Pod koniec czerwca, w sądzie w Jastrzębiu-Zdroju rozpoczął się proces, w którym urzędujący wiceprezes JSW odpowiada za korupcję - informuje dzisiejszy katowicki dodatek "Gazety Wyborczej". Chodzi o Jerzego B., zastępcę Edwarda Szlęka.



Jerzemu B. zarzuca się przyjęcie czterech łapówek w okresie od kwietnia do lipca 2008 roku. Zasiadał on wówczas na stanowisku głównego inżyniera w kopalni Jas-Mos. W zamian za pieniądze, B. miał faworyzować jednego z kontrahentów. Oskarżony nie przyznał się do winy. W przypadku udowodnienia mu zarzucanych czynów, grozi mu do 8 lat więzienia.
- Przystępując do konkursu w maju, dwa lata temu, złożył (Jerzy B. - przyp. red.) oświadczenie o niekaralności za przestępstwa umyślne oraz że nie toczy się przeciwko niemu postępowanie karne. Pracodawca nie jest w tym przypadku stroną w postępowaniu, tak więc nie jesteśmy informowani o zmianach, które zachodzą w takich kwestiach - komentuje sprawę Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzecznik prasowy JSW.
Decyzję o wyborze i odwołaniu członka zarządu podejmuje Rada Nadzorcza. Najbliższa będzie miała miejsce 9 lipca - dodaje Jabłońska-Bajer.
Jerzy B. zasiada na fotelu Jastrzębskiej Spółki Węglowej od 28 maja 2013 roku. Przez chwilę był on najważniejszą osobą w JSW - gdy po strajku z początku tego roku, ze stanowiska prezesa zrezygnował Jarosław Zagórowski, to właśnie B., jako wiceprezes ds. technicznych, zasiadał za sterami spółki. W momencie wyboru nowego prezesa - Edwarda Szlęka - został jego zastępcą.
/at

























































