Od kilkunastu miesięcy trwa spór na linii Pfizer-Polska. Zamówione setki milionów szczepionek przeciw koronawirusowi okazały się niepotrzebne. Polska nie przystąpiła do unijnego porozumienia z koncernem, a ten pozwał Warszawę.


Spór z firmą farmaceutyczną Pfizer dotyczy kontraktów zobowiązujących Polskę do zakupu kolejnych partii szczepionek przeciwko COVID-19. W obliczu wielomiesięcznej nadpodaży tych preparatów, a także obciążeń dla finansów publicznych w konsekwencji rosyjskiej agresji zbrojnej na Ukrainę, Polska postanowiła renegocjować umowy zawarte na wcześniejszym etapie pandemii COVID-19. W maju Niedzielski pisał w liście do Pfizera, że "dostarczanie teraz setek milionów szczepionek jest bezcelowe".
Z końcem maja ogłoszono porozumienie pomiędzy Komisją Europejską i BioNTech/Pfizer dotyczące szczepionek przeciw COVID-19. Chodziło m.in. o możliwość zmniejszenia ich dostaw. Minister Niedzielski stwierdził wówczas, że warunki porozumienia są skandaliczne i Polska nie przystąpi do umowy.
Pfizer idzie do sądu
Pfizer złożył pozew przeciw Polsce w sądzie w Brukseli. Chodzi o 60 mln szczepionek, których Polska nie odebrała i za które nie zapłaciła mimo wiążącej nas umowy z koncernem - informuje "Dziennik Gazeta Prawna". Premier Mateusz Morawiecki pisał wiosną 2022 roku do szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, że nie będziemy odbierać preparatów Pfizera i jako bezpośrednią przyczynę podał siłę wyższą, czyli wojnę w Ukrainie.
W kwietniu 2022 rząd ogłosił, że zrywa kontrakt z gigantem farmaceutycznym ze względu na koszty, jakie ponosi w związku z inwazją Rosji. Z jednej strony dlatego, że przyjęcie uchodźców, w tym pomoc medyczna, mocno obciąża polski budżet, z drugiej strony była to nieprzewidziana okoliczność. Już wtedy alarmowano, że brak zmian w kontraktach z Pfizerem będzie kosztował polskich podatników 6 mld zł.
Jak mówi prof. Michał Romanowski, cytowany przez "Dziennik Gazeta Prawna", Warszawa będzie musiała jednoznacznie udowodnić, że atak Rosji na Ukrainę miał związek przyczynowo-skutkowy z niemożliwością wypełnienia kontraktu szczepionkowego.
Równo trzy lata temu rynki oszalały przez szczepionkę na COVID-19. Teraz ich producenci notują straty
Równo trzy lata temu na rynkach pojawiła się informacja, że Pfizer ma szczepionkę przeciwko COVID-19. Indeksy giełdowe na wieść, że pandemia może zostać szybko zakończona, rozpoczęły rajd, który trwał przez rok. Miliardy dolarów zarobione na szczepionkach to już wspomnienie, co pokazują ostanie wyniki kwartalne.
Pozew problemem nowego rządu, Pfizer nabiera wody w usta
Pozew to także kolejne zmartwienie nowego rządu. Trzeba będzie znaleźć środki na zapłacenie Pfizerowi w razie przegranej czy też w rezultacie ugody. Do końca 2023 r. ponad 5 mld zł było zamrożonych na funduszu covidowym, ale w 2024 r. już ich nie będzie, bo zostały przeznaczone przez rząd Mateusza Morawieckiego na świadczenia.
"Nie możemy komentować toczącego się postępowania. Kontynuujemy współpracę z Komisją Europejską i rządami, aby znaleźć pragmatyczne rozwiązania służące zaspokajaniu zmieniających się potrzeb związanych z pandemią" - mówi Karolina Nowaczyk-Tomasik z Pfizera.
Co ciekawe, Pfizer to jedyna firma, która oferowała szczepionki, z którą nie udało się osiągnąć porozumienia. Moderna zgodziła się anulować 60 proc. zaplanowanych dostaw. Porozumienie osiągnięto także z Johnson and Johnson.
Minister zdrowia Katarzyna Sójka komentuje pozew Pfizera
Minister zdrowia Katarzyna Sójka zapytana została w TVN 24 czy jest szansa na porozumienie, które doprowadzi, że nie będzie procesu w tej sprawie, czy też proces ten jest nieunikniony.
"Ten proces jakby jest aktualny. (...) To są procesy, które będą realizowane na arenie międzynarodowej. Natomiast tutaj mamy światełko" - odpowiedziała minister. "Nie jesteśmy przede wszystkim sami w tym temacie, bo jest więcej krajów w Unii Europejskiej, które mają podobny problem" - wskazała.
"Jest pewne światełko, które będzie mówić, o tym że mamy szansę na to, by w dobry sposób zakończyć ten proces. Jest to trudna sprawa oczywiście i nie dotyczy tylko Polski - jest więcej krajów" - powtórzyła Sójka.
Odnosząc się do stwierdzenia prowadzącego rozmowę dziennikarza: "Rozumiem, że jest raczej nadzieja, że zapłacimy mniej, a nie że nie zapłacimy ani grosza" minister zdrowia powiedziała: "Raczej jest nadzieja, że żądania Pfizera w takiej formie nie zostaną zrealizowane. Taką mam nadzieję". (PAP)
MZ: ponad roczne negocjacje nic nie dały
Rzecznik ministerstwa zdrowia Iwona Kania wskazała, że sytuacja, w której znalazła się Polska, została szczegółowo przedstawiona Komisji Europejskiej, która zawierała w imieniu państw członkowskich umowy na zakup szczepionki przeciw COVID-19, i producentom szczepionek, w tym firmą Pfizer. Kontrakt z Pfizer dotyczy największej liczby szczepionek i najwyższej kwoty zapłaty za nie.
"W pierwszej kolejności podjęliśmy próby kompromisowego rozwiązania zaistniałej sytuacji z przedstawicielami koncernu Pfizer - na forum unijnym, bilateralnie i w tym poprzez zaangażowanie przedstawicieli Komisji Europejskiej w rozmowy z Pfizer” - przekazała Kania.
"Przedstawiciele Pfizer - mimo wielokrotnych deklaracji, że są gotowi do dialogu z Polską i rozumieją sytuację, w której polski rząd koncentruje wysiłki na rzecz pomocy krajowi ogarniętemu wojną - nie przedstawili faktycznych rozwiązań tej nadzwyczajnej sytuacji” - dodała.
Trwające ponad rok negocjacje, jak przekazała, nie doprowadziły do polubownego rozwiązania tej sprawy i firma Pfizer skierowała ją na ścieżkę sądową. „Wstępna rozprawa sądowa odbędzie się 6.12.2023 r.” - podała.
JM



























































