Już są. Ryanair uaktualnił wymiary bagażu podręcznego do tych unijnych. Dzięki temu już można wnieść plecak lub torbę 40x30x20, czyli o 5 cm więcej niż dotychczas. Sizery powinny być już powoli dopasowywane do nowych wymogów.


A słowo unijne wymiarami się stało - jak zaznacza w wywiadzie dla Fly4free.pl prezes Ryanaira Michael O'Leary nowe bagaże wciąż mieszczą się pod fotelem, co "jest dla nas ok". Większym wzywaniem okazuje się wprowadzenie nowych sizerów do sprawdzania wymiarów bagażu. Nowe oznaczenia mają się na nich pojawić w ciągu około miesiąca.
Nowy wymiar to 40x30x20 cm (wcześniejsze były 40x25x20). Te 5 cm więcej przekłada się na dodatkowe 4 litry, które można wziąć ze sobą na pokład samolotu. Za wniesienie takiego bagażu podręcznego linie lotnicze nie pobierają opłat. Wciąż jednak ma to być jedna sztuka, czyli torba, plecak czy pokrowiec na laptopa.
To konsekwencja batalii, którą rozpoczęli konsumenci w odpowiedzi na szczegółowe kontrole bagażu w Ryanairze. Dopłaty za niewymiarowe torby obejmowały nawet 80 proc. pasażerów jednego samolotu. Sam O'Leary nazwał torby "wrzodami na du.ie". Do tego irlandzkie linie lotnicze wypowiedziały wojnę próbującym obejść zakazy i pakującym ubrania choćby do poduszek, które zabierali ze sobą na pokład samolotu.
"Utwardzoną ziemią" w pojedynku o bagaż stała się Hiszpania, w której w zeszłym roku Ministerstwo Praw Konsumentów nałożyło na pięć tanich linii lotniczych grzywnę w wysokości 179 mln euro za pobieranie opłat za bagaż podręczny i rezerwację miejsca. Niecały miesiąc temu hiszpański sędzia nakazał Ryanairowi zwrot 147 euro (razy 5) pasażerowi, który musiał dopłacić za bagaż podręczny niezgodny z sizerami linii lotniczej. Jak przytaczał w uzasadnieniu sąd "bagaż podręczny jest niezbędnym elementem podróży", a zatem "nie może podlegać dopłatom".
opr. aw
























































