Nowe "Diablo" wkurzyło graczy. Kolejnych kilka słów o pazerności producentów gier

Zepsute nadzieje, fala rozgoryczenia, a nawet internetowe petycje. Tak może skończyć się źle obrana taktyka w branży gier komputerowych. Szczególnie, jeśli błędna decyzja dotyczy tak legendarnej marki, jak Diablo od Blizzarda.

Rynek się zmienia – co producenci gier nieustannie nam udowadniają, ale sami chyba zapominają, że i gracze mają więcej okazji do okazania sprzeciwu niż kiedyś. Historia do (nieplanowanego) tekstu rocznicowego po „Pazerność producentów gier zaczyna zbierać żniwo. Skutków boi się nawet giełda” napisała się sama. Takiej reakcji graczy nie widzieliśmy od pamiętnej premiery „Star Wars: Battlefront II” od Electronic Arts, gdzie mikrotransakcje psuły cały balans i przyjemność rozgrywki. Teraz na świecznik, a właściwie piekielny rożen, trafiło Activision Blizzard, które trafiło zapowiedziami gier z ceremonii otwarcia tegorocznej edycji Blizzconu jak kulą w płot.

Zrzut ekranu z nadchodzącego "Diablo Immortal"
Zrzut ekranu z nadchodzącego "Diablo Immortal" (fot. Blizzard / )

Nowe „Diablo” nie do końca takie, jak oczekiwano

Gra „Diablo” to legenda komputerowej rozgrywki i do dziś budzi wiele emocji wśród fanów. Kojarzy je nawet starsze pokolenie, przynajmniej z tego, że zakazywało w nią grać swoim dzieciom. Wielbiciele serii od lat czuli się porzuceni przez Blizzarda – Diablo III miało premierę w 2012 roku (komputery PC) i od tamtej pory poza wydaniem większego dodatku „Reaper of Souls” nie mogli liczyć na zbyt wiele. Ostatnią modyfikacją było płatne DLC dodające do rozgrywki klasę postaci znaną z uwielbianego „Diablo II” – nekromantę.

Co prawda 1 listopada wydano „Diablo III” na nową platformę – Nintendo Switch, ale to nie nowy content, na który tak liczono. Niespodziewane „wybawienie” pojawiło się w piątek podczas ceremonii otwarcia targów BlizzCon – corocznego wydarzenia Blizzarda, na którym prezentowane są nowe gry spod szyldu „Zamieci”. Nagle na scenie pojawił się trailer „Diablo: Immortal”. Nowej gry z uniwersum, której historia toczy się tuż po ostatnich wydarzeniach z „Diablo II”. Gracze zamiast skakać pod sufit, nie kryli rozczarowania – tytuł okazał się internetową grą mobilną.

Społeczność „Diablo” dała ujście swojemu poirytowaniu już podczas prezentacji gry. Standardowo po przekazaniu informacji na scenie rozpoczęła się sesja Q&A, w której na pytania z hali odpowiadał przedstawiciel Blizzarda. Jedna z osób zapytała wprost: „Czy to swego rodzaju kawał primaaprilisowy?”. Niefortunna była też reakcja ze sceny po kolejnych pytaniach: „Nie macie smartfonów?”.

Na prawdziwą lawinę nie trzeba było długo czekać. Puste kolejki do stanowisk prezentujących rozgrywkę na samym wydarzeniu, miażdżąca przewaga negatywnych reakcji pod oficjalnym trailerem gry na koncie Blizzarda w serwisie YouTube i na koniec liczne wątki w mediach i na forach społecznościowych. PR-owo Blizzard również utonął. Kiedy liczba „łapek w dół” zaczęła być kilkadziesiąt razy większa od „łapek w górę”, przedstawiciele „Zamieci” zaczęli kasować niewygodne komentarze i reakcje (i to kilkukrotnie). To tylko dolało oliwy do ognia. Teraz listing komentarzy pod filmem z rozgrywki usłany jest hasłami „Hej Blizzard, to też usuń” w językach z całego świata.

Nie brakło także zarzutów o to, że „Diablo Immortal” jest tylko nakładką graficzną na inną grę mobilną „Crusaders of Light” wyprodukowaną przez Netease Games. Tak, to studio, które brało udział w tworzeniu mobilnego „Diablo”. I kolejny argument prelegentów, że to gra, nad którą pracowali od lat, wziął w łeb.

Monetyzacja, monetyzacja, monetyzacja

Choć na forach i mediach społecznościowych dyskusja wciąż trwa i nietrudno znaleźć przykłady przesady w reakcjach graczy, to sposób w jaki zapowiedziano grową nowość nie był zbyt zgrabny. Przede wszystkim gracze liczyli na smakowite kąski po licznych plotkach i zapowiedziach z ostatnich miesięcy: otwarcie nowych rekrutacji na projekty związane z marką czy doniesienia o tworzeniu zremasterowanej wersji poprzedniej odsłony części. Niestety gracze nie otrzymali ani jednej obietnicy, że wkrótce dowiedzą się czegoś więcej. Główną atrakcją miała być mobilna odsłona gry (dla sali pełnej „PC-towców”), która, nie da się ukryć, nastawiona będzie na monetyzację usługi i raczej skierowana na rynek azjatycki, bo to tam gry mobilne cieszą się największą popularnością. W Europie i Stanach Zjednoczonych nie jest to tak duży segment rynku, a na pewno niełatwy. W ujęciu globalnym pieniądze jednak powinny się zgodzić – gry mobilne to ponad połowa przychodów całego rynku.

– Kiedyś faktycznie inwestowaliśmy w to przez kilka lat. Siłą rzeczy nie było to dla nas jednak rentowne. Nasze gry na smartfony nie zwracały się jakoś specjalnie, bo rynek mobilny jest jeszcze bardziej konkurencyjny. Nie wiem, jakie są statystyki, ale obstawiam, że na jeden projekt, który odnosi tam sukces, przypada ok. 100, które przepadają – mówił o rynku gier mobilnych Paweł Marchewka, prezes Techlandu w wywiadzie dla Bankier.pl „Techland wierzy w rozwój bez giełdy. "To branża mocno uzależniona od szczęścia".

Mobilna gra z mikropłatnościami to oczywiście nie pierwsze przejawy „usługowiania” gier wydawanych przez firmę. Popularny „hero shooter” Overwatch czerpie duże przychody ze sprzedaży lootboksów. Generalnie praktyka ta nie jest pochwalana w Unii Europejskiej i w Belgii nałożono już zakaz na takie rozwiązania. Co zabawne, jeszcze rok temu Blizzard oficjalnie naśmiewał się z płatnych skrzynek u Electronic Arts w ostatnim „Battlefroncie” (oczywiście tam miało to znacznie gorszy wpływ na rozgrywkę niż w „Overwatchu”).

Od biznesowego punktu widzenia, wydanie gry mobilnej przez Blizzarda trudno jednak zaliczyć do złych decyzji. Tego segmentu wciąż firma nie miała zagospodarowanego i pomimo złości graczy i tego, jak to zostało zapowiedziane, to może być sukces.

Druga strona medalu: „Warcraft III: Reforged”

To co jednak mnie osobiście bardziej zniesmaczyło po BlizzConowej prezentacji to druga zapowiedź, a właściwie sposób sprzedaży kolejnego remastera Blizzarda. Fani w końcu dostali pokaz odświeżonej wersji RTS-owego klasyka – gry „Warcraft III” (wcześniej już zapowiedziano i wydano remaster „Starcrafta”). Abstrahując od tego, czy Blizzard stanął w tym względzie na wysokości technologicznych możliwości, zagranie z preorderami uważam za niesmaczne.

Grę w przedsprzedaży można kupić już teraz, a jej premiera została zapowiedziana na przyszły rok – bez bliższego terminu. W aplikacji Battle.net zaznaczono, że odbędzie się ona najpóźniej 31 grudnia 2019 roku.

Oczywiście preorder uznawany jest za „zawsze-zły-pomysł”, bo nigdy nie wiadomo, czy nie kupuje się kota w worku. Choć po Blizzardzie o złą jakość produktu końcowego raczej martwić się nie trzeba, to już tak długi termin, nomen omen, darmowego finansowania produkcji jest dla takiego giganta w złym tonie. Owszem, gra może ostatecznie się ukazać za 3 miesiące, ale nikt tego nie wie. Stąd taka inwestycja wydaje się zła z czysto ekonomicznego punktu widzenia – zamrażamy pieniądze, z którymi moglibyśmy coś przez ten czas, załóżmy rok, zrobić. Trochę to zaczyna przypominać wewnętrzną kampanię crowdfundingową – co przystoi startupom, niekoniecznie gigantom, do których Activision Blizzard niewątpliwie się zalicza.

Spółka jest piątą pod względem przychodów z dystrybucji gier firmą na świecie – i pierwszą na liście, która zajmuje się wyłącznie tym segmentem rozrywki. Co roku notuje rekordowe wyniki finansowe – za 2017 rok wypracowała nieco ponad 7 mld dol. amerykańskich przychodu. Przypomnijmy, że ten rok też powinien należeć do udanych. Najnowsza odsłona serii „Call of Duty” biła rekordy sprzedażowe już w pierwsze dni od premiery.

"Diablo Immortal" - trailer filmowy

Główna ofensywa w internecie dotyczy jednak „Diablo Immortal”. Złość graczy zaczęła przybierać już naprawdę spektakularne formy. Jak choćby internetowa petycja, w której podpisujący się wnoszą o zaniechanie wydania „Diablo Immortal”. Odnośniki do niej pojawiły się nawet na oficjalnym forum Blizzarda (oczywiście już usunięte). Patrząc na obrót sprawy, pomimo rozgoryczenia fanów i kiepskich zagrywek producenta, obu stronom tego sporu przydałby się kubeł zimnej wody, żeby ugasić tę piekielną pożogę na głowach.

Mateusz Gawin

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 1 _justus

Co tam panie moderatorze? Prawda kole w oczy?

! Odpowiedz
0 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
0 13 januszbizensu

Kiedyś to była innowacyjna firma i przodowała na rynku online jako jedna z pierwszy zrobiłą zamknięte serwery połączone dla wszystkich swoich gier. Dzisiaj robią tandete dla ludu i podążają za trednami zamiast je dyktować.

! Odpowiedz
60 21 glos_rozsadku

To jest gra satanistyczna.

! Odpowiedz
9 34 nostromo25

Zamknij oczy bo ci rogi wyrosna.

! Odpowiedz
10 10 xiven

i dobrze!

w życiu bym do rąk nie wziął gry katolickiej...

! Odpowiedz
11 45 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
3 64 ertyy

Nie mam nic przeciwko odcinaniu kuponów przez producentów gier od istniejących hitów. Nawet nie mam nic przeciwko sprzedawaniu tego samego, z nową grafiką - za rozsądną cenę.

Błąd Blizzarda polegał na zrobieniu zbyt dużego szumu koło nowej produkcji i cokolwiek by pokazali mniejszego/innego niż diablo 4 byłoby to rozczarowaniem. A już pokazanie gierki mobilnej, fanom pc/konsol było jak policzek w twarz.

Z tego pata Blizzard ma jedno łatwe(?) wyjście - ogłoszenie o diablo 4. To na razie nie musi być wielki projekt, ale coś powinno się oficjalnie zacząć dziać, tak aby za 3-4 lata gra była gotowa.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 56 specjalnie_zarejstrowany1

Blizzard to juz nie jest ta sama firma co 20 lat temu. Padli ofiara wlasnego sukcesu. To juz nie jest prezne studio z tytanowa baza fanow tylko publicznie notowana spolka akcyjna. Ludzie ktorzy byli odpowiedzialni za sukces Diablo 1 i 2 juz dawno tam nie pracuja.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Porównaj oferty

Sprawdź, które banki pożyczą pieniądze na najlepszych warunkach, i ile wyniesie miesięczna rata kredytu.

Znajdź najbardziej zyskowną lokatę bankową. Określ najważniejsze cechy, a wyszukiwarka wybierze najlepsze oferty.