REKLAMA

Polski przemysł hamuje

Piotr Lonczak2012-05-02 07:45
publikacja
2012-05-02 07:45
Indeks PMI dla polskiego sektora przemysłowego spadł mocniej od oczekiwań. Kwiecień przynosi zatem kolejne dane pokazujące, że gospodarka zaczyna hamować.

Polski przemysł rozczarował w kwietniu. Indeks PMI, który ilustruje ożywienie w sektorze, spadł mocniej od oczekiwań. Wskaźnik osiągnął poziom 49,2 p. wobec 50,1 p. w ostatnim miesiącu, podczas gdy oczekiwano wyniku na wysokości 49,5 p. Był to najniższy wynik od grudnia 2011 roku.

Raport banku HSCB i Markit Economics pokazał, że w badanym okresie liczba nowych zamówień spadła najszybciej od czerwca 2009 roku, co ma związek z pogorszeniem sytuacji gospodarczej w krajach zachodnioeuropejskich. Ponadto negatywnym czynnikiem jest utrzymanie wysokiej presji kosztów, co wynika z inflacyjnych tendencji w gospodarce.

Pogorszenie koniunktury w przemyśle sugerowały ostatnie dane dotyczące produkcji, która w marcu wzrosła zaledwie o 0,7 proc. rok do roku przy oczekiwaniach na poziomie 4,7 proc. oraz dynamice na wysokości 4,6 proc. w lutym. Pogorszenie sugeruje także poziom zatrudnienia, które w marcu nieznacznie zmalało w stosunku od poprzedniego miesiąca i wyniosło 5.538,9 tys.

Prognozy mówiące o nadchodzącym spowolnieniu polskiej gospodarki powoli się materializują. Zeszłoroczny wzrost produktu krajowego brutto na poziomie 4,3 proc. jest obecnie poza zasięgiem, jednak hamowanie nie powinno być głębokie, nie mówiąc już o kryzysie.

Niepokoić natomiast może rynek pracy, gdyż mimo dynamicznego wzrostu w ostatnich latach stopa bezrobocia pozostała stosunkowo wysoka i niewiele pozwala oczekiwać, że sytuacja ulegnie zmianie. Obecnie pracy poszukuje 2.141,9 mln Polaków, a odsetek bezrobotnych wynosi 13,3 proc.

Piotr Lonczak
Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl





Źródło:
Tematy

Komentarze (5)

dodaj komentarz
~Kolo_
brakuje archelogow z UJ'u... pewnie jacys sie jeszcze znajda do sprawdzenia w biznesie...
~1945
Zaczyna działać propagandowy przymus ekonomiczny. Analitycy i media mówią tylko o kryzysie i efekt skuteczny - społeczństwo wstrzymuje się z wydatkami, przedsiębiorcy z inwestycjami, kurczy się rynek, spada produkcja, spadają zyski i premie dla pracowników, a potem j przymusowe oszcędności i media wywołują kryzys. Potem sami wierzą Zaczyna działać propagandowy przymus ekonomiczny. Analitycy i media mówią tylko o kryzysie i efekt skuteczny - społeczństwo wstrzymuje się z wydatkami, przedsiębiorcy z inwestycjami, kurczy się rynek, spada produkcja, spadają zyski i premie dla pracowników, a potem j przymusowe oszcędności i media wywołują kryzys. Potem sami wierzą w to co móiwą bo również odczuwają ekonomicznie. Zyskują tylko grajacy na spadki
~lol
trochę przesada z hasłem, że 'pracy poszukuje ponad 2 mln Polaków' - mieszkam w mieście 100-200 tys mieszkańców i pod Urzędem Pracy prawie codziennie widzę kolejki. Tak samo widzę wiszące ogłoszenia "przyjmę sprzedawcę" w sklepach, kioskach; znam firmę budowlaną, która kilka miesięcy temu zrezygnowała ze zlecenia,trochę przesada z hasłem, że 'pracy poszukuje ponad 2 mln Polaków' - mieszkam w mieście 100-200 tys mieszkańców i pod Urzędem Pracy prawie codziennie widzę kolejki. Tak samo widzę wiszące ogłoszenia "przyjmę sprzedawcę" w sklepach, kioskach; znam firmę budowlaną, która kilka miesięcy temu zrezygnowała ze zlecenia, bo nie mogła znaleźć 20 osób z okolicy, które popracują jako pomoc na budowie (niewykształcona i bez doświadczenia!) oferując 2200 'na rękę'. Wiem też, że są osoby naprawdę bezrobotne, przy czym ich udział w ogóle bezrobotnych szacuję na 10-20%. Reszta to chołota, która nigdy nie pójdzie do pracy i o ile się nie rozmnożyli zbytnio to stopa bezrobocia spadnie jak wymrą. Najgorsze jest to, że dzieci tych ludzi często będą bezrobotnymi "z pokolenia na pokolenie" - bo tak żyli rodzice i było im dobrze: mieszkanie dostali, rachunków nie płacą, bo po co, kasę dostają, a jak nie to wysępią parę złotych pod sklepem albo coś ukradną przy okazji. Cały dzień wolne, telewizor się poogląda, piwko popije, a jak ktoś chce zabrać to pokrzyczy się głośniej i już, załatwione - żyć nie umierać.
~andre
no coś tam wyżebrać czy ukraść to można, najeść się można w jakimś Caritasie, itd. ale z tym niepłaceniem rachunków to jakaś ściema, bo provider odetnie w końcu prąd, gaz, ogrzewanie. a za czynsz komornik się zjawi. za komuny takie coś przechodziło, teraz i za takich kombinatorów się biorą. ale za te 2200 na rękę to nie wierzę, że no coś tam wyżebrać czy ukraść to można, najeść się można w jakimś Caritasie, itd. ale z tym niepłaceniem rachunków to jakaś ściema, bo provider odetnie w końcu prąd, gaz, ogrzewanie. a za czynsz komornik się zjawi. za komuny takie coś przechodziło, teraz i za takich kombinatorów się biorą. ale za te 2200 na rękę to nie wierzę, że nie było chętnych. generalnie praca w tym dzikim kraju jest, ale za 1200 czy nawet te 1500 to jakiś emeryt, rencista albo student może sobie popracować, młody nie zechce.
~lajen riczy
a złoty gwałtownie się umacnia to jest dopiero ekonomia!!!

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki