REKLAMA

NBP bagatelizuje wzrost inflacji [Komentarz]

Ignacy Morawski2021-06-10 08:20założyciel SpotData.pl
publikacja
2021-06-10 08:20
NBP bagatelizuje wzrost inflacji [Komentarz]
NBP bagatelizuje wzrost inflacji [Komentarz]
fot. Jaap Arriens / / ZUMA Press

Na rynku finansowym narastają oczekiwania na rychłą podwyżkę stóp procentowych. Co więcej — o konieczności zaostrzenia polityki pieniężnej mówią nawet członkowie rządu. Rada Polityki Pieniężnej (organ Narodowego Banku Polskiego) przekonuje jednak, że inflacja w końcu opadnie i na razie nie ma potrzeby podnoszenia stóp. W środę po raz kolejny w komunikacie napisała, że wzrost inflacji jest przejściowy. Zakładam jednak, że wkrótce zmieni zdanie.

W środę odbyło się tradycyjne posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej, na którym podejmuje ona decyzje o stopach procentowych i po którym wydaje komunikat opisujący jej ocenę sytuacji w gospodarce. Stopy oczywiście nie uległy zmianie — tzw. stopa referencyjna wynosi 0,1 proc., ale komunikat był ciekawy. Wbrew oczekiwaniom rada nie wykazała w ogóle zaniepokojenia rosnącą inflacją, lecz wzmocniła argumentację, że wzrost inflacji jest przejściowy.

Przypomnę, że w maju inflacja wyniosła, według wstępnych danych, 4,8 proc. wobec 4,3 proc. w kwietniu. Rada napisała, że na wzrost inflacji wpływają wyłącznie czynniki przejściowe. Nie użyła dokładnie tych słów, ale na liście czynników odpowiedzialnych za przyspieszenie cen wymieniła wyłącznie te, które mają charakter krótkotrwały: ceny paliw, żywności, energii elektrycznej, wywozu śmieci, koszty firm związane z pandemią czy zakłóceniami w łańcuchach dostaw.

W komunikacie nie znalazło się ani słowo dotyczące wpływu na inflację bardzo szybkiego ożywienia gospodarczego, rosnącego nominalnego popytu, wysokiej dynamiki płac czy przyspieszenia inflacji na świecie.

fot. / / Puls Biznesu

Z mojej perspektywy jest to błędna ocena. Nie ze względu na fakt, że inaczej oceniam przyszłą ścieżkę inflacji, bo prognozy zawsze mogą być takie lub siakie — liczy się natomiast ocena argumentów. To prawda, że wiele czynników proinflacyjnych jest dziś przejściowych, ale fakt jest też taki, że niektóre mają charakter trwały. Wystarczy wspomnieć bardzo niskie bezrobocie i szybki wzrost płac, znacząco przekraczający wzrost produktywności.

Jeżeli Rada Polityki Pieniężnej uważa, że należy trzymać stopy procentowe bez zmian, to należało raczej wskazać na ryzyko związane z kolejnymi falami pandemii lub potrzebę poczekania na bardziej trwałe ożywienie koniunktury. Całkowite bagatelizowanie ryzyka inflacyjnego jest błędem.

Zresztą na ryzyko inflacyjne wskazują też członkowie rządu, czyli ludzie, od których raczej rzadko oczekuje się zachęcania banku centralnego do zaostrzenia polityki pieniężnej. Wicepremier Jarosław Gowin powiedział w środę w Radiu Plus: „Jako przedstawiciel rządu nie powinienem formułować opinii, które mogą być odebrane jako próba nacisku, ale gdybym był członkiem RPP albo NBP, rozważałbym taką decyzję [podniesienie stóp procentowych — red.]”.

W bardzo podobnym lub nawet ostrzejszym tonie wypowiadał się Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, który wprawdzie formalnie do rządu nie należy, ale jest jednym z głównych kreatorów polityki gospodarczej. Już pod koniec kwietnia mówił, że jest odpowiedni moment, aby „w najbliższych miesiącach normalizować politykę pieniężną, bo przed nami porządne odbicie w gospodarce, i to jest moment, w którym trzeba myśleć o inflacji i zacząć tymi oczekiwaniami zarządzać” (oba cytaty przytoczyłem za PAP).

Sądzę, że w najbliższych miesiącach Rada Polityki Pieniężnej zacznie powoli zmieniać zdanie. Dostrzeże, że niektóre czynniki wpływające na podwyższoną inflację mają trwały charakter, a także nabierze pewności co do skali ożywienia gospodarczego i podniesie stopy procentowe. Na rynku też panuje takie oczekiwanie (choć dane, które pokazałem na wykresie, pochodzą sprzed komunikatu NBP — po nim wycena przyszłej ścieżki stóp może się nieznacznie zmienić).

Chyba że dojdzie do powrotu zjawisk recesyjnych związanych z pandemią. Wtedy stopy nie wzrosną, ale powtarzam — to nie ocena przyszłej inflacji jest największym zdziwieniem w komunikacji Rady Polityki Pieniężnej, ale dobór argumentów.

Źródło:
Ignacy Morawski
Ignacy Morawski
założyciel SpotData.pl

Ignacy Morawski jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych ekonomistów rynkowych. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty odpowiedzialnego za analizy makroekonomiczne. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach prognostycznych, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez Narodowy Bank Polski i „Rzeczpospolitą”. Był również członkiem zespołu przygotowującego prognozy makroekonomiczne w Polskiej Akademii Nauk, pracował także w think tanku WiseEuropa. Karierę rozpoczynał jako reporter ekonomiczny „Rzeczpospolitej”. Jest absolwentem ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Tematy
Konto Przekorzystne z premią do 300 zł

Konto Przekorzystne z premią do 300 zł

Advertisement

Komentarze (12)

dodaj komentarz
jan888
Już strajkują górnicy i pielęgniarki. Kiedy rozpocznie strajk reszta okradzionej z pensji i oszczędności budżetówki, to i bagatelizowanie i rozkręcanie inflacji przez PIS się skończy.
itso_argumentum_ad_ignorantiam
Efekt drugiej rundy wiąże się ze wzrostem żądań płacowych na skutek powszechnie rosnącego poziomu cen. Wzrost płac nie zawsze idzie w parze ze wzrostem wydajności pracy - rodzi to kolejną presję inflacyjną. Dlatego też, pracodawcy zmuszeni są do przeniesienia owej podwyżki płac na ceny swoich produktów. Następstwem Efekt drugiej rundy wiąże się ze wzrostem żądań płacowych na skutek powszechnie rosnącego poziomu cen. Wzrost płac nie zawsze idzie w parze ze wzrostem wydajności pracy - rodzi to kolejną presję inflacyjną. Dlatego też, pracodawcy zmuszeni są do przeniesienia owej podwyżki płac na ceny swoich produktów. Następstwem tego jest to, że pracownicy pomimo otrzymanej podwyżki orientują się, że realnie nie zyskali nic. Konsekwencją takiego obrotu spraw jest kolejny postulat o wzrost wynagrodzenia. Mamy wtedy do czynienia z napędzającą się spiralą, która nasila zjawisko inflacji. [K. Marchewka-Bartkowiak 2011, s. 2]

źródło: https://mfiles.pl/pl/index.php/Inflacja_krocz%C4%85ca
piotr76
Tymczasem inflacja zbagatelizowała RPP i wcale nie zamierza być przejściowa.
vacarlus
osobiście ochroniłem swój kapitał kupując niedowartościowane akcje XTB, które zapłaciły dywidendę 2x wyższą niż inflacja, za kilka miesięcy ponowna wypłata, spółka to broker nr 5 na świecie a chcą być nr 1 więc REKORDY NOWYCH KLIENTÓW - radzę poczytać
uorenbufet
Obudzą sie jak tu bedzie Weimar.
andregru
Glapiński nie ma się czym przejmować według tego co podał Bankier jego zarobki wzrosły w ciągu roku o 20% .
iluminata
Po prostu NBP wykonuje polecenia przełożonych z Londynu.

Podawanie 4% inflacji jak w rzeczywistości jest 15% to szczyt bezczelności!
m00zyk
Z Londynu? Raczej z Bazylei...
batic odpowiada m00zyk
Z Bazylei? Raczej z Zimbabwe...

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki