

Wypowiedzi Władimira Putina podczas czwartkowej konferencji prasowej świadczą o tym, że prezydent Federacji Rosyjskiej traci pewność siebie, czuje się zagubiony - uważa politolog i znawca Rosji prof. Włodzimierz Marciniak.

Putin obiecał w czwartek na swej dorocznej konferencji prasowej, że wyprowadzanie rosyjskiej gospodarki z kryzysu potrwa maksimum dwa lata.
"Charakterystyczne, że Putin bardzo mało mówił o sprawach, które są obecnie najważniejsze, takich jak sytuacja gospodarcza Rosji, sytuacja na Ukrainie. Powiedział, że w zaistniałej sytuacji rząd i Bank Rosji +podejmują adekwatne kroki idące we właściwym kierunku+ - to bardzo mało konkretne sformułowanie. Prezydent Putin przyznał nawet, że niektóre działania były spóźnione i że bank powinien działać operatywniej. Ogólny obraz tego przemówienia jest taki, że Putin, który zawsze stara się samego siebie kreować na sprawcę zdarzeń, tym razem był raczej pasywny. Mówił na przykład, że kryzys za dwa lata minie ponieważ popyt w Europie wzrośnie, czyli uzależniał wyjście kraju z kryzysu od czynników zewnętrznych" - mówił Marciniak.
Jego zdaniem konferencje prasowe Putina zazwyczaj miały za zadanie potwierdzić jego wizerunek jako sprawnego, skutecznego polityka, który kreuje politykę wewnętrzną kraju, a także w dużym stopniu politykę międzynarodową. "Putin często popisywał się wręcz swoją dezynwolturą, luzackim wręcz stylem wypowiedzi. Wydaje się, że tym razem był bardziej skrępowany, wydaje mi się, że w przypadku niektórych pytań dziennikarzy był wręcz zagubiony, nie wiedział, jak odpowiedzieć" - powiedział Marciniak.
Politolog uważa, że najtrudniejsze było pytanie o sytuację w Czeczenii, gdzie mają miejsce samosądy wykonywane na rodzinach osób podejrzewanych o udział w aktach terrorystycznych. Są one dokonywane na rozkaz przywódcy Czeczenii z nadania putinowskiego Ramzana Kadyrowa. "To kłopotliwa kwestia dla Putina i odpowiedział na to pytanie bardzo mętnie" - zauważył Marciniak.
"Putin już nie jest taki wyluzowany jak wcześniej, nie może w pełni demonstrować swojego samozadowolenia. Wcześniejsze konferencje służyły właśnie temu, można było odnieść wrażenie, że Putin się upaja prezentowaniem swojej mocy, tym, że panuje nad sytuacją. Teraz jest mocno zagubiony, pewne fragmenty jego wypowiedzi świadczą, że czuje się bezradny. Nie ma nic do powiedzenia. Putin powtórzył, że rząd pracuje dobrze, bank centralny również. Trzeba pamiętać, że niemal dosłownie w tym samym czasie zastępca szefa rosyjskiego banku centralnego powiedział, że sytuacja jest katastrofalna" - zauważył politolog.
"Le Figaro" - Putin dał show, z którego nic nie wynika dla gospodarki
Francuski dziennik "Le Figaro" jest zdania, że Władimir Putin w czasie swojej ponad trzygodzinnej konferencji prasowej nie wskazał żadnego konkretnego wyjścia dla znajdującej się w kryzysie gospodarki rosyjskiej. W jego przemówieniu nie było żadnego, nowego pomysłu.
W ubiegłym roku była chociażby jedna rewelacyjna wiadomość w wystąpieniu prezydenta Putina - stwierdzają komentatorzy we francuskim dzienniku. Zapowiedział wtedy zwolnienie z łagru Michaiła Chodorkowskiego. W tym roku nie było niczego odkrywczego w wypowiedzi władcy na Kremlu, który według francuskiej gazety, w obliczu dręczącego Rosję kryzysu, w tym spadającego kursu rubla, sprawiał wrażenie zakłopotanego i mimo uśmiechów skierowanych do zagranicznych dziennikarzy, nie wzbudzał zaufania, iż wie co należy w takiej sytuacji zrobić. Francuska gazeta nie omieszkała zauważyć, że Putin pomniejszył wpływ sankcji Zachodu na obecną sytuację gospodarki rosyjskiej, a co więcej za kłopoty obwinił państwa europejskie i USA.
Według cytowanego przez "Le Figaro" politologa Sergieja Bełkowskiego prezydent nie przyznał się do tego, że Rosję dręczy kryzys. Według ekspertów Rosjan czeka teraz weryfikacja słów szefa ich państwa na półkach sklepowych.
Dębski: słowa Putina nie wskazują na zmianę polityki wobec Ukrainy
Po tej konferencji wiemy, że nic nie wskazuje na zmianę polityki wobec Ukrainy - tak wystąpienie Władimira Putina skomentował szef Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia Sławomir Dębski. Deklaracje Putina nie odpowiadają rzeczywistości - dodał.
Prezydent Federacji Rosyjskiej oświadczył w czwartek na swojej dorocznej konferencji prasowej w Moskwie, że obecna sytuacja na rynku finansowym w jego kraju została wywołana czynnikami zewnętrznymi, przede wszystkim spadkiem cen ropy naftowej, a w konsekwencji także gazu ziemnego. Putin obarczył państwa zachodnie odpowiedzialnością za tragedię na Ukrainie, oznajmiając, że jeśli Zachód zażądałby od ówczesnej opozycji w Kijowie, by wróciła do porozumień z 21 lutego, to wojny domowej w tym kraju by nie było.
Zdaniem Dębskiego ci obserwatorzy zewnętrzni, którzy chcieli usłyszeć jakieś słowa mogące dawać nadzieję na pokojowe uregulowanie konfliktu między Rosją i Ukrainą, niestety tego się nie doczekali. "To jest kontynuacja retoryki, a za kontynuacją retoryki idzie zapowiedź kontynuacji polityki, którą Rosja prowadzi przeciwko Ukrainie od kilkunastu miesięcy; powtórzenie tych argumentów, którymi prezydent Putin próbuje tę politykę uzasadnić również co najmniej od kilkunastu miesięcy. Po tej konferencji prasowej wiemy tyle, że nic nie wskazuje na jakąkolwiek zmianę polityki Rosji wobec Ukrainy" - ocenił ekspert w rozmowie z PAP.
"To nie Zachód napadł na Ukrainę, a Rosja. Prezydent Putin może kluczyć w sprawie liczby żołnierzy rosyjskich zaangażowanych w Donbasie, ale nie da się ukryć - i to prezydent Putin przyznawał - że na terytorium Ukrainy wtargnęła armia rosyjska. Nie uda się ukryć, że Rosja dostarcza ciężkie uzbrojenie, wspiera finansowo, logistycznie, politycznie bojowników na wschodzie Ukrainy i dąży do destabilizacji państwa ukraińskiego" - mówił Dębski.
Konkurs: Świąteczne Finanse
Zapraszamy do udziału w naszym świątecznym konkursie. Do wygrania m.in.
- Aparat Fotograficzny SONY DSC-W630
- "Reklama Google AdWords w praktyce", Dawid Wydra - 2 szt.
- Kubek Bankier.pl - 5szt.
- Pendrive Bankier.pl 8GB – 5 szt.
- książki
Obserwowaną w tym roku aktywizację sił zbrojnych Rosji Putin tłumaczył w czwartek dążeniem do obrony przed - jak to określił - zagrożeniami, których źródłem są USA. "Bazy amerykańskie są na całym świecie. A wy chcecie powiedzieć, że to my zachowujemy się agresywnie? Czy jest jeszcze zdrowy rozsądek, czy już go nie ma? A co robią w Europie amerykańskie siły zbrojne, dysponujące m.in. taktyczną bronią jądrową?" - pytał rosyjski prezydent.
"Jest pewna różnica między obecnością USA i Rosji. Obecność militarna Stanów Zjednoczonych odbywa się na mocy traktatów sojuszniczych i jest uregulowana prawnie. Rosja natomiast wprowadza swoje wojska na terytorium sąsiadów bez pytania ich o zgodę, więc mamy do czynienia z agresją. Taki charakter ma m.in. rosyjska obecność na terytorium Ukrainy. Fakt jest taki, że większość państw nie uznaje aneksji Krymu do Rosji i uważa, że mamy do czynienia z rosyjską okupacją terytorium Ukrainy" - komentował Dębski.
Ekspert odniósł się również do fragmentów konferencji poświęconych kwestiom ekonomicznym. Według Putina w najbardziej niekorzystnym wariancie rozwoju wydarzeń Rosja będzie potrzebowała na wyjście z obecnego kryzysu około dwóch lat. Prezydent nie wykluczył dalszego spadku cen ropy. Niemniej zauważył, że gospodarka Rosji przystosuje się do funkcjonowania w warunkach niskich cen nośników energii. Putin ocenił ponadto, że w zaistniałej sytuacji rząd i Bank Rosji "podejmują adekwatne kroki idące we właściwym kierunku"; przyznał jednak, że niektóre działania były spóźnione.
"Ja to ostatnie zdanie rozumiem jako odpowiedź na postulaty tych obserwatorów, komentatorów, którzy spodziewali się, że być może prezydent Putin, chcąc ratować twarz, zdymisjonuje rząd premiera (Dmitrija) Miedwiediewa lub zdymisjonuje szefostwo banku centralnego, stwierdzając, że to oni są odpowiedzialni za błędy" - powiedział PAP Dębski.
W jego ocenie celem czwartkowej konferencji "było uspokojenie społeczeństwa rosyjskiego, że +jest wszystko pod kontrolą, że mamy pewne trudności, ale za dwa lata te trudności miną, że wszystko to przezwyciężymy+". Tymczasem - powiedział Dębski - jest "coraz bardziej oczywiste, że ostatnie 15 lat, na które nakłada się okres władzy Putina, zostało z punktu widzenia rozwoju gospodarczego Rosji zmarnowane".
Ekspert zwrócił uwagę na "reakcję sali" podczas wystąpienia rosyjskiego prezydenta, określając ją jako "interesującą". "Wprowadzenie do tej konferencji, które Władimir Putin wygłosił, było kompletnie oderwane od rzeczywistości. Interesujące było milczenie sali na konferencji, głucha cisza ze strony dziennikarzy, którzy uświadamiali sobie, że prezydent wybrał się na dość odległą od Ziemi orbitę" - podsumował Dębski.
aszw/ jbr/ ap/Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Marek Brzeziński/Paryż/mcm/























































