REKLAMA

Ponad 200 dni zamkniętych restauracji. Prawnik tłumaczy, co grozi za otwarcie biznesu

Ewelina Czechowicz2021-04-19 06:00redaktor
publikacja
2021-04-19 06:00
fot. Elzbieta Krzysztof / Shutterstock

Przedłużenie lockdownu do 25 kwietnia, zamknięte hotele i restauracje sprawiają, że kolejni przedsiębiorcy dołączają do akcji #OtwieraMY. Dochodzi do absurdów typu 38 interwencji różnych organów w ciągu 5 miesięcy. O realiach działalności tych, którzy powiedzieli restrykcjom „nie”, opowiada prawnik zajmująca się podobnymi przypadkami.

Wizja otwarcia gastronomii na chwilę obecną jest jeszcze niepewna, chociaż po wielu prośbach i apelach liderów Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej resort rozwoju, pracy i technologii udostępnił „Wytyczne dla funkcjonowania gastronomii w trakcie epidemii SARS-CoV-2 w Polsce”. Wytyczne mają obowiązywać w lokalach gastronomicznych po zniesieniu obostrzeń. Czyli kiedy? Na chwilę obecną trudno powiedzieć, rząd czeka bowiem na informacje dotyczącą zachorowań z okresu świąt wielkanocnych.

230 dni – tyle mija od kiedy gastronomia jest zamknięta z powodu lockdownu. Część restauratorów zawiesiła swoją działalność, inni postanowili otworzyć się i walczyć, żeby żyć. Mówią, że pomoc ze strony rządu nie jest wystarczająca, a oczekiwanie na kolejną edycję tarczy antykryzysowej się wydłuża. Rozporządzenie ma się pojawić dopiero po majówce.

Paweł Malom prowadzi działalność gastronomiczną w Krakowie. Inspekcja sanitarna, policja i inspekcja handlowa interweniowały w jego lokalu 38 razy. Z uwagi na toczące się postępowanie administracyjne, nie są na niego nakładane mandaty. Jedynie straż pożarna odmówiła prowadzenia działań w lokalu przedsiębiorcy. Wielokrotnie był przesłuchiwany. Mimo obostrzeń działa i namawia do tego innych przedsiębiorców, udzielając im swojego wsparcia. Jak mówi nam, w Krakowie działa 50 lokali gastronomicznych. On sam pomógł otworzyć się 140 osobom w Polsce i wspiera ich w działaniach, dzieląc się swoimi doświadczeniami w walce z obostrzeniami.

Co grozi tym, którzy - mimo obostrzeń – zdecydują się na otwarcie swoich lokali? O tym rozmawialiśmy z adwokat Magdaleną Wilk, która prowadzi sprawy przedsiębiorców dotkniętych restrykcjami.

Jak wygląda sytuacja przedsiębiorców, którzy zdecydowali się na otwarcie swoich lokali? Czy często nakładane są na nich kary i mandaty?

Mecenas Magdalena Wilk: Trudno mi się wypowiadać o częstotliwości, natomiast widzę, że jest prowadzona pewna "polityka kontrolna", mająca na celu utrudnić, a nawet uniemożliwić funkcjonowanie lokalu. Polega na zmasowanych, nieadekwatnych do sytuacji i równie nieadekwatnie częstych odwiedzinach wszelakiego rodzaju służb: policji, sanepidu, służby celnej, straży pożarnej, kontroli skarbowej. Służby te mogą dokonywać kontroli i w razie stwierdzenia nieprawidłowości proponować mandaty tak, jak to się działo w czasach sprzed epidemii, w przypadku zastrzeżeń na przykład co do BHP.

Ale niewątpliwie największym straszakiem są okryte złą sławą kary administracyjne nakładane przez sanepid za łamanie obostrzeń, które mogą sięgać nawet 3000 zł, a decyzje je nakładające mają rygor natychmiastowej wykonalności. Mandaty przy nich mają wymiar wręcz symboliczny - do 500, maksymalnie 1000 zł. Niestety, najczęściej kontrola otwartego lokalu taką karą administracyjną się kończy, a wymiar jest zupełnie uznaniowy.

Czy przedsiębiorcy mają możliwość odmowy przyjęcia mandatu i uniknięcia kary administracyjnej?

Mandatu można nie przyjąć i dochodzić swoich praw w sądzie, kary administracyjnej - niestety nie i teoretycznie w ciągu 7 dni należy ją zapłacić. Teoretycznie, bo praktycznie przedsiębiorcy mają już coraz większą świadomość prawną i wiedzą, jakie kroki można podjąć, aby się bronić oraz jakie uprawnienia ma organ egzekucyjny, gdyby egzekucja została wszczęta. Przede wszystkim oczywiście trzeba złożyć odwołanie od decyzji nakładającej karę i jak widzimy po praktycznie jednomyślnej, z niewielkimi niechlubnymi wyjątkami, w całym kraju praktyce orzeczniczej sądów administracyjnych, decyzje takie są uchylane.

Odwołanie jednak nie wstrzymuje wykonalności decyzji, jest to możliwe na wniosek, który, nie ukrywajmy, rzadko kiedy jest przez organ inspekcji sanitarnej uwzględniany. Jeżeli kary nie zapłacimy, zostanie wszczęte postępowanie egzekucyjne. Będzie ono skuteczne, jeżeli organ skarbowy, mówiąc wprost, będzie miał co zająć, np. na rachunku bankowym będą pieniądze w kwocie wystarczającej na pokrycie kary wraz z kosztami egzekucyjnymi. Warto też pamiętać, że w ciągu 7 dni od doręczenia informacji o wszczęciu egzekucji możemy złożyć tzw. zarzuty na jej prowadzenie, egzekucja jest wówczas z mocy prawa zawieszana. Pouczenie w tej kwestii powinniśmy otrzymać wraz z dokumentacją.

Załóżmy, że wbrew obostrzeniom prowadzę działalność restauracyjną. Czy mandat lub karę mogę dostawać wielokrotnie, powiedzmy - kilka razy dziennie?

Niestety tak, nie ma ku temu zasadniczo ograniczeń. Niemniej na szczęście nie widzę, aby to była częsta praktyka.

Czy jest sposób, żeby obecnie legalnie działać i nie być represjonowanym przez policję czy sanepid? Według danych GIS od połowy grudnia wykonano ponad 50 tys. kontroli. Udzielono ponad 1800 pouczeń, wszczęto 294 postępowania administracyjne, nałożono 263 mandaty.

Metody są różne. Jedni przedsiębiorcy decydują się z otwartą przyłbicą prowadzić działalność, stojąc na stanowisku, że skoro zakazy jej prowadzenia są niezgodne z Konstytucją RP, to ostatecznie sprawiedliwości stanie się zadość po przeprowadzeniu postępowania odwoławczego. Pozostali działają jako niezakazane w rozporządzeniu Rady Ministrów działalności - wszelkiego rodzaju szkolenia czy zatrudnianie klientów w charakterze testerów żywności, co jednak nie gwarantuje przychylności inspektorów.

Jeśli przedsiębiorca zdecyduje się otworzyć lokal, pamiętać trzeba o stosowaniu tzw. reżimu sanitarnego, aby zminimalizować ryzyko wydania przez inspekcję sanitarną decyzji o natychmiastowym zamknięciu lokalu ze względu na bezpośrednie zagrożenie życia i zdrowia.

Czy możliwa jest restrukturyzacja lokalu gastronomicznego?

W tak kryzysowej sytuacji jak obecnie, wiele firm decyduje się na zwolnienia pracowników lub dynamiczne przejście w tryb dowozowy. Wiele restauracji działa na wynos, przygotowuje catering czy obiady domowe. Nie zmienia to faktu, że sytuacja gastronomii jest bardzo trudna i tylko konkretne wsparcie może ochronić restauracje i kawiarnie przed upadkiem.

Źródło:
Ewelina Czechowicz
Ewelina Czechowicz
redaktor

Prawnik. Doświadczenie zawodowe zdobywała w jednej z największych wrocławskich spółek giełdowych (2008-2017),gdzie zajmowała się dochodzeniem odszkodowań, była Kierownikiem Działu Oceny i Uzupełnienia Spraw, Kierownikiem Działu Kolizji Drogowych. W latach 2012-2015 Zastępca Kierownika Departamentu Szkód Korporacyjnych jednej z największych kancelarii prawnych na Dolnym Śląsku (2012-2015). Pracownik Krajowej Administracji Skarbowej w latach 2018-2020. Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Europejskiej Wyższej Szkoły Prawa i Administracji w Warszawie. W swoich publikacjach porusza tematykę prawno-podatkową oraz dotyczącą odszkodowań.

Tematy
Otwórz iKonto Biznes w Alior Banku, spełnij warunki promocji i zgarnij 300 zł od Bankier.pl i do 1500 zł od Alior Banku.

Otwórz iKonto Biznes w Alior Banku, spełnij warunki promocji i zgarnij 300 zł od Bankier.pl i do 1500 zł od Alior Banku.

Komentarze (4)

dodaj komentarz
zeus6161
To, że pisbolszewia traktuje Polaków jak zniewolone bydło- wiadomo było już przed pisdemią.Ale w głowie się nie mieści, że są Polacy którzy godzą się na takie traktowanie.
wrecker
Mamy rok zarazy i nadal brak badań czy wirus bardziej zakaża w kinie czy w kościele. W tym chorym kraju ciemnego społeczeństwa można otworzyć kościoły ale zamknąć restauracje, kina, siłownie itp i ludzie to tolerują. Nic dziwnego, że dla krajów zachodnich jesteśmy tanią siłą roboczą
bt5
Sadzac z wisji p. Jackowskiego i ze zwykłej logiki , to ta zaraza sie nigdy całkiem nie skończy . 3/4 świata nie jest zaszczepiane z braku pieniędzy i możliwości technicznych i co rusz sa nowe mutacje tego wirusa. Przykładowo w Indiach w styczniu władze ogłosiły wygaszenie pandemi ,a już szaleje podwójna mutacja. Te Sadzac z wisji p. Jackowskiego i ze zwykłej logiki , to ta zaraza sie nigdy całkiem nie skończy . 3/4 świata nie jest zaszczepiane z braku pieniędzy i możliwości technicznych i co rusz sa nowe mutacje tego wirusa. Przykładowo w Indiach w styczniu władze ogłosiły wygaszenie pandemi ,a już szaleje podwójna mutacja. Te nowe mutacje przyjeżdzaja do krajów rozwiniętych gdzie sa duże grupy emigranckie z III świata. I tak bedzie wkółko, 4 fala , 5 fala. 6 fala, itd. Raczej bardziej sensowne jest w przypadku branż HoReCa pomyślenie o zmianie zajęcia i branży, nie jest to proste ale być może będzie nieuniknione.
kryzysio
A to zaledwie jeden wirusik ze sporej gromadki tysięcy innych ... .

Powiązane: Koronawirus a gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki