Polski przemysł rozczarował w kwietniu. Indeks PMI, który ilustruje ożywienie w sektorze, spadł mocniej od oczekiwań. Wskaźnik osiągnął poziom 49,2 p. wobec 50,1 p. w ostatnim miesiącu, podczas gdy oczekiwano wyniku na wysokości 49,5 p. Był to najniższy wynik od grudnia 2011 roku.
Raport banku HSCB i Markit Economics pokazał, że w badanym okresie liczba nowych zamówień spadła najszybciej od czerwca 2009 roku, co ma związek z pogorszeniem sytuacji gospodarczej w krajach zachodnioeuropejskich. Ponadto negatywnym czynnikiem jest utrzymanie wysokiej presji kosztów, co wynika z inflacyjnych tendencji w gospodarce.
Pogorszenie koniunktury w przemyśle sugerowały ostatnie dane dotyczące produkcji, która w marcu wzrosła zaledwie o 0,7 proc. rok do roku przy oczekiwaniach na poziomie 4,7 proc. oraz dynamice na wysokości 4,6 proc. w lutym. Pogorszenie sugeruje także poziom zatrudnienia, które w marcu nieznacznie zmalało w stosunku od poprzedniego miesiąca i wyniosło 5.538,9 tys.
Prognozy mówiące o nadchodzącym spowolnieniu polskiej gospodarki powoli się materializują. Zeszłoroczny wzrost produktu krajowego brutto na poziomie 4,3 proc. jest obecnie poza zasięgiem, jednak hamowanie nie powinno być głębokie, nie mówiąc już o kryzysie.
Niepokoić natomiast może rynek pracy, gdyż mimo dynamicznego wzrostu w ostatnich latach stopa bezrobocia pozostała stosunkowo wysoka i niewiele pozwala oczekiwać, że sytuacja ulegnie zmianie. Obecnie pracy poszukuje 2.141,9 mln Polaków, a odsetek bezrobotnych wynosi 13,3 proc.
Piotr Lonczak
Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl
























































