Niestety politykom wcześniej zabrakło odwagi, aby jednoznacznie i twardo egzekwować warunki Traktatu z Maastricht. Dziś kraje strefy euro, a przede wszystkim ich podatnicy, zapłacą za tolerowanie nieodpowiedzialnych decyzji rządów południa Europy.
Motywacja do zmiany z uwagi na rozmiary problemu jest co prawda bardzo wysoka, ale sama zgoda do poniesienia kosztów restrukturyzacji długów nie rozwiąże problemu greckiego wirusa, którego obecność można stwierdzić nie tylko w tym kraju. Kryzys fiskalny, kryzys nadmiernego zadłużenia państw jest nie tylko efektem życia ponad stan, ale również brakiem stosowania zdrowych zasad oceny ryzyka przez banki, instrumentalnego traktowania polityki gospodarczej przez polityków, czy też prostej utraty konkurencyjności przez poszczególne gospodarki.
Sarkozy dotknął istoty problemu
Dziś Prezydent Francji mówiący, że chciałby, aby jego kraj był jak Niemcy, dotknął być może nieświadomie istoty problemu. Nie da się rozwijać gospodarki bez zdrowych mechanizmów i relacji pomiędzy gospodarką, bankami i sektorem państwowym. Konieczny jest powrót do źródeł równowagi gospodarki, udzielania kredytów z odpowiednim zabezpieczeniem i udziałem własnym, przejrzystego prawa i zachowaniu równych praw, itd. Oczywiście Niemcy mają też swoje problemy, ale ich konserwatyzm i jednocześnie konsekwencja w podejmowaniu decyzji ekonomicznych w obecnych warunkach okazuje się jednym z niewielu sposobów na dobrobyt.
Polska do strefy euro. Chorej czy zdrowej?
Kraje aspirujące, szukające ścieżek na skróty, zostały ukarane za brak inwestycji w wiedzę i bazę kapitałową, brak poszukiwania innych form konkurencyjności niż tylko proste koszty pracy. To wiele mówiąca nauka dla kraju takiego jak Polska, który ciągle też pozostaje krajem aspirującym, zainteresowanym szybkim rozwojem, rozdartym pomiędzy inwestycjami i konsumpcją. Póki co nie tak socjalnym jak Grecja, ale z dużym potencjalnie problemem fiskalnym po stronie ubezpieczeń społecznych. Decyzje, które będzie podejmować nowy rząd, powinny brać pod uwagę wnioski wynikające z zamieszania w strefie euro. Sęk w tym jednak, że Polska docelowo do tej strefy euro przystąpić powinna. Pytanie, czy to już będzie strefa zdrowa, czy też ciągle narażona na grecki wirus.
Co umiarkowanie optymistyczne, jedynym pocieszeniem jest to, że wdrażane rozwiązania mają coraz bardziej charakter całościowy. Szkoda tylko, że tak długo trzeba było na nie czekać.























































