Najnowsze dane z polskiego sektora wytwórczego sygnalizują spowolnienie aktywności gospodarcze. Gwałtownie spada liczba zamówień, szybko rosną zapasy niesprzedanych towarów.


Wskaźnik PMI dla polskiego sektora wytwórczego w lutym spadł do 47,6 pkt. wobec 48,2 pkt. odnotowanych w styczniu. Najnowszy wynik jest więc dokładną powtórką rezultatu z grudnia 2018 r., który był najniższym odczytem tego indeksu od kwietnia 2013 roku. Wynik ten był jednocześnie gorszy od oczekiwań ekonomistów, którzy zakładali podtrzymanie odczytu ze stycznia.
Czwarty z rzędu wynik poniżej kluczowego poziomu 50 pkt., który oddziela okresy pogorszenia od poprawy warunków w sektorze, sprawia też, że obecna recesyjna passa jest już dłuższa od poprzedniej, datowanej na trzeci kwartał 2014 r. Co więcej, w ciągu ostatnich ośmiu miesięcy PMI dla polskiego przemysłu spadał siedmiokrotnie.
- Najnowszy odczyt sugeruje, że polscy producenci borykają się ze słabnącym popytem zarówno na rynku krajowym jak i eksportowym (szczególnie z Niemiec) – napisał w komentarzu do dzisiejszych danych Trevor Balchin, dyrektor IHS Markit.
Istotnie, taką opinię potwierdzają subindeksy. Po pierwsze, liczba nowych zamówień spadła po raz piąty w ciągu ostatnich sześciu miesięcy, a tempo tego spadku było najszybsze od ponad sześciu lat. Po drugie, popyt z rynków zagranicznych był słaby, a liczba zleceń eksportowych spadła siódmy miesiąc z rzędu. „Według wielu respondentów badania zapotrzebowanie na polskie produkty w Niemczech było niewielkie” – czytamy w komunikacie IHS Markit. Ponadto, jak wynika z najnowszych danych, w lutym polscy producenci ograniczali zatrudnienie oraz zakupy.
- Mimo, że produkcja znów spadła w najszybszym tempie od niemal dekady, zapasy wyrobów gotowych skumulowały się najszybciej od 20 lat, wskazując na nadwyżkę mocy przerobowych w sektorze. W związku z dalszym spadkiem nowych zamówień, producenci byli pesymistycznie nastawieni względem przyszłości. W efekcie Wskaźnik Przyszłej Produkcji zarejestrował drugi najsłabszy wynik od ponad sześciu lat – dodał Trevor Balchin.
PMI dla sektora przemysłowego to złożony wskaźnik opracowany w celu zobrazowania kondycji tej części gospodarki. Jest on kalkulowany na podstawie pięciu subindeksów: nowych zamówień, produkcji, zatrudnienia, czasu dostaw i zapasów pozycji zakupionych. Każda wartość tego wskaźnika powyżej 50 punktów oznacza ogólną poprawę warunków w badanym sektorze. Indeks PMI uważany jest za wskaźnik wyprzedzający wobec danych makroekonomicznych z realnej.
Dane o PMI potwierdzają, że polska gospodarka spowalnia, ale miara ta "zdecydowanie przesadza" z sygnalizowaniem skali tego spowolnienia - ocenia Grzegorz Ogonek, ekonomista Santander BP.
"Dwie rzeczy wymagają podkreślenia: dalsze, siódme z rzędu bolesne pogorszenie popytu z zagranicy, szczególnie z Niemiec, oraz duży przyrost zapasów, w najszybszym tempie od 20 lat, i to pomimo zgłaszanego w ankiecie PMI redukowania skali bieżącej produkcji. Spójnie z sygnałami słabnącego popytu zagranicznego, spadły wskaźniki zatrudnienia i bieżącej aktywności zakupowej przedsiębiorstw, a także wskaźnik cen własnych" - napisali w komentarzu ekonomiści Santander BP.
"To kolejne dane potwierdzające, że polska gospodarka spowalnia, ale naszym zdaniem miara PMI zdecydowanie przesadza z sygnalizowaniem skali tego spowolnienia. Wskaźniki koniunktury GUS i Komisji Europejskiej pokazują ten sam kierunek zmian nastrojów w biznesie, ale ukazują mniej dramatyczny obraz. Do tego ostatni odczyt produkcji przemysłowej wypadł całkiem dobrze i zaskoczył rynek pozytywnie. Co więcej, na ten rok zapowiedziana jest istotna stymulacja fiskalna, która powinna przeciwdziałać, do pewnego stopnia, efektowi pogorszenia popytu zagranicznego" - dodali.
Michał Żuławiński/BP



























































