Niedługo może nadejść koniec darmowego ładowania dla samochodów marki Tesla Motors. Według informacji krążących w sieci od kilku dni, za wykorzystane na stacjach sieci Supercharger kilowaty, będą płacić wszyscy, bez względu na kupowany model.
Po aktualizacji strony Tesla Motors, informatycy znaleźli w kodzie nieaktywną funkcję dodawania karty kredytowej do konta oraz pozycję „Supercharger Credits”. Choć Musk zapowiadał takie rozwiązanie tylko w przypadku nowego, budżetowego modelu 3, podobne sekcje znaleziono także w linijkach kodu odpowiadających za podstrony pozostałych modeli: S i X – donosi portal electrek.co.
W czerwcu na konferencji firmy, Elon Musk dał już pierwszy sygnał, że najtańszy model z rodziny tesli nie będzie zapewniał kierowcy darmowego ładowania przez cały okres życia samochodu. Nie padła jednak żadna informacja co z pozostałymi modelami. Od czasu wprowadzenia mocniejszych wersji modelu S, kupując samochód, klient otrzymuje dożywotnio darmowy dostęp do ładowarek firmowej sieci. Pierwsze wersje wiązały się jednak z wykupieniem takiego abonamentu za 2500 dolarów amerykańskich. Najwyraźniej Musk chce wrócić do płatnego modelu ładowarek.
Z informacji zawartych w kodzie strony wynika jednak, że tym razem płatność będzie rozliczana za każdą pobraną kWh. Klient będzie przypisywał do swojego konta kartę kredytową, z której firma będzie pobierać naliczone na stacji opłaty. Na razie brak jednak propozycji stawek, jakie miałyby obowiązywać.
Specjaliści sądzą, że wprowadzenie takiego rozwiązania powinno pociągnąć za sobą obniżenie cen samochodów Tesla Motors o 2500 dolarów, czyli o wartość pakietu uprawniającego do darmowego uzupełniania „baku” w teslach w starszych modelach S 40 i 60.
Mateusz Gawin






















































