Regionalnie znaczy wydajnie i skutecznie

2011-05-24 12:00
publikacja
2011-05-24 12:00
Czy jest darmowy Internet oraz czy e-usługi faktycznie będą w powszechnym użyciu w Polsce: na ten temat z Krzysztofem Głombem, prezesem Stowarzyszenia „Miasta w Internecie”, rozmawia Wiesław Waliszewski z „Cyfrowej Polski”.

– Podczas konferencji Cyfrowe Mazowsze 2015 zaproponował Pan, by samorządy zrezygnowały z takich projektów, jak np. budowa sieci darmowego dostępu do Internetu dla mieszkańców, a zajęły się tworzeniem publicznej infrastruktury integracji cyfrowej. Jej częścią miałyby być regionalne centra „przetwarzania w chmurze”.

– Protestuję: nie ma darmowego Internetu. Zawsze ktoś musi zapłacić za bezpłatną usługę dla mieszkańców. Ale do rzeczy. Budowa regionalnej infrastruktury integracji cyfrowej to część szerszego problemu – unowocześnienia i uporządkowania polityki inwestowania w teleinformatykę. Potrzebne są nam zdecydowane i klarowne zmiany w modelu infrastruktury teleinformatycznej administracji, służby zdrowia, zabezpieczenia społecznego oraz edukacji, a także w prowadzeniu inwestycji informatycznych. Dotychczasowa praktyka daje mierne efekty, a nieweryfikowane przez nikogo, niemierzalne w aspekcie skuteczności i wydajności wydatki na infrastrukturę informatyczną są mało racjonalne. W urzędach buduje się wydzielone systemy, których możliwości nie są w pełni wykorzystywane. Kupowana za publiczne pieniądze infrastruktura jest dublowana, a jednocześnie realnie udostępniamy wąską paletę e-usług publicznych. W dodatku te ostatnie są w niewielkim stopniu wykorzystywane przez obywateli. Tę praktykę trzeba zmienić nie tylko dlatego, że Polski nie stać na marnowanie środków, ale dlatego, że wiemy już, iż taka praktyka nie doprowadzi do osiągnięcia celów, jakie stawiamy sobie w strategii „Polska 2030”. Po co ją zatem kontynuować?

– Jaka byłaby tu rola centrów obliczeniowych?

– Regionalne centra obliczeniowe to tylko element większej całości: modelu infrastruktury integracji cyfrowej Polaków. To centra obsługujące wiele podmiotów publicznych, umożliwiające zwiększenie skuteczności świadczenia usług i racjonalizację wydatków. Lepsze byłoby w nich nie tylko wykorzystanie samej infrastruktury informatycznej, ale i specjalistów. Łatwiej zgromadzić w jednym miejscu w regionie wysokiej klasy informatyków obsługujących podmioty publiczne, niż ich szukać dla poszczególnych urzędów. Również bezpieczeństwo zasobów łatwiej zapewnić w jednym centrum wojewódzkim, niż w setkach urzędów gminnych danego regionu. Wszystkie te argumenty pozytywnie zweryfikowano w rozwiniętych krajach UE. Ośrodki takie stają się tam centrami kompetencji teleinformatycznych. Tymczasem w Polsce inwestujemy w zasoby informatyczne urzędów, które z oczywistych względów takimi centrami nie będą.

– Jeszcze łatwiej na poziomie kraju…

– Polska jest dużym krajem. W Unii Europejskiej regiony są silnymi podmiotami polityki społecznej i gospodarczej. Jak obserwowaliśmy, tworzenie systemów centralnych jest bardzo drogie i długotrwałe. Odpowiadanie na potrzeby mieszkańców jest łatwiejsze na poziomie regionu, niż kraju. Mówimy tu – przypomnijmy – o zasobach informatycznych zabezpieczenia społecznego, zdrowia, edukacji czy kultury. Jeden przykład: dla systemu oświaty podstawowej i ponadpodstawowej zdecydowanie bardziej sensownym i wydajnym rozwiązaniem będzie tworzenie regionalnych hubów edukacyjnych, niż budowanie serwerowni w każdej szkole. Centra, o których mówię, powinny obsługiwać m.in. takie działania państwa.

– Mówił Pan, że regionalne centra powinny działać w modelu chmury obliczeniowej. Dlaczego?

– Chodzi o to, by wybrać rozwiązanie najwydajniejsze. Dziś jest to cloud computing. Takie rozwiązania popiera m.in. Komisja Europejska. Nie chodzi tu jednak o jakąś doktrynę technologiczną, lecz o skalowalne rozwiązania zapewniające skuteczność świadczenia określonych usług on-line oraz efektywność kosztową inwestycji, o czym na ogół zapomina się w praktyce publicznych inwestycji w teleinformatykę w Polsce.

– Ale żeby korzystać z infrastruktury czy konkretnych aplikacji dostępnych w chmurze, trzeba mieć dobrą sieć łączącą urząd, szkołę czy przychodnię z centrum obliczeniowym.

– W obecnej perspektywie finansowej mamy ponad 6 mld zł przeznaczonych na budowę sieci szerokopasmowej. To jest największa inwestycja tego typu w Europie. Czy to ma nam nie wystarczyć? Właśnie po to budujemy publiczną infrastrukturę szerokopasmowego dostępu do Internetu, aby uwolnić się od gromadzenia danych i zarządzania nimi w pojedynczych urzędach. Będziemy o tym dyskutować podczas 15. Konferencji „Miasta w Internecie” w Zakopanem – polecam http://konferencja2011.mwi.pl/

– Czy zmiana praktyki inwestowania w budowę infrastruktury społeczeństwa informacyjnego jest u nas realna?

– Utrzymywanie dotychczasowej praktyki oznaczałoby, że nie uczymy się na błędach. Nasza polityka inwestowania w teleinformatykę publiczną to kontynuacja podejścia z początku lat 90. XX wieku. Gdybyśmy w ten sposób budowali drogi czy szkoły, podniósłby się społeczny alarm, bo na tym ludzie się znają. Obecna polityka inwestowania w teleinformatykę nie tylko nie wytrzymuje próby czasu na poziomie merytorycznym, ale nie ma wiele wspólnego z zaspakajaniem realnych potrzeb usługowych Polaków, choć odbywa się w warunkach swego rodzaju zasłony dymnej: mówi się głośno, że tworzone są usługi dla mieszkańców, ale to – mówiąc kolokwialnym językiem pokolenia Internautów – ściema.

Źródło: Cyfrowa Polska

 



Wiesław Waliszewski/Cyfrowa Polska
Źródło:
Tematy

Firmy mogą zapłacić nawet 1 mln PLN kary

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Nowe technologie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki