Nadchodzi sierpniowa batalia o podwyżki i gwarancje zatrudnienia

redaktor Bankier.pl

Mimo codziennego wysypu newsów, że w kraju jest coraz lepiej: płace rosną, zatrudnienie rośnie, a pracodawcy muszą się dosłownie bić o pracowników, którzy mogą przebierać w dziesiątkach ofert, są też i przeciwne głosy. Rozczarowanie słychać nie tylko ze strony zatrudnionych w budżetówce, ale też w bankach, marketach i liniach lotniczych.

Sierpień będzie dla pracowników wielu firm czasem negocjacji płacowych (w Kolejach Mazowieckich), spisywania układów zbiorowych pracy (w Deutsche Banku) czy wszczynania sporów zbiorowych (jak np. w Alior Banku). Czy pracodawcy mają powody do zmartwień?

(fot. Jakob Ratz / ZUMA Wire)

Napięta sytuacja pracowników w bankowości

Niedawno w serwisie PRNews.pl pisaliśmy o dwóch przypadkach sporów na linii pracownicy-pracodawca w sektorze finansowym. Rychłe przejęcie Deutsche Banku przez Bank Zachodni WBK spowodowało, że związek zawodowy „Dialog 2005” zawiadomił o wszczęciu sporu zbiorowego. Do 30 lipca miało zostać zawarte porozumienie w sprawie gwarancji socjalnych dla pracowników, jak dotąd nie podano oficjalnego wyniku negocjacji. Czego oczekują zatrudnieni?

  1. Gwarancji trwałości stosunku pracy przez okres co najmniej 5 lat,
  2. gwarancji niepogorszenia warunków pracy i płacy,
  3. w przypadku konieczności dokonania zwolnień grupowych - odszkodowania w wysokości 6500 zł za każdy rok stażu u tego pracodawcy.

Ten sam związek zawodowy zgłosił również spór zbiorowy w Alior Banku. „Wszczynamy spór z przyczyn dotyczących stosunków pracy, tj. kwestii ochronnych i normatywnych, nierównego traktowania pracowników w zatrudnieniu, w szczególności przy rozwiązywaniu stosunków pracy z przyczyn niedotyczących pracowników, zerwania negocjacji treści Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy dla Pracowników Alior Bank SA oraz pogorszenia warunków pracy w związku z permanentnymi zwolnieniami i chaosem organizacyjnym” - piszą związkowcy w piśmie skierowanym do pracodawcy. NZZ Pracowników Bankowości i Usług „Dialog 2005” zwraca uwagę na liczne indywidualne zwolnienia i widmo kolejnych przez wiadomość o zamknięciu oddziałów własnych i przejście niektórych pod franczyzy. W rozmowie z Bankier.pl Alior Bank oficjalnie zaprzeczył, aby obawy związkowców miały uzasadnienie w rzeczywistości.

Na finiszu sporów i deklaracji podwyżek w Poczcie Polskiej

Niektórym pracodawcom poszczęściło się z końcem miesiąca i zamknęli trwające negocjacje. Taka sytuacja miała miejsce na przykład w Poczcie Polskiej. – Od 1 sierpnia wynagrodzenia zasadnicze zdecydowanej większości pracowników Poczty Polskiej wzrosną o ponad 170 zł brutto. To efekt porozumienia podpisanego z pracodawcą przez Organizację Międzyzakładową NSZZ Solidarność Pracowników Poczty Polskiej 20 lipca – podają związkowcy.

Z przekąsem o podwyżkach wypowiadają się zatrudnieni na poczcie listonosze. Na stronie zrzeszającej pracowników czytamy, że nie zarobią wiele więcej, niż wynosi minimalna płaca w kraju, a w postach można zauważyć kpinę z prasowych tytułów w stylu „Spektakularne podwyżki” dla pracowników Poczty Polskiej. Ile zarobi po zmianie wynagrodzeń początkujący listonosz? 2400 zł brutto. Związkowcy są zadowoleni z wyników negocjacji, choć czują pewien niedosyt.

Służba zdrowia – nierówna walka o wyższe płace

Na ostrzu noża pozostaje za to sytuacja w polskiej służbie zdrowia. Po trzymiesięcznym proteście rezydentów nadszedł czas na pielęgniarki. Tym jednak wystarczyły 3 tygodnie, aby dogadać się z ministerstwem i zamówić sobie podwyżki. Pielęgniarki porozumiały się z ministrem zdrowia, że ich wynagrodzenie zasadnicze w przypadku umów o pracę wzrośnie o 1,1 tys. zł od 1 września 2018 roku i o kolejne 100 zł od lipca 2019 roku.

