Wiele wskaźników koniunktury pokazuje, że przedstawiciele firm są coraz bardziej pesymistyczni. Jest to ciekawe zjawisko, ponieważ tego pesymizmu nie potwierdzają twarde dane. Jakby jakaś chmura obaw rozprzestrzeniała się po firmach, bez wywoływania ani deszczu, ani burzy. Lub plotka bez potwierdzenia.
Pisałem wielokrotnie o indeksie PMI dla polskiego przetwórstwa, który jest na recesyjnych poziomach (badanie ankietowe wśród menedżerów zamówień). Niedawno bardzo słabe odczyty wyników swoich badań ankietowych pokazał NBP – wyszło z nich, że choć ankietowani oceniają bieżącą sytuację firm jako stabilną, to znacząco zwiększyli obawy o przyszłość i zredukowali skłonność do inwestowania.
Dziś pokazuję jeszcze inny wskaźnik koniunktury, bardzo niszowy, ale ciekawy, bo bardzo mocno skorelowany w przeszłości z PKB – indeks koniunktury na rynku badań rynkowych i reklamy (konstruowany przez GUS, wśród innych analogicznych wskaźników branżowych). Jak widać na wykresie poniżej, wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury na tym rynku bardzo mocno się obniżył w pierwszym kwartale. W przeszłości takie zmiany zawsze wyprzedzały istotne zmiany koniunktury w całej gospodarce. Na wykrsie pokazuję tylko fragment danych od 2010 r., ale właściwości wyprzedzające wobec koniunktury wskaźnik miał również wcześniej. Co ciekawe, wskaźnik ten jest równie wysoko skorelowany z PKB co produkcja przemysłowa, uznawana przez ekonomistów za jeden z najważniejszych wskaźników służących do tzw. nowcastingu (szacowania bieżących zmian PKB, zanim pojawią się odczyty PKB).


Najbardziej intrygujące w tym jest to, że wskaźnik koniunktury dla rynku reklamy spadł pomimo wzrostu wydatków na reklamę. Z danych Instytutu Monitorowania Mediów wynika, że np. w lutym wydatki najważniejszych branż na reklamę wzrosły o ponad 10 proc. rok do roku. Podobne zjawisko występuje w przetwórstwie – indeks koniunktury PMI spada, a produkcja przyspiesza.
Skąd ten pesymizm sprzeczny z twardymi danymi? Są m.in. trzy możliwości. Pierwsza jest taka, że firmy dostają negatywne sygnały od partnerów handlowych, ale te sygnały nie przekładają się na realne zamówienia – po rynku rozchodzi się pesymizm, prawdopodobnie wywoływany u źródła gorszą sytuacją światowej gospodarki. Druga możliwość jest taka, że coraz większa część dochodu krajowego jest przeznaczana na wynagrodzenia, a coraz mniejsza na zyski firm i to znajduje swoje odzwierciedlenie w rozjeździe nastrojów firm i twardych danych z gospodarki. Wreszcie trzecia możliwość jest taka, że twarde dane napływające co miesiąc z gospodarki nie wychwytują jakichś negatywnych zmian w popycie. Ogromna część aktywności gospodarczej jest przecież niewidoczna w comiesięcznych danych. W takiej sytuacji okazałoby się, że w złej plotce rozchodzącej się po rynkach jest jednak ziarno prawdy.
Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.
Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.




























































