Swoją pierwszą sesję na nowojorskiej giełdzie akcje Spotify rozpoczęły 26% powyżej ceny referencyjnej. To nie był zwykły debiut (IPO), lecz tzw. bezpośredni listing już istniejących akcji.
Handel akcjami Spotify Technology ruszył kilkanaście minut przed 19:00 czasu polskiego - a więc ponad trzy godziny po rozpoczęciu wtorkowej sesji na New York Stock Exchange. W pierwszej transakcji za akcje Spotify zapłacono 165,90 dolarów, czyli o 25,7% powyżej ceny odniesienia ustalonej na 132 USD. Na godzinę przed zamknięciem sesji walorami szwedzkiej spółki handlowano po kursie 150 USD - a więc wciąż o 13% powyżej kursu odniesienia.
ReklamaZobacz także
Giełdowy debiut przykuł uwagę mediów nie tylko ze względu na rozpoznawalność marki (serwis ma blisko 160 mln użytkowników) i nie tylko z faktu, że na rynku pojawiły się walory kolejnego "jednorożca" (tak w Ameryce nazywają nienotowane publicznie spółki technologiczne o wartości rynkowej przekraczającej miliard dolarów). Debiut Spotify był bowiem bardzo nietypowy.
To nie było tradycyjne IPO (ang. initial public offering - pierwsza publiczna oferta akcji), bo Spotify nie pozyskiwało nowego kapitału i nie emitowało nowych akcji. Nie było budowy klasycznej księgi popytu i ustalania ceny emisyjnej. Nie było tradycyjnego bicia w dzwon i fety na otwarciu sesji. Zamiast tego do obrotu trafiły prawie wszystkie wyemitowane akcje spółki. Nie było też znanych z klasycznych IPO tzw. lock-upów, czyli klauzul zabraniających przez jakiś czas sprzedaży akcji przez głównych akcjonariuszy.
Spotify weszło na Wall Street nijako tylnymi drzwiami, poprzez procedurę zwaną Direct Listing Process (DLP, w wolnym tłumaczeniu: bezpośrednie dopuszczenie do notowań). To tańsza, lecz mało popularna opcja wejścia na giełdowy parkiet w Stanach Zjednoczonych. Spółka musi tylko złożyć wymagane dokumenty u nadzorcy giełdowego i uzgodnić warunki dopuszczenia do notowań z wybraną giełdą. To także procedura dość ryzykowna, bo nie sposób przewidzieć, ile akcji pierwszego dnia notowań trafi na rynek. Istnieje zatem ryzyko nieprzewidywanych zmian cen świeżo notowanego waloru.
Jednakże w przypadku Spotify wszystko odbyło się bezproblemowo. Przy bieżącym kursie szwedzka spółka streamingowa została wyceniona na ok. 26,7 mld dolarów. To sporo jak na firmę, która nie osiągnęła rentowności. Przez ostatnie dwa lata Spotify wygenerowało blisko miliard dolarów straty netto. I nie wiadomo, czy kiedykolwiek wypracuje zyski.
To jednak nie przeszkadzało inwestorom jeszcze przed giełdowym debiutem wyceniać spółkę na ok. 19 mld dolarów (taką wycenę implikowały prywatne emisje akcji z lutego 2018 roku).
W 2017 roku szwedzka spółka zaraportowała 4,6 mld USD przychodów, a więc o 40% więcej niż przed rokiem. Strata netto wzrosła jednak do niemal 1,4 mld USD wobec 596 mln USD straty rok wcześniej. Spotify deklarowała 159 mln użytkowników aktywnych przynajmniej raz w miesiącu. Z tego 71 mln stanowili tzw. użytkownicy premium, czyli osoby płacące za możliwość słuchania muzyki za pośrednictwem serwisu Spotify.
Krzysztof Kolany























































