Jordańskie siły bezpieczeństwa aresztowały w poniedziałek nad ranem trzech sprawców piątkowego ataku na kościół w prowincji Karak na zachodzie kraju, w którym zginęło dziewięć osób – podała państwowa telewizja Al-Mamlaka, powołując się na policję.


Jordański Dyrektoriat Bezpieczeństwa Publicznego przekazał, że poszukiwani od trzech dni mężczyźni ukrywali się w opuszczonym domu. Zatrzymani zignorowali wezwanie do poddania się, stawiali zbrojny opór i w trakcie operacji odnieśli obrażenia. Żaden funkcjonariusz jednostek specjalnych nie ucierpiał – zaznaczono. Służby zabezpieczyły na miejscu broń palną oraz amunicję.
Jak przekazano w komunikacie, ujęci zamachowcy to grupa, która „odstąpiła od religii, obyczajów i moralności”, dlatego „spotkała się ze sprawiedliwym losem z rąk sił bezpieczeństwa”.
Do ataku terrorystycznego doszło 23 października podczas nabożeństwa żałobnego w wiosce Hamud w prowincji Karak na zachodzie Jordanii. Uzbrojeni w broń maszynową napastnicy otworzyli ogień do chrześcijańskich wiernych. Po tym zdarzeniu król Abdullah II zapowiedział zdecydowany odwet państwa za „haniebny akt terroru” i nakazał, by władze zareagowały stanowczo i „uderzyły żelazną pięścią w charydżytów i każdego, kto ośmieli się naruszać jedność Jordańczyków”.
Jordańska prowincja Karak przez dziesięciolecia uchodziła za wzór pokojowego współistnienia religijnego, dlatego analitycy wskazują, że celem zbrodni było wywołanie głębokich podziałów. (PAP)

krp/ sp/



























































