Coraz wyraźniej widać, że dla części banków centralnych na świecie CBDC staje się tematem odłożonym na „lepsze czasy”. W minionym tygodniu swoją wizję przedstawił Południowoafrykański Bank Rezerw. Szczególnie sceptycznie patrzy się w niej na detaliczny cyfrowy pieniądz.


Kilka miesięcy temu jako przykład zmieniającego się klimatu wokół cyfrowego pieniądza banku centralnego (CBDC) przywoływaliśmy Koreę Południową. Tamtejszy bank centralny zdecydował wstrzymać kolejne eksperymenty z e-wonem. Główną przyczyną, jak wskazywano nieoficjalnie, była niechętna postawa banków komercyjnych. Bankowcy stracili zapał do finansowania pilotażu, za którym nie stała jasna wizja namacalnych korzyści.
27 listopada 2025 r. stanowisko wobec idei detalicznej odmiany cyfrowego pieniądza banku centralnego opublikował bank centralny Republiki Południowej Afryki (SARB). Kluczowe tezy raportu dotyczą miejsca CBDC na liście priorytetów działań na rzecz rozwoju systemu płatniczego. SARB nie skupił się na podważaniu technicznej wykonalności projektu czy ryzykach wynikających z emisji nowej formy pieniądza. Punkt ciężkości dotyczy zdaniem banku raczej pytania „komu to potrzebne?”.
Na razie lepiej skupić się na pieniądzu bezgotówkowym
„Analiza nie wykazuje silnej natychmiastowej potrzeby posiadania takiego instrumentu. Zamiast tego SARB stwierdza, że trwające inicjatywy, takie jak Program Modernizacji Ekosystemu Płatności oraz wzmocnienie udziału podmiotów niebankowych w krajowym systemie płatniczym, powinny pozostać priorytetem w krótkim i średnim terminie” – wskazano w stanowisku.
Bank centralny wskazuje, że ograniczone zasoby najlepiej będzie wykorzystać m.in. na poszerzenie funkcji schematu PayShap (przypominającego BLIK P2P), podłączenie niebankowych instytucji płatniczych do systemów rozliczeniowych, standaryzację płatności opartych na kodach QR oraz wsparcie rozwoju otwartej bankowości.
Jeśli chodzi o CBDC, to w najbliższym czasie bank centralny zamierza skoncentrować się na hurtowej odmianie cyfrowego pieniądza (tzw. wholesale CBDC). Przypomnijmy, że tym mianem określa się pieniądz banku centralnego w cyfrowej postaci, ale przeznaczony do dokonywania rozliczeń pomiędzy instytucjami finansowymi, bankiem centralnym, i w niektórych wizjach także przedsiębiorstwami z sektora realnego.
"Ta strategiczna zmiana odzwierciedla rozpędzający się globalny trend wokół zastosowań hurtowych (CBDC) oraz ich potencjał do wsparcia innowacji na rynkach finansowych, efektywności płatności transgranicznych oraz odporności systemowej. SARB przedstawi swoje plany na kolejny etap w odpowiednim czasie" – wskazano w raporcie.
Jednocześnie SARB unika deklaracji o zupełnym porzuceniu detalicznego CBDC. Bank wskazuje, że w przyszłości taki „dodatek” do systemu płatniczego może okazać się potrzebny, aby ułatwić szerszy dostęp do pieniądza banku centralnego. Na razie jednak instytucja zamierza trzymać tylko rękę na pulsie i śledzić rozwój tego fenomenu, zastrzegając sobie prawo do powrotu do tematu, jeśli zajdzie potrzeba.
Banki centralne na rozdrożu
Kwestia cyfrowego pieniądza dzieli banki centralne na świecie na trzy obozy, jeśli pominąć nieliczne na razie przypadki zakończonych powodzeniem emisji CBDC. Pierwszy jasno deklaruje, że nie zamierza emitować CBDC w dającej się przewidzieć przyszłości. Instytucje z tej grupy przyglądają się z boku rozwojowi sytuacji, a czasem (jak w USA) powodem jest polityczna decyzja o preferencjach dla innej formy pieniądza w cyfrowym świecie.
W drugim obozie znajdziemy, przynajmniej na poziomie deklaracji, liczną grupę banków centralnych „prowadzących analizy”. Nie odrzucają one opcji wprowadzenia cyfrowego pieniądza, ale nie deklarują też jednoznacznie, kiedy miałoby to nastąpić.
W trzeciej grupie znalazłby się z pewnością Europejski Bank Centralny, który prze do uplasowania na rynku swojego produktu w cyfrowej postaci. Chociaż oficjalnie kwestia debiutu cyfrowego euro nie jest jeszcze przesądzona, to EBC jest przekonany, że taka decyzja miałaby szereg korzystnych efektów.


























