Emocje wśród rezydentów tym większe, że na początku lipca minister zdrowia zerwał porozumienie z lekarzami, jak podaje Porozumienie Rezydentów OZZL. – Minister zdrowia i rząd PiS zerwali porozumienie z lekarzami. Czeka nas w najbliższym czasie fala protestów i strajków w ochronie zdrowia. Przepraszamy pacjentów za to, co nastąpi. Wszystkie inne sposoby zawiodły. Nie możemy już inaczej walczyć o normalność w systemie opieki zdrowia w Polsce. Na przełomie lipca i sierpnia br. odbędzie się zebranie wszystkich organizacji lekarskich i ustalenie planu działania – czytamy w oficjalnym oświadczeniu na stronie Porozumienia Rezydentów.

Napięta atmosfera panuje również wśród pracowników niemedycznych. W połowie lipca pracownicy Szpitala Klinicznego Przemienia Pańskiego w Poznaniu zaprotestowali, żądając wyższych płac i poszanowania pracowników niemedycznych. „Część z nas nie zarabia nawet ustawowego minimalnego wynagrodzenia 2100 zł brutto, a szpital wielu osobom musi okresowo wypłacać dodatki wyrównujące. Nasze wynagrodzenia są nieodmiennie niskie na poziomie nawet tylko ok. 2000 zł na rękę. Zarabiamy o wiele mniej od innych grup zawodowych, nawet gdy posiadamy wyższe wykształcenie. Nie dostajemy podwyżek, więc realnie wynagrodzenie wieloletnich pracowników szpitala zmalało, zamiast wzrosnąć” - podaje w oficjalnym stanowisku Komisja Zakładowa OZZ Inicjatywa Pracownicza przy Szpitalu Klinicznym Przemienia Pańskiego. Dyrekcja szpitala w rozmowie z „Głosem Wielkopolskim” odpowiada, że po prostu nie ma pieniędzy na podwyżki i że rozumie, że płace nie są satysfakcjonujące.

Ogółem podwyżek w budżetówce domaga się OPZZ. Jan Guz zapowiedział na początku lipca, że o ile na posiedzeniu Rady Dialogu Społecznego, które odbyło się 12 lipca, rząd i pracodawcy nie wyrażą  zgody na podwyżkę wynagrodzeń w sferze budżetowej, którą zaproponował, to OPZZ przystąpi do akcji protestacyjnej. Z zapisów z przebiegu spotkania można się dowiedzieć, że nie ustalono wspólnego stanowiska.

W transporcie

Niezadowolenie rośnie również wśród pracowników Inspekcji Transportu Drogowego. Zatrudnieni w ITD do 3 sierpnia zadecydują, czy wejdą w spór zbiorowy z pracodawcą – dowiedział się RMF FM. Problemem są przede wszystkim braki kadrowe (od początku roku odeszło 80 inspektorów na 700 pracujących) oraz zarobki, które zdaniem zainteresowanych nieuczciwie różnią się w zależności od regionu. Według relacji RMF FM protest może polegać m.in. na masowym braniu zwolnień lekarskich oraz wyjątkowo skrupulatnych, długotrwałych kontrolach.

30 lipca odbyło się natomiast spotkanie Zarządu Spółki „Koleje Mazowieckie – KM” ze związkami zawodowymi. Dotyczyło ono wdrożenia podwyżek wynagrodzeń dla pracowników spółki. Jak podał Ogólnopolski Związek Zawodowy Pracowników Transportu, nie wypracowano porozumienia. Zatrudnieni zaproponowali między innymi minimalną wartość podwyżek wynagrodzenia zasadniczego na 200 zł. Pracodawca zarządził jednak przerwę w spotkaniu i powrót do negocjacji nastąpi 3 sierpnia bieżącego roku.

Widmo strajków w Biedronce i PLL LOT

Związkowcy z Solidarności nie odpuszczają ich zdaniem niezgodnego z prawem uchwalenia regulaminu pracy i regulaminu ZFŚS w Biedronce. Mimo że sam pracodawca jest zaskoczony doniesieniami medialnymi na temat tego sporu i tłumaczy, że Państwowa Inspekcja Pracy w efekcie niedawnej kontroli potwierdziła, że wprowadzenie wspomnianych regulaminów odbyło się zgodnie z prawem. Strona pracowników uważa, że uchwalenie zasad odbyło się bez zachowania ustawowego 30-dniowego terminu na rozpatrzenie wspólnego stanowiska. Wszystko rozbija się o zmiany związane z niedzielami wolnymi od handlu – pracodawca wydłużył godziny otwarcia sklepów oraz wprowadził nową zmianę w poniedziałki po wolnej niedzieli. Jeśli strony nie dojdą do porozumienia, związkowcy z Solidarności rozważają strajk.

Pod znakiem zapytania stoi również protest związkowców z PLL LOT. Kilka dni temu Sąd Apelacyjny uchylił postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie w sprawie zabezpieczenia powództwa wniesionego przez PLL LOT w związku ze strajkiem planowanym przez związki zawodowe. Jak podaje OPZZ, wyrok ten wskazuje na jedno – związkowcy mają zielone światło do rozpoczęcia strajku i domagania się swoich praw. Pracownicy LOT-u chcą przywrócenia do pracy niesłusznie w ich opinii zwolnionej Moniki Żelazik oraz powrotu do wynagrodzeń sprzed 2010 roku, po którym to spółka obniżyła płace z powodu kiepskiej sytuacji finansowej.

Weronika Szkwarek

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
5 2 sel

Jak wszyscy dostaną podwyżki to wszyscy będą mieć trochę więcej , a nie tylko dojna zmiana i czarne sukienki..

! Odpowiedz
4 2 sel

Teraz dobrze ma tylko czarna burżuazja..i sekty..

! Odpowiedz
3 5 the_mind_renewed

Banknot a bilet skarbowy:
Do niedawna banknoty były odróżniane od biletów skarbowych, które są kwitami emitowanymi przez bank centralny i nieposiadającymi żadnego zabezpieczenia w złocie. Obecnie określenia banknot i bilet skarbowy w języku polskim nabrały tego samego znaczenia. Znalazło to odzwierciedlenie w napisach umieszczanych na polskich kwitach: do roku 1995 widniał na nich napis:

Bilety Narodowego Banku Polskiego są prawnym środkiem płatniczym w Polsce.
Natomiast po denominacji umieszczono na nich sformułowanie:
Banknoty emitowane przez Narodowy Bank Polski są prawnym środkiem płatniczym w Polsce.

Ostatnim banknotem w oryginalnym znaczeniu tego słowa był dolar amerykański. Od roku 1971 również on jest biletem skarbowym.

A tak było: Banknot (niem. Banknote, ang. bank-note – kwit bankowy) – pojęcie używane w dwóch podobnych znaczeniach:
Pieniądz papierowy emitowany przez dowolny bank, poświadczający posiadanie przez okaziciela „pewnej” wartości, np. złota.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
6 11 the_mind_renewed

„Napięta sytuacja pracowników w bankowości” Powalczą ale w wyścigu do śmietnika! Taka zadyma idzie w kredytach! Ludzie kompletnie ignorują że ponad stuletnie psucie fiat money dobiega kresu. W tej chwili to co macie w portfelu to nie pieniądz a kredyt! Do was to nie dociera, jak podstępnie nas Banksterka udupiła. Posiadając te bilety skarbowa tak w zasadzie nie posiadamy nic jak nastąpi dupniecie nawet w tramwaju nie będą tych biletów honorować!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
6 24 autor_widmo

rynek jest pracownika, ale tego z Ukrainy, zarabiaja wlasciciele uslug, placa minima a ceny podnosza, zwykly kowalski moze odejsc bo przeciez kolejka na jego miejsce, niestety z pracodawca jak z dzieckiem, na ile mu pozwolisz malo placic i wymagac darmowych nadgodzin, to tak zostanie, duze firmy daja ogloszenia na kierownikow, na managerow i oferuja 3tys brutto, buhahahahaha, ja sie zawsze pytam, tygodniowo czy w euro? i wychodze

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 3 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
1 26 dziki_losos

Jak wszyscy dostaną podwyżki, to będzie jakby tak samo. Zmieni się tylko dystrybucja względnego bogactwa w krótkim terminie, więc ci, którzy teraz protestują, przestaną, a ktoś inny zacznie (o ile stanowi jakąś grupę zawodową).

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne