Surowe oczekiwania klientów względem cen i wizja pogorszenia koniunktury gospodarczej odcisnęły silne piętno na strukturze oferty mieszkaniowej. Batalia o przetrwanie stała się mottem wielu firm, łatwiej jednak mają ci, którzy podejmują wyzwania.

Źródło: Thinkstock
Ubiegłoroczna tymczasowość (szumnie nazywana elastycznością) doprowadziła do tego, że wiele inwestycji rozpoczynano na ostatnią chwilę, aby tylko zdążyć przed ustawą. Dziś, gdy kurz już opadł, widać, że nie wszystkie zostaną zrealizowane. Na powodzenie mogą liczyć tylko inwestycje spełniające liczne warunki lokalizacyjne i funkcjonalne, a nie – jak się niektórym nadal wydaje – wyłącznie cenowe. Bo okazuje się, że tanie budowanie wcale nie jest receptą na kryzys. W wielu miastach mamy liczne przykłady dużych, gotowych inwestycji, które pomimo wydawałoby się atrakcyjnych cen wcale się nie sprzedają. Tłumaczy się to zazwyczaj problemami w finansowaniu kredytowym – co w znacznej mierze jest prawdą przy o połowie niższej wartości akcji kredytowej w 2012 roku. To jednak nie przesądza o stanie rynku, bo są też przykłady wcale nie najtańszych inwestycji, które wyprzedały się jeszcze na etapie dziury w ziemi.
Bezpowrotnie minęły czasy biznesu deweloperskiego traktowanego jako szansa na szybki i łatwy zarobek. Inwestycje mieszkaniowe to nie hurtowa sprzedaż żywności czy kantory walut. Szybkie działanie i szybki zysk to strategia, którą wielu próbowało i próbuje lansować na dużą skalę. Ale na dzisiejszym trudnym rynku doszliśmy do rozłamu. Dwoistość zachowań widoczna jest szczególnie u największych, dla których rozwiązaniem problemów jest głównie lobbing na rzecz kolejnych programów wsparcia na koszt podatnika i rosnące nakłady na marketing. Naprzeciw nich, nieco w cieniu, są deweloperzy obecni na lokalnych rynkach od wielu lat. Działając według sprawdzonego modelu biznesowego i na solidnych fundamentach kapitałowych, budują mieszkania trafiające w gusta i możliwości lokalnych społeczności. I jeszcze je sprzedają.

Poszukując najlepszych wzorów, można wskazać liczne przykłady udanych inwestycji o przystępnych cenach i z zadowolonymi klientami – nie tylko na etapie zawierania umowy rezerwacyjnej. Sprawdzone lokalizacje, kompleksowe projekty, uwzględniające nie tylko maksymalne PUM-y do uzyskania z danej działki, czy też przemyślane funkcjonowanie obiektu z bliższym i dalszym otoczeniem coraz częściej są doceniane przez przyszłych mieszkańców. Uzupełnione o przystępną politykę cenową oraz pomysły na finansowanie, np. w formule płacisz i mieszkasz, są szansą na rozwój nawet w kryzysowych czasach.

Konsolidacja działań deweloperów to nie tylko zwieranie szyków w walce z ustawodawcą, lecz przede wszystkim lepsza komunikacja z rynkiem. Wsłuchiwanie się w potrzeby klienta i lepsze zrozumienie jego potrzeb to ciągle najlepsza recepta na deweloperski biznes. Żaden kryzys nie będzie straszny, jeśli szanuje się klientów. W czasach, gdy informacje są na wyciągnięcie ręki, warto powalczyć dobrymi przykładami. Warto dotrzeć do szerokiego użytkownika sieci, bo w branży deweloperskiej tylko zdobycie zaufania klientów pozwoli wygrać bitwę o przyszłość.
dr Bogusław Półtorak
redaktor naczelny Bankier.pl





























































