Nie tęsknimy za „maluchem”

Równo 17 lat temu, 22 września 2000 roku, z taśmy produkcyjnej zjechał ostatni fiat 126p, potocznie zwany „maluchem”.  Pojazd ten doczekał się także innych, mniej przyjemnych określeń. Ale gdy uruchamiano jego produkcję, dla wielu był obiektem marzeń.

(fot. Jacek Lagowski / FORUM)

Dziś trudno uwierzyć, jak pojazd dysponujący silnikiem o pojemności 650 cm3 (i mocą 24 KM) z trudem rozpędzający się do 100 km/h, mógł być obiektem marzeń. A jednak! Być może dlatego, że było to pierwsze „auto dla Kowalskiego”. Taki volkswagen, tylko 40 lat później.

Pierwsze „maluchy” wyprodukowane w roku 1973 kosztowały 69 tysięcy ówczesnych złotych. Była to cena oficjalna, która przysługiwała jedynie posiadaczom specjalnych talonów reglamentowane przez partyjną nomenklaturę. Cena na rynku była niemal dwukrotnie wyższa.

Co ciekawe, za czasów Gierka nominalny poziom płac był zbliżony do obecnego. Rzecz jasna to czysto przypadkowo zbieżność liczb. Bo siła nabywcza obecnych wynagrodzeń jest kilkukrotnie wyższa od tego, co oferowała socjalistyczna gospodarka Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Niemniej jednak nominalna zbieżność płac kusi do porównań.

Według Głównego Urzędu Statystycznego przeciętne miesięczne wynagrodzenie w roku 1973 wynosił 2798 zł. Ale w roku 1977 było to już 4596 zł W tym właśnie roku wprowadzono tzw. ceny eksportowe, w ramach których „maluch” kosztował 120 tys. zł, a chętnych i tak było więcej niż możliwości produkcyjne fabryk.

Oznaczało to, że w pierwszym roku produkcji oficjalna cena fiata 126p stanowiła równowartość prawie 25 średnich miesięcznych pensji. W roku 1977 cena eksportowa była równa przeszło 26 miesięcznym wynagrodzeniom.

Wygląda na to, że ówczesna cena „malucha” była wręcz horrendalnie wysoka w stosunku do zarobków „zwykłych Kowalskich”. Według najnowszych danych GUS w sierpniu przeciętne wynagrodzenie brutto w dużych firmach niefinansowych (tj. zatrudniających ponad 9 osób) wyniosło 4492,63 zł, czyli ok. 3197 zł netto (w PRL nie było płac brutto i netto – podatki odprowadzał państwowy zakład pracy od całego funduszy płac).  

Tymczasem według oficjalnego cennika na rok 2017 najtańsza wersja odległego następcy „malucha” – czyli fiata 500 – wynosi 41 400 zł. Stanowi ona niespełna 13-krotność przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw. No i na nową „pięćsetkę” nie trzeba czekać latami, jak kiedyś na „malucha”.

KK

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
6 6 wiesenthal

Pod tego typu artykułami widzę zawsze te same emocje- kiedyś to była motoryzacja w Polsce...
Niestety nigdy nie było, bo wszystkie produkowane w latach PRLu auta były pojazdami na licencjach.

! Odpowiedz
11 14 do_niczego

Polacy to jednak GŁUPI naród przepraszam rodacy.Niemiec,brytyjczyk czy czech nie pozwoli na zniszczenie swojego przemysłu motoryzacyjnego,swojej marki auta.A Polak nie dość że pozwolił zniszczyć to jeszcze we własnym kraju składa dla Niemców samochody za niewolnicze pieniądze.Ale takich mamy POLITYKÓW sprzedawczyków którzy za posadę w Brukseli niszczą wszystko co POLSKIE.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 9 karbinadel

A jakież to własne marki samochodów produkuje się w Wielkiej Brytanii?

! Odpowiedz
2 21 xiven

teraz nówka z salonu nadal kosztuje 60 000zł no za 45 000 może sie jakieś byle co uda dostać

teraz mamy o tyle lepiej że kogo nie stać to stare auta chodza po rynku prawie darmo a wtedy złomów nie było niestety, każde istniejące auto było pierwsze i nowe

! Odpowiedz
6 13 1as

Strasznie dużo błędów stylistycznych. A co do merytoryki, to autor nie uwzględnił powszechnej wówczas "lewizny". Z pensji nie dało się przeżyć.

! Odpowiedz

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,2% IX 2017
PKB rdr 3,9% II kw. 2017
Stopa bezrobocia 6,9% IX 2017
Przeciętne wynagrodzenie 4 473,06 zł IX 2017
Produkcja przemysłowa rdr 4,3% IX 2017

Znajdź profil

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl