposób prowizję od transakcji można nadmuchać daleko bardziej niż Pana 6%.
Dokładnie napisałem ile wynosi wynagrodzenie z tytułu obsłużenia transakcji cashback, więc trudno posądzać mnie o twierdzenie, że to jest złoty interes. Natomiast interesem jest to, aby przychodów przy zadanej marży był jak najwięcej. W myśl zasady - grosz do grosza i będzie kokosza.
Co do mentalności, to wyraziłem się bardzo jasno i nie dotyczyła moja wypowiedź zaściankowości. Proszę zrozumieć, że szara strefa w Polsce istnieje i wcale nie jest ona znikoma. Oszukiwanie na podatkach jest natomiast związane z mentalnością części przedsiębiorców i polega właśnie na niewprowadzaniu gotówki do systemu bankowego. Mówiąc szczerze nie jestem fanem oszustów i nigdy nie będę ich bronił.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 21 fred_

Pamietam ten sklep Lewiatana w Lutowiskach. Kocham Bieszczady.

! Odpowiedz
1 20 krytyczny_liber

Panie Wojciechu, mam podobne doświadczenia. Polecam sklep ABC w Wetlinie - płatność kartą bez problemu. Jednak o możliwość cashbacku w tym miejscu nie pytałem :) Ale czy właśnie m.in. dzięki temu, że w Bieszczadach wiele zmian zachodzi z dużym opóźnieniem i nie ma tam tak wielu turystów jak nad morzem, to miejsce ma swój urok? :)

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne