Wrak Titanica na wyciągnięcie płetwy. Nietypowe nurkowanie w cenie mieszkania

Jeśli z zapartym tchem czytałeś pamiętniki ocalałych z Titanica, znasz minuta po minucie przebieg jednej z największych tragedii morskich, wzruszasz się na piosence Celine Dion (choć ten warunek jest opcjonalny), to zapewne zainteresuje cię wiadomość, że ruszyły komercyjne wycieczki do wraku tego niezatapialnego statku. Trzeba tylko sprzedać mieszkanie. 

RMS Titanic podczas swojego dziewiczego rejsu na trasie Southamption — Cherbourg — Queenstown — Nowy Jork w nocy z 14 na 15 kwietnia 1912 roku zderzył się z górą lodową i zatonął, stając się podwodną mogiłą dla 1500 pasażerów.

Pocztówka przedstawiająca tragedię Titanica autorstwa niemieckiego artysty Willy'ego Stoewera
Pocztówka przedstawiająca tragedię Titanica autorstwa niemieckiego artysty Willy'ego Stoewera (fot. Willy Stoewer/ credit image: © Wikipedia Commons Public Domain / ZUMA Press)

Historia statku linii White Star, który miał najszybciej pokonać Atlantyk, stała się inspiracją nie tylko do zmiany prawa morskiego, ale do dziś rozpala umysły artystów. Nic dziwnego. W końcu katastrofa niezatapialnego liniowca przez historyków jest oceniania jak "początek końca Belle Époque". 

Wrak Titanica spoczywa na głębokości około 3800 metrów. Od lądu - Nowej Funlandii - jest oddalony 600 km (370 mil) na południowy wschód. Liniowiec znajduje się w dwóch głównych kawałkach, które leżą w odległości 600 metrów. Dziób znajduje się w miarę dobrym stanie, natomiast kawałki śródokręcia i rufa leżą porozrzucane i stopniowo znikają (czy to z powodu działania żywiołu, czy rozkradzione). Szczątki znajdują się bowiem na wodach międzynarodowych, a więc żaden kraj nie może go uznać za własność. 

Wrak Titanica odkryto dopiero w 1985 roku

Trudności w poszukiwaniu liniowca White Star polegały na tym, że nadany z niego sygnał SOS w noc tragedii zawierał... błędną lokalizację. Szukanie wraku na dnie oceanu można więc porównać do szukania igły w stogu siana. 

Takie szczęście sprzyjało francusko-amerykańskiej ekspedycji pod wodzą dr. Roberta Ballarda. W nocy 1 września 1985 roku natrafili oni na ślady tego legendarnego statku. Stało się to możliwe m.in. dzięki zastosowaniu robota głębinowego Argo, który holowano za statkiem ekspedycyjnym Knorr. Przesyłał on, dzięki kamerze i sonarowi, obraz dna morskiego. 

Pierwszym fragmentem, na jaki natrafiono, był element koła parowego. 

By zobaczyć go z bliska, nie wystarczy zwykły skafander nurka. Na taką głębokość trzeba schodzić w batyskafach (miniłodziach podwodnych). Dlatego też cierpiący na klaustrofobię powinni sobie podarować taką wycieczkę. Chętni na eskapadę mają poważniejszy problem - fundusze.

Koszt takiej wycieczki zaczyna się od 110 tys. dolarów (około 370 tys. zł). To mniej więcej tyle samo, po uwzględnieniu inflacji oczywiście, ile kosztował w 1912 roku bilet na dziewiczy rejs Titanica w pierwszej klasie (wówczas trzeba było wydać 4350 dolarów). Warto więc się dwa razy zastanowić, czy pójść na dno, czy kupić mieszkanie. Jednak z pasją się niekiedy nie dyskutuje. 

Warunki, by móc pomarzyć o wycieczce do Titanica

Oprócz zasobnego portfela trzeba:

  • mieć skończone 18 lat,
  • mieć ważny paszport,
  • przejść jednodniowe szkolenie,
  • cechować się "równowagą i sprawnością".

Co fani podmorskich głębin i Titanica dostają w zamian? Wyprawa, zaczynająca się w porcie St. John's w Nowej Funlandii w Kanadzie, trwa od 8 do 14 dni. W cenie oczywiście jest nocleg, posiłki, sprzęt wraz z ubraniem i odpowiednie szkolenie. Rejs na miejsce katastrofy trwa dwa dni. Inni, by skrócić czas, oferują przelot do statku wspierającego. 

Kadr z filmu Davida Camerona "Głosy z głębi" ["Ghost in the Abyss"], przedstawiający wnętrze salonu w Titanicu
Kadr z filmu Davida Camerona "Głosy z głębi" ["Ghost in the Abyss"], przedstawiający wnętrze salonu w Titanicu (fot. ©2003 Topham Picturepoint / TopFoto )

Od 4 do mniej więcej 10 dnia rejsu przewidziano nurkowanie. Organizatorzy gwarantują przynajmniej jedno nurkowanie. Na pokład batyskafu wchodzi średnio do 5 osób. Pod wodą śmiałkowie zobaczą mostek kapitański, słynne schody (niestety dla żeńskiej części wycieczki nie będzie na nich czekał Jack) oraz pokład statku. Niektóre biura oferują dodatkową atrakcję w postaci poszukiwania skarbów za pomocą sonarów 3D i 2D. Cała operacja trwa od 3 do 7 godzin, z czego schodzenia na około 4 km w głąb oceanu trwa 1 godzinę

To na pewno luksusowy sposób na spędzenie urlopu. Do tej pory bowiem wrak widziało 200 osób (a więc niemal połowę mniej niż np. tegorocznych wspinaczy na Mount Everest). Dodatkowo zgodnie z szacunkami naukowców wrak zniknie do 2030 roku. 

Ciekawostki dotyczące titanicowych przesądów:

  • Titanic jest sukcesywnie rozkradany przez poszukiwaczy skarbów (do dziś nie znaleziono części diamentów, które miały być zabrane na pokład). Zresztą mowa nie tylko o kosztownościach — osiem telegramów nadanych ze statku (cena: 86,5 tys. dolarów), menu z restauracji (cena: 100 tys. dolarów), koc z łodzi ratunkowej (cena: 8,5 tys. dolarów), słowem wszystko, co pochodzi z liniowca, na aukcjach osiąga niebotyczne kwoty. Starano się ukrócić ten proceder poprzez wpisanie Titanica na światową listę UNESCO w 2012 roku.  Pomogło, ale tylko odrobinę. Nie ma bowiem narzędzi prawnych, które zapobiegłyby grabieży. Był to też jeden z powodów zaprzestania komercyjnych ekspedycji
  • najsłynniejsze rzeczy, które znajdowały się na dnie podczas odkrycia wraku, ale obecnie ich nie ma, to: dzwoneczek na maszcie, fragment schodów i bocianie gniazdo,
  • rekordowa pamiątka to skrzypce Wallace'a Hartleya, ze słynnej orkiestry, która grała do końca, sprzedano za 1,5 mln dolarów,
  • statki przepływające nad wrakiem zwalniają, a pasażerowie mają czas wznieść toast "za poległych", po którym wrzucano butelki do wody. Teraz wokół wraku kłębią się stosy śmieci.

aw

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne