Motocykl i samochód w jednym. Historia powstania niezwykłego polskiego auta

Michał Kubicki2022-01-25 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2022-01-25 06:00
Motocykl i samochód w jednym. Historia powstania niezwykłego polskiego auta
Motocykl i samochód w jednym. Historia powstania niezwykłego polskiego auta
/ Triggo

Rafał Budweil, prezes Triggo, w rozmowie z Bankier.pl po powrocie z targów CES w Las Vegas opowiada o pierwszym pomyśle i początkach swojego elektrycznego pojazdu, pierwszych grantach i rozmowach z inwestorami. Mówi również o planach na najbliższy rok i nie wyklucza dual listingu.

Triggo to firma powstała w 2015 r., która opracowała i opatentowała unikatowy w skali światowej elektryczny pojazd z zawieszeniem o zmiennej geometrii. Triggo zyskało ochronę patentową w takich krajach jak: Polska, Niemcy, Wielka Brytania, Francja, Włochy i Hiszpania, USA, Japonia, Korea, Chiny i Rosja.

Spółka od samego początku z sukcesami pozyskuje środki publiczne za pośrednictwem NCBiR oraz PARP. To wspófinansowane w ramach funduszy unijnych projekty rozwijające ideę elektromobilności, transportu współdzielonego oraz rozwoju sieci usług transportu miejskiego. W sumie Triggo otrzymał dofinansowanie na rozwój swojego pomysłu w kwocie ponad 15 mln zł w 5 projektach badawczo-rozwojowych realizowanych przede wszystkim z Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój w ramach Europejskiego Funduszu Regionalnego.

Kolejny etapem było wejście na giełdę poprzedzone ofertą publiczna, podczas której pozyskano 6,3 mln zł z przeznaczeniem na realizację kluczowych działań zmierzających do rozpoczęcia seryjnej produkcji. Debiut nastąpił 15 listopada 2021 r. na NewConnect. Pod koniec stycznia spółka była wyceniana na ponad 76 mln zł.

Michał Kubicki: Zacznijmy od pytania o ostatni wyjazd do USA i Państwa prezentację na targach Consumer Electronics Show w Las Vegas, czyli największych na świecie targach nowych technologii. Jak to się stało, że Państwo tam trafili i co Państwa tam spotkało?

Rafał Budweil, założyciel i prezes Triggo SA: Wyjazd był bardzo dużym wydarzeniem dla naszego zespołu. Długo się do niego przygotowywaliśmy. Niestety będąc już na miejscu dowiedzieliśmy się, że nasz pojazd został po prostu chwilowo „zgubiony” przez przewoźnika. Sytuacja sprawiła nam niemało nerwów. Mieliśmy trudności, aby uwierzyć w to, co się dzieje. Uruchomiliśmy wszystkie środki jakie tylko były dostępne aby odnaleźć przesyłkę i sprowadzić ją do Las Vegas. Niestety jednak pierwszego dnia targów Triggo nie zdołało pojawić się na stoisku. Natomiast już drugiego dnia nasze starania przyniosły skutek i w pełnej krasie pokazywaliśmy funkcjonalności naszego pojazdu. Prezentowaliśmy przede wszystkim podwozie o zmiennej geometrii oraz umożliwialiśmy zwiedzającym zdalne sterowanie pojazdem znajdującym się w Warszawie wprost z Las Vegas! Pierwszy raz zaznaczyliśmy obecność na targach CES. Pozytywny odbiór cieszy nas niezmiernie. Należy również zaznaczyć, że są to największe targi technologiczne na świecie.

Proszę więc zdradzić, jak narodził się pomysł, który po kilku latach w formie gotowego pojazdu mogli Państwo przedstawić w Las Vegas na targach CES?

Sam pomysł narodził się z moich osobistych obserwacji jako motocyklisty. Doskonale wiem, jak wiele czasu można zaoszczędzić, poruszając się motocyklem. Wiem też jednak, jak może to być niebezpieczne. Sam bowiem miałem 3 wypadki, choć żaden z nich nie stał się z mojej winy. Pomysł pojawił się jednego dnia, który bardzo dobrze pamiętam, pomimo upływu czasu. Pierwszym krokiem, który podjąłem, było udanie się do Urzędu Patentowego i zbadanie "czystości patentowej" wymyślonego rozwiązania. Następnym krokiem było już przystąpienie do pozyskania patentu. Patent jest monopolem na realizację unikatowego pomysłu, na który nikt wcześniej nie wpadł. My podeszliśmy do tego bardzo poważnie i uzyskaliśmy patenty w krajach zamieszkiwanych przez blisko 4 mld ludzi. Nikomu wcześniej przed nami nie udało się skutecznie połączyć zalet motocyklu i samochodu w jednym pojeździe. Z czego, nie ukrywając, jesteśmy bardzo dumni. Skutecznie do tej pory udawało się łączyć jedynie wady (śmiech). 

W jaki sposób wokół pomysłu zaczął Pan gromadzić kapitał. Czy byli to w pierwszej kolejności inwestorzy, czy może granty i dofinansowania?

Miałem to szczęście, że na samym początku istnienia Triggo, było mnie po prostu stać na to, aby poświęcić swoje własne środki na ochronę patentową i budowę pierwszego prototypu. Można powiedzieć, że jestem start-upowcem seniorem, ponieważ spółkę założyłem w wieku 41 lat. Jednak poprzednie 20 lat pracowałem w branży wysokich technologii, dzięki czemu miałem okazję uczyć się i zbierać niezbędne doświadczenie w procesie zarządzania dużymi projektami. Pozwoliło mi to zbudować kapitał wiedzy oraz relacje, które pomogły w zgromadzeniu początkowych funduszy. Prawdą jest, że od 2015 r. staraliśmy się pozyskiwać dostępne w Polsce fundusze unijne. Pierwszy projekt napisałem sam, nie mając doświadczenia w tej dziedzinie. To był bardzo trudny miesiąc mojego życia, ale udało się i w pierwszym konkursie pomimo bardzo dużej selekcji projekt otrzymał dofinansowanie. To właśnie dzięki temu Triggo znajduję się w miejscu, którym jest obecnie. Późniejsze konkursy wydawały się już tylko prostsze.

W czym pomogły i pomagają nadal fundusze europejskie, z których spółka korzysta?

Znaczenie funduszy jest wielopoziomowe. Po pierwsze, jest swoistego rodzaju multiplikatorem funduszy naszych inwestorów. Zdecydowanie łatwiej prowadzi się dialog z inwestorami, mówiąc, że każda ich złotówka zostanie wzmocniona dodatkowymi trzema, czterema złotówkami pozyskanymi w publicznych konkursach. Z drugiej strony jest to niezaprzeczalna legitymizacja. Projekty ubiegające się o fundusze europejskie podlegają skrupulatnej ocenie. Trzeba też jasno powiedzieć, że rynki finansowe w Polsce są znacznie płytsze niż te na zachodzie Europy. Dostęp do środków unijnych przeznaczonych na badania i rozwój jest doskonałym uzupełnieniem ograniczonego dostępu do kapitału prywatnego. 

W jaki sposób porównałaby Pan sposób pozyskiwania środków publicznych i prywatnych?

Ilość formalności, przez które trzeba przejść, jest znaczna. Wymagają ona samozaparcia i motywacji. Działanie to jest jednak zrozumiałe i konieczne, bo zapewnia szczelność systemu. Generuje to z pewnością dodatkowe koszty i nadkład pracy. Niezaprzeczalnie jednak, warto jest podjąć ten wysiłek.  

Czy to drugie źródło środków, czyli debiut na rynku kapitałowym, był od początku przewidziany w planach spółki?

Pomysł debiutu na giełdzie był naturalną konsekwencją charakteru naszego przedsięwzięcia. Robimy coś, co jest bardzo przyszłościowe w skali międzynarodowej, ale z drugiej strony jest kapitałochłonne. W USA jest Nasdaq, a w Polsce jest NewConnect. Jest to rynek nastawiony na nowe, świeże ale też ryzykowne przedsięwzięcia z potencjałem dużej stopy zwrotu. Również częścią planu jest internacjonalizacja naszej działalności, stąd też opatentowanie naszych rozwiązań praktycznie na całym świecie. Nie zdziwiłbym się też, gdybyśmy w przyszłości zdołali doprowadzić do sytuacji, w której Triggo notowane jest w Warszawie, ale również w innych miejscach na świecie.

Czy w planach spółki jest przejście na rynek główny warszawskiej giełdy, aby tam poszukać większego zainteresowania nowym poziomem carsharingu?

Nie wykluczamy takiej opcji. Sukcesy giełdowe osiągane przez spółki w innych krajach sugerują, że taka możliwość jest w sferze naszego zasięgu. Nowy rodzaj carsharingu, który nazywamy "auto w 5 minut", jest tym do czego Triggo pasuje idealnie. Dopasowanie to zawdzięczamy możliwości bezproblemowego sterowania zdalnego. Takie testy właśnie prowadzimy już w Wielkiej Brytanii (pozwalają na to tamtejsze przepisy). Rozwiązanie to prezentowaliśmy również na targach w Las Vegas tzn. operator z Las Vegas kierował egzemplarzem znajdującym się w Warszawie. Ma to kapitalne znaczenie dla całego modelu biznesowego, ponieważ pozwala na dostawę pojazdu pod wskazany przez użytkownika adres. Odejmujemy od carsharingu wszystko to, co może zniechęcać odbiorcę do korzystania z tej usługi.

To właśnie usługa Mobility-as-a-Service (MaaS) oparta o pojazd, a nie on sam jest jedną z osi Państwa modelu biznesowego. Czy takie były plany od początku, czy one ewoluowały?

Od 2017 roku wiemy na pewno, że Triggo jest produktem tworzonym na potrzeby carsharingu i w tym właśnie kierunku jest też rozwijane. Muszę przyznać, że na początku myśleliśmy o Triggo jako pojeździe w tradycyjnym rozumieniu wynajmu. Pomysł dotyczący zdalnego przebazowania jest koncepcją, która pojawiła się dwa lata temu i od tego czasu nad nią pracujemy. Według źródeł, jeden samochód carsharingowy powinien zastępować od 9 aż do 13 pojazdów indywidualnych. Nasze dwuosobowe Triggo jest w stanie wykonać od 95 do 98 proc. wszystkich przejazdów realizowanych w usłudze carsharingu. Dzieje się tak ponieważ średnie obłożenie pojazdu na jeden przejazd wynosi zaledwie 1,16 człowieka. Pełnowymiarowe samochody w tym zastosowaniu są zupełnie bezzasadne. Dodanie zdalnego kierowania jako funkcjonalności sprawiło, że model finansowy stał się na tyle atrakcyjny, że to nasi inwestorzy wymagają abyśmy tym segmentem rynku zajęli się sami. Obok sprzedaży pojazdów do zastosowań flotowych oczywiście.

A jak wygląda realizacja celów nakreślonych w dokumencie informacyjnym skierowanym do inwestorów?

Kamieniem milowym jest uzyskanie homologacji, nad czym obecnie trwają prace. Pojazd dopuszczony do ruchu w Polsce może poruszać się po wszystkich krajach UE oraz tych państw, które posiadają przepisy homologacyjne dla kategorii pojazdów L. Poszerzamy również flotę prototypów przedprodukcyjnych, mających posłużyć zarówno do dystrybucji podmiotom zewnętrznym jak i wzmożonych testów wewnętrznych przeprowadzanych na drogach publicznych. Naszym założeniem jest, aby do końca lutego wybudować 5 pojazdów z tej serii.  

Czy mają Państwo szacunki, jakie finansowanie będzie konieczne w przyszłości w kolejnych etapach i skąd będzie ono pozyskiwane?

Będziemy chcieli skorzystać z wszelkich dostępnych źródeł. Sensem prowadzenia spółki publicznej jest na pewno dostęp do rynków kapitałowych. Z całą pewnością spełniamy szereg priorytetów związanych z zieloną transformacją. Wydajemy kwalifikować się również do nieodległych programów finansowania. Z całą pewnością będziemy starać się zmonetyzować coś, co już mamy. Mam na myśli posiadane przez nas patenty. Pozwala nam to na sprzedaż licencji na tych rynkach, które mogą być trudne do samodzielnego zaadresowania, jak np. Chiny czy Indie. Spełnienie tych założenie będzie z punktu widzenia spółki niezwykle ważnym kamieniem milowym.

Na koniec proszę powiedzieć o najbliższych planach, tych na 2022 r. 

Przeprowadziliśmy ostatnio wewnętrzny warsztat, którego głównym celem było sprecyzowanie założeń na nadchodzący rok. Wśród nich znalazła się kluczowa kwestia otrzymania homologacji, a także budowa kolejnych egzemplarzy Triggo z serii przedprodukcyjnej. Poruszaliśmy również zagadnienie poszerzenia grona partnerów biorących udział w naszych pilotażach. Mamy nadzieję, że w tym roku uda nam się  również dołączyć do niego aspekt polski (obecnie pilotaże odbywają się w Wielkiej Brytanii i Singapurze). Chcemy poprowadzić szeroką akcję popularyzatorską nt. współdzielonego transportu wprowadzanego do miast oraz sygnalizować znaczenie modyfikacji przepisów dopuszczających pojazdy zdalnie sterowane do ruchu, a później w pełni autonomiczne. Czujemy się zobowiązani w stosunku do naszych inwestorów, aby założeń zaplanowanych na rok 2022 dotrzymać i traktujemy to priorytetowo. Mamy nadzieję szeregiem tych działań zadbać również o wzrost kursu naszych akcji.

Rozmawiał Michał Kubicki.

Źródło:
Michał Kubicki
Michał Kubicki
redaktor Bankier.pl

Redaktor działu Rynki Bankier.pl. Absolwent finansów i rachunkowości na UMCS w Lublinie. W czasie studiów zainteresował się giełdą i rynkami finansowymi, które to zainteresowania rozwinął na SGH w Warszawie na kierunku Bankowość Inwestycyjna. Na co dzień obserwuje notowania warszawskiej giełdy, by przekazać czytelnikom portalu najważniejsze informacje z parkietu oraz przybliżyć istotne wiadomości ze spółek.

Tematy
Do zdobycia aż 360 zł z Kontem 360° Banku Millennium!

Do zdobycia aż 360 zł z Kontem 360° Banku Millennium!

Powiązane: Dzień specjalny w Bankier.pl

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki